827 tys. pasażerów przewiózł LOT w ubiegłym roku na trasach pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Na połączeniach do San Francisco oferowane będzie niemal 51 tys. foteli. Tylko czy w obecnej sytuacji geopolitycznej i przy malejącym zainteresowaniu turystyką uda się je wypełnić? Zwłaszcza, że dopiero rok temu LOT przebił na tym kierunku wynik sprzed pandemii.
6 maja Polskie Linie Lotnicze LOT po raz pierwszy poleciały do San Francisco. To pierwszy od wielu lat nowy amerykański kierunek narodowego przewoźnika i szansa na dalszy rozwój w regionie. Podczas inauguracji nowego połączenia na Lotnisku w San Francisco minister infrastruktury Dariusz Klimczak mówił o tym, że LOT planuje już kolejną nową trasę do Waszyngtonu, a
w bazie są Boston, Houston i Dallas.
USA. Strategiczny kierunek
Połączenia transatlantyckie mają strategiczne znaczenie dla działalności LOT, przynoszą istotne przychody i przyciągają pasażerów, ale to nie oznacza, że są skazane na sukces z automatu. San Francisco stało się szóstym lotniskiem w USA w siatce połączeń – na razie loty będą odbywały się tylko w sezonie letnim, ale jeśli klientów nie będzie brakowało, to już po kolejnym sezonie letnim przewoźnik będzie rozważał utrzymanie tego kierunku przez cały rok.
Prezes LOT Michał Fijoł podczas wystąpienia w San Francisco podkreślał, że jeśli LOT decyduje się wejść na dany rynek, to robi to na dobre i na złe i zawsze myśli o długoterminowej obecności.
– Obecnie połączenie do Los Angeles obsługiwane jest codziennie. Mam nadzieję, że w tym samym kierunku pójdzie również San Francisco. Mam nadzieję, że tak jak to było w przypadku innych połączeń do USA, również ta trasa okaże się wielkim sukcesem. I może za kilka lat, czy nawet więcej, będziemy mówić o trzech lotach dziennie do San Francisco, jak to jest teraz w przypadku Chicago czy Nowego Jorku w sezonie letnim. Przed nami długa droga i mnóstwo pracy do wykonania – mówił Fijoł.
W tym roku na trasie między Warszawą a San Francisco LOT zaoferuje dokładnie 50 986 foteli. Nie będzie to może w skali całej siatki bardzo duża zmiana, ale powinna pozwolić na zbliżenie się do 900 tys. pasażerów obsługiwanych rocznie na tej trasie. Warto przyjrzeć się dokładniej możliwościom i wyzwaniom, przed jakimi stanie LOT.
Zapomnieć o pandemii
W 2019 r. PLL LOT na trasach pomiędzy Polską a USA przewiózł ok. 766 tys. pasażerów, a współczynnik wykorzystania miejsc (load factor) osiągnął poziom 80 proc. To były całkiem dobre wyniki, a przewoźnik planował uruchomienie kolejnych tras. Po uruchomionym w połowie roku Miami miały to być właśnie San Francisco i Waszyngton. Do ich obsługi planowano wykorzystać nowe i już zamówione Dreamlinery.
Wszystkie te plany pokrzyżowała pandemia. LOT musiał, podobnie jak inne linie lotnicze, znacząco ograniczyć działalność, ciąć koszty i zmierzyć się z nieco wolniejszym niż w Europie powrotem do normalności na trasach transatlantyckich.
W trakcie pandemii LOT odstąpił także od odebrania dwóch nowych Dreamlinerów, które ostatecznie
w 2025 r. zostały zakupione od producenta przez Lufthansę. W czasie pandemii ta decyzja była uzasadniona i oznaczała znaczne oszczędności, ale wydłużyła też oczekiwanie na kolejne samoloty – dopiero pod koniec tego roku do LOT trafią dwa kolejne Dreamlinery, ale będą to samoloty używane wcześniej przez Thai Airways.
Na interesujących nas trasach pomiędzy USA a Polską ruch w roku 2020 spadł do 126 tys. pasażerów, a w roku kolejnym osiągnął 231 tys. Na problemy z COVID-19 nakładały się także poważne problemy
z silnikami Trent 1000 Rolls Royce’a, które utrudniały planowanie siatki i oznaczały konieczność uzupełniania floty samolotami pozyskiwanymi w ramach umów ACMI – taka konieczność występuje zresztą do tej pory.
Czynnikiem, który bez wątpienia wpłynął pozytywnie na ruch lotniczy do Stanów było zniesienie obowiązku posiadania wiz turystycznych i biznesowych B1/B2 dla obywateli Polski. Podróże do USA stały się dzięki temu znacznie prostsze oraz tańsze, ale niestety decyzja zapadła pod koniec 2019 r., a więc tuż przed pandemią.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych PLL LOT
Dopiero w roku 2023 liczba pasażerów przekroczyła 700 tys., a w ubiegłym roku udało się ich przewieźć więcej niż przed pandemią. Odbudowa ruchu zajęła więc sporo czasu i nie była łatwa – cieniem kładła się na niej nie tylko pogarszająca się sytuacja geopolityczna i spadek zainteresowania ruchem turystycznym do USA, ale także powracające, choć nie w takiej skali jak kiedyś, problemy z flotą.
Przez cały 2025 r. na rejsach łączących Polskę z USA podróżowało 827 134 pasażerów, a wskaźnik wypełnienia samolotów (seat factor) osiągnął 87 proc. Najpopularniejszym kierunkiem wśród podróżnych PLL LOT w 2025 roku był Nowy Jork.
Rok 2026 przynosi nie tylko pierwszą od niemal siedmiu lat trasę do USA, ale także dwa kolejne Dreamlinery i szanse na dalsze poszerzanie floty. Jak LOT będzie mógł ją zatem wykorzystać na kierunku amerykańskim?
USA kluczowym kierunkiem dla LOT
Podstawą siły LOT-u w Ameryce Północnej jest ruch etniczny. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie mieszka niemal 10 mln osób deklarujących polskie pochodzenie – nie każdy jest potencjalnym klientem, ale to spora grupa, do której można kierować kampanie promocyjne. Mocną stroną LOT-u jest silna marka wśród Polonii oraz w mniejszym stopniu wśród pasażerów z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, którzy mogą z sentymentu wybrać polską linię.
Dodatkowym wsparciem dla LOT są także duże skupiska emigracji ukraińskiej czy ormiańskiej w Ameryce Północnej – ci pasażerowie również często decydują się na loty przez Warszawę, co jest widoczne zwłaszcza od rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
– Stany Zjednoczone pozostają dla LOT-u atrakcyjnym kierunkiem rozwoju, choć łatwe cele, gdzie pozycję można budować w dużej mierze na Polonii, są już zagospodarowane – mówi Dominik Sipiński, redaktor naczelny branżowego portalu ch-aviation.
LOT ciągle ma w planach obsługę kolejnych kierunków w USA. Wysoko na liście priorytetów jest oczywiście Waszyngton, a za nim Boston czy Filadelfia.
Minister Dariusz Klimczak wspominał także o kolejnych kierunkach. Ostatnio otwarte San Francisco było dość oczywistym kierunkiem – trasa daje bowiem szansę zarówno na pozyskanie ruchu turystycznego, jak i zapotrzebowanie na szybkie połączenie z Doliną Krzemową.
– W przypadku lotów do Kalifornii wyzwaniem pozostaje dłuższy czas lotu, który utrudnia budowanie fal przesiadkowych, ale im większa flota i siatka LOT w Europie, tym jest to mniejszy problem, bo fal przesiadkowych na Lotnisku Chopina jest więcej – dodaje Sipiński. Zaznacza przy tym, że wyzwaniem pozostaje sytuacja geopolityczna.
– Ruch turystyczny do Stanów mocno zmalał, choć biznes pozostaje dość stabilny. Dzięki flocie opartej o Dreamlinery, LOT ma przewagę pod względem spalania paliwa nad rywalami wykorzystującym starsze samoloty – zaznacza dziennikarz.
Warto zwrócić uwagę na to, że
od 2025 r. LOT zdecydowanie mocniej stawia na obsługę lotów do Stanów Zjednoczonych i Kanady. Zdecydowano się na dalsze zawieszenie trasy do Pekinu oraz wycofano się z połączeń długodystansowych realizowanych z Budapesztu.
W ostatnich miesiącach LOT podkreślał, że priorytetem pozostaje rozwój linii jako przewoźnika sieciowego z hubem na Lotnisku Chopina oraz zaznacza, że póki jest wystarczająca przepustowość, nowe trasy długodystansowe będą uruchamiane z Warszawy.
– Ameryka Północna jest łatwiejszym kierunkiem ekspansji niż Azja, gdzie rywalizacja z chińskimi liniami latającymi nad Rosją jest wyzwaniem – podkreśla Sipiński.
LOT: Pasażerów przybywa
Rok 2025 przyniósł LOT solidny wzrost na poziomie 9,4 proc., co przełożyło się na rekordowe 11,7 mln pasażerów na koniec roku. Ogółem w pierwszym kwartale 2026 r. PLL LOT przewiózł 2,54 mln pasażerów, czyli o 7,1 proc. więcej niż przed rokiem. Wynik ten byłby lepszy, gdyby nie sytuacja na Bliskim Wschodzie, po tym jak Stany Zjednoczone zdecydowały się na atak na Iran. W efekcie wielu przewoźników, w tym
LOT, odwołało połączenia do tego regionu, a wywołany konfliktem wzrost cen paliwa wymusił
redukcję oferowania na Bałkanach.
Obecnie flota PLL LOT składa się z 90 samolotów, w tym z ośmiu B787-8, siedmiu B787-9 Dreamliner. Dla LOT-u lata także, na trasie do Nowego Jorku, wypożyczony (ACMI) B777-200ER
od linii Privilege Style. Przewoźnik oczekuje na dostawę 47 samolotów:
20 airbusów A220-100, 20 A220-300, kolejnych B737-8 MAX oraz
dwóch używanych B787-8 Dreamliner.