Etihad Airways nie przywrócą boeinga 787 do obsługi połączenia z Abu Zabi do Warszawy wraz z rozpoczęciem sezonu zimowego. Od 25 października rejsy nadal będą realizowane airbusem A330-200. Tym razem operacje pasażerskie będą wykonywać linie lotnicze Wamos Air.
Z systemu sprzedażowego Etihad Airways wynika, że airbus A330-200 pozostanie na trasie do 7 stycznia 2027 roku. Nie można jednak wykluczyć kolejnego przedłużenia umowy wet-leasingowej, w ramach której przewoźnik korzysta z samolotu i załogi innych linii lotniczych.
Wamos Air zamiast Dreamlinera
Zmiana operatora samolotu nie oznacza powrotu do standardowej obsługi połączenia przez Etihad Airways. Od 25 października rejsy między Abu Zabi a Warszawą mają być realizowane przez Wamos Air, hiszpańskiego przewoźnika specjalizującego się między innymi w świadczeniu usług ACMI, obejmujących udostępnienie samolotu wraz z załogą, obsługą techniczną i ubezpieczeniem.
W praktyce pasażerowie nadal będą korzystać z airbusa A330-200 zamiast boeinga 787-9 lub 787-10, czyli maszyn, które Etihad Airways wykorzystują w swojej dalekodystansowej siatce połączeń. Zastępczy samolot będzie wykonywał codzienne rejsy oznaczone kodami EY159 i EY160, które
od 15 sierpnia wykonują portugalskie linie lotnicze Hi Fly.
Utrzymanie takiej konfiguracji przez kolejne tygodnie wskazuje, że powrót Dreamlinera na warszawską może nie nastąpić w sezonie zimowym. Data 7 stycznia 2027 roku, widniejąca w systemie rezerwacyjnym, nie musi być jednak ostateczna. Jest duże prawdopodobieństwo, że Etihad Airways zdecydują się utrzymać obecny model operacyjny co najmniej do 27 marca, czyli końca lotniczej zimy.
Warszawa na drugim planie?
Długotrwałe zastępowanie własnych Dreamlinerami dzierżawionymi airbusami A330-200 rodzi pytania o pozycję Warszawy w siatce Etihad Airways. Przewoźnik nie przywraca na tej trasie samolotów szerokokadłubowych ze swojej floty, mimo że połączenie pozostaje elementem jego oferty między Abu Zabi a Europą Środkowo-Wschodnią. Można więc uznać, że Warszawa jawi się jako drugorzędna destynacja.
Podobny model obsługi można zaobserwować na trasie do Manili. Połączenie ze stolicą Filipin jest regularnie obsługiwane samolotami pozyskiwanymi w formule ACMI, zamiast maszynami należącymi do Etihad Airways. W obu przypadkach wykorzystanie samolotów zewnętrznych przewoźników pokazuje, że linie mogą realizować część operacji bez angażowania własnej floty dalekodystansowej.
Nie oznacza to automatycznie, że warszawska trasa jest nierentowna lub że przewoźnik planuje ograniczyć jej znaczenie. Utrzymywanie zastępczego samolotu może wynikać również z potrzeb operacyjnych i dostępności floty. Niemniej brak powrotu Dreamlinera, połączony z kolejnym przedłużeniem obsługi przez zewnętrznego operatora, wskazuje, że Warszawa nie należy obecnie do kierunków, na których Etihad Airways chcą konsekwentnie wykorzystywać własne boeingi 787.
Na razie pasażerowie podróżujący między Warszawą a Abu Zabi muszą więc liczyć się z dalszą obsługą rejsów przez samolot, który komfortem nie odpowiada „Liniowcom Marzeń” w barwach Libii lotniczych ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.