Polskie Linie Lotnicze LOT będą rozwijały siatkę połączeń do USA. W tym roku mają zapaść pierwsze decyzje, ale wiadomo, że kolejnym połączeniem będzie zapewne Waszyngton. Lista planowanych kierunków jest jednak o wiele dłuższa.
Wczoraj (6 maja)
Polskie Linie Lotnicze LOT poleciały do San Francisco. Na nową trasę do Stanów Zjednoczonych czekaliśmy prawie siedem lat, ale wkrótce powinno nastąpić znaczne ożywienie na tym kierunku. Poznaliśmy plany przewoźnika.
Waszyngton następny w kolejce
Minister Dariusz Klimczak podkreśla, że według analiz Polskich Linii Lotniczych LOT potencjał rozwojowy rynku amerykańskiego jest bardzo duży, ale do uruchamiania nowych połączeń trzeba podchodzić ostrożnie.
– Wiemy, jak wygląda rentowność wszystkich linii lotniczych na świecie, także tych w Europie. Trzeba być bardzo ostrożnym. Krok dotyczący San Francisco jest przemyślany, bazuje na twardych danych. Dlatego już dzisiaj mówimy o kolejnych kierunkach. Zaczniemy najprawdopodobniej od Waszyngtonu – mówi szef resortu infrastruktury. Ten kierunek nie dziwi, albowiem był zapowiadany, podobnie jak nowe połączenie do Kalifornii, jeszcze przed pandemią.
– W bazie mamy Boston, Houston, Dallas, ale dzisiaj już nawet na lotnisku dostałem ekspertyzę, a wręcz petycję, dotyczącą Phoenix. To petycja nie tylko Polonii, ale także środowisk biznesowych i kulturalnych, które chcą, abyśmy wzięli pod uwagę właśnie ten kierunek – zaznacza Klimczak.
Dodawał przy tym, że „wszystko jest możliwe”, a rozmowy prowadzone z amerykańskim Departamentem Transportu i Seanem Duffym, sekretarzem ds. transportu, pokazują, że pole do współpracy polsko-amerykańskiej w zakresie lotnictwa jest bardzo szerokie.
Minister podkreślił, że czasy się zmieniają, a politycy nie mówią już o decyzjach marketingowych. – Opieram się na fachowcach z LOT-u i to oni ogłoszą daty – mówi minister.
Znamy planowane kierunki, ale co z flotą?
Uruchamianie kolejnych połączeń do USA będzie jednak wymagało zwiększenia liczebności floty szerokokadłubowej. LOT posiada obecnie 15 Dreamlinerów i oczekuje na dostawę dwóch kolejnych używanych maszyn. To zdecydowanie za mało.
– Kiedy zaczynaliśmy współpracę z LOT-em wiedziałem, że pierwszym jest wyzwanie. I to zrobiliśmy, podpisując rok temu w Paryżu kontrakt stulecia. To jest baza, która daje nam stabilność. Oczywiście systematycznie chcemy kupować nowy szeroki kadłub – przyznaje Klimczak. Nie odnosi się jednak wprost do tego, jak w ten proces mogłaby być zaangażowana Polska Grupa Lotnicza.
Minister podkreślał, że najważniejsze jest przemyślane i oparte na ekspertyzach podejście. – Polityka musi być z dala od tego. Ja mogę wspierać to właśnie takimi spotkaniami jak dzisiaj w Waszyngtonie czy kilka dni temu w Nowym Jorku. Robię wszystko, żeby nasz narodowy przewoźnik mógł kupować nową flotę, miał na to pieniądze i żebym miał grunt pod superinteresy w wielu miastach na świecie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych, bo to jest nasz kluczowy partner – kończy Klimczak.