Wrzesień był udanym miesiącem dla PLL LOT pod względem liczby pasażerów – było ich aż 1,3 mln, a to oznacza, że od początku roku narodowy przewoźnik obsłużył już ponad 10 mln pasażerów. Niewiele mniej niż w całym roku 2024.
Po pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku LOT miał na koncie około 5,9 mln pasażerów, co oznaczało wzrost o 9,3 proc. rok do roku. W kolejnych miesiącach tempo przyrostu liczby pasażerów tylko rosło. W okresie od czerwca do września przewoźnik obsłużył 5,4 mln pasażerów i było to o 16,4 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. W samym lipcu i sierpniu tego roku pasażerów było więcej o 17,1 proc. więcej niż w szczycie sezonu letniego w roku 2025.
Ponad 10 mln pasażerów
We wrześniu narodowy przewoźnik przewiózł 1,3 mln pasażerów – o 16,8 proc. więcej niż w roku poprzednim. Ogółem od początku roku LOT przewiózł już 10,02 mln pasażerów – to mniej więcej tyle samo co w całym roku 2024.
Warto odnotować, że w tym czasie tempa nabrał proces zmian we flocie. Nowe A220 wprawdzie jeszcze się nie pojawiły, ale przewoźnik pozyskał kolejne B737 MAX oraz wycofał część najmniejszych Embraerów. To zaś oznacza, że wzrost liczby pasażerów uzyskiwany jest przy zdecydowanie mniejszej dynamice wzrostu liczby operacji – od początku roku było ich niewiele ponad 92 tys., czyli o 4,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Tę zmianę widać także po wzroście średniej liczby pasażerów na operacje. W pierwszych dziewięciu miesiącach roku ubiegłego było to średnio 101 pasażerów na lot, a w tym roku jest to już 109 pasażerów na LOT.
LOT rośnie na tle konkurencji
Obecnie LOT jest jedną z najszybciej rosnących linii lotniczych w Europie. Do końca przyszłego roku jego flota ma się powiększyć o dodatkowe 28 samolotów, co zwiększy dostępną liczbę foteli, nawet jeśli uwzględnimy wycofanie najstarszych maszyn.
W okresie od września ubiegłego do września tego roku LOT zwiększył liczbę dostępnych foteli o 15,6 proc. Wzrosty, ale zdecydowanie mniejsze, odnotował także Aer Lingus i TAP Air Portugal. W tym czasie liczba oferowanych foteli przez Austrian Airlines, Condora, Finnaira czy Air Europę spadła.
Z danych na koniec sierpnia 2026 r. wynika, że liczba rejsów oferowanych przez LOT wzrosła o 5 proc. względem sierpnia ubiegłego roku. To był solidny wynik, a większość przewoźników europejskich mogła się pochwalić porównywalnymi wynikami – w zbliżonym tempie rósł Norwegian, Ryanair, Turkish, ale już Air Serbia odnotowała 7 proc. wzrostu, a Wizz Air aż 22 proc.
Zupełnie inaczej wyglądała jednak liczba oferowanych foteli. Tu na koniec sierpnia LOT miał ich aż o 16 proc. więcej niż w roku poprzednim i był na drugim miejscu w tabeli wzrostów tuż za Wizz Air, który zwiększył liczbę dostępnych w sprzedaży miejsc o 25 proc. W tym okresie LOT był jednak liderem wzrostu w zakresie pracy przewozowej mierzonej w ASKm (Available Seat Kilometers).
Trudne czasy dla budowy siatki
Zachodzące we flocie LOT zmiany w połączeniu z niekorzystną sytuacją na rynku oraz dającymi się coraz bardziej we znaki ograniczeniami w przepustowości Lotniska Chopina, która utrudnia budowę siatki i zachęca narodowego przewoźnika do szukania szans w portach regionalnych.
Tu jednak silna konkurencja i koszty utrudniają utrzymanie połączeń. W ostatnim czasie PLL LOT musiał zawiesić połączenia
między Krakowem a Madrytem na sezon zimowy, a także
na dłużej zawiesił rejsy do Rijadu, decydując się także na zmniejszenie liczby lotów do Aten, Belgradu i Zagrzebia. Zawieszone będą
loty do Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry i Macedonii Północnej. Nie będzie również połączeń LOT-u z „Okęcia” do
Bolonii i
Dubaju. Mniej rejsów będzie
z Warszawy do Barcelony i Madrytu, ale również z Gdańska do
Bergen oraz
Oslo.
– Europejski rynek lotniczy jest obecnie w paradoksalnej sytuacji: popyt wciąż jest silny, ale koszty linii rosną tak bardzo, że nie nadążają. Nieuchronny wzrost cen biletów może wpłynąć na popyt, co jeszcze bardziej utrudni liniom rozwój. Ze względu na przejście na A220 oraz już zapewnione dostawy MAX-ów i B787, LOT nie za bardzo ma możliwość wstrzymania rozwoju bez ponoszenia niepotrzebnych kosztów słabo wykorzystywanych leasingowanych samolotów. Do tego przewoźnik musi budować skalę pod CPK. Jest to niewątpliwie bardzo trudny moment dla planowania siatki – mówi Dominik Sipiński, niezależny dziennikarz i ekspert lotniczy.
Dodaje przy tym, że wykorzystanie większych samolotów jest wyzwaniem zwłaszcza na niszowych trasach zasilających hub, gdzie LOT ma dużą przewagę konkurencyjną. – W tej sytuacji przewoźnik nie ma zbyt dużo możliwości poza bardzo przemyślanym rozwojem, zaakceptowaniem wzrostu cen i równoczesnego osłabienia popytu, a w konsekwencji pewnie słabszych wyników finansowych. Poduszka z ostatnich lat pozwoli linii złagodzić skutki średnioterminowego kryzysu, ale im dłużej przez amerykańską wojnę w Iranie będą utrzymywać się absurdalne ceny ropy, tym ciężej będzie LOT-owi. Szansą dla LOT-u, choć oczywiście smutną dla pracowników innych linii, są kryzysy przewoźników takich jak airBaltic, Animawings czy TAROM, które mogą otworzyć nowe szanse w regionie dla LOT-u – dodaje Dominik Sipiński.
Flota LOT-u
Obecnie flota PLL LOT składa się z 94 samolotów: sześciu Boeingów B737-800, 31 B737 MAX, ośmiu B787-8, siedmiu B787-9 Dreamliner oraz 42 Embraerów E-Jet: trzech E170, 13 E175 (w tym dwa do dyspozycji rządu), ośmiu E190, 15 E195 oraz trzech E195-E2. Dla LOT-u lata także, na trasie do Nowego Jorku, wypożyczony (ACMI)
B777-200ER od linii Privilege Style oraz
B777-200 Euroatlantic na trasie do Toronto.
Przewoźnik oczekuje na dostawę 52 samolotów:
20 airbusów A220-100,
20 A220-300,
siedmiu B737-8 MAX oraz pięciu używanych Dreamlinerów:
dwóch B787-8 oraz
trzech B787-9.