Uruchomienie przez Polskie Linie Lotnicze LOT regularnych rejsów na trasie Warszawa – Bangkok otworzyło przewoźnikowi drogę do powrotu na jeden z najważniejszych rynków Azji Południowo-Wschodniej. Obecnie oferta narodowego przewoźnika kończy się jednak na stolicy Tajlandii. Pasażerowie nie mają możliwości zakupu na jednym bilecie podróży do dalszych portów w regionie ani do Australii i Nowej Zelandii. Może się to zmienić, bo LOT prowadzi rozmowy dotyczące rozwoju współpracy z Thai Airways.
Nowe połączenie do Bangkoku zostało uruchomione jako operacja regularna, wykonywana w godzinach, w których w poprzednich sezonach zimowych realizowano rejsy czarterowe. Trasa ma jednocześnie charakter charter-mix – znacząca pula miejsc pozostaje do wyłącznej dyspozycji biur podróży, a pozostałe fotele są dostępne w regularnej sprzedaży.
Sprzedaż biletów na rejsy do stolicy Tajlandii rozpoczęła się w połowie grudnia 2025 roku. W odpowiedzi na wysokie zainteresowanie przewoźnik zarówno
przyspieszył inaugurację trasy, jak i
zwiększył zimową ofertę z początkowo planowanych połączeń do sześciu rotacji tygodniowo. Mimo rozwoju siatki pasażerowie nadal mogą kupić bilety wyłącznie do i z Bangkoku.
To wyraźna różnica względem funkcjonującego wcześniej połączenia do Singapuru. Dzięki współpracy z Singapore Airlines w formule code-share oraz umowom interline z Qantas, Jetstar i Air New Zealand podróżni mogli zarezerwować całą podróż na jednym bilecie. Rozwiązanie umożliwiało wygodne przesiadki na lotnisku Changi i kontynuowanie podróży do takich kierunków jak Auckland, Denpasar, Hanoi, Kuala Lumpur, Phnom Penh czy Sydney. W praktyce pasażer z Krakowa, Wrocławia czy Gdańska mógł kupić jeden bilet obejmujący lot krajowy do Warszawy, rejs międzykontynentalny do Singapuru oraz dalsze połączenie do miejsca docelowego.
Obecnie analogiczna oferta nie jest dostępna w Bangkoku. W systemach rezerwacyjnych narodowego przewoźnika lotniczego znad Wisły nie ma połączeń code-share z Thai Airways ani możliwości zakupu na jednym bilecie dalszych rejsów obsługiwanych przez tajskiego przewoźnika. Oznacza to, że pasażerowie planujący podróż do Indonezji, Malezji, Kambodży, Wietnamu czy Australii muszą organizować dalszą część podróży samodzielnie, często kupując osobny bilet i ponosząc ryzyko związane z brakiem ochrony w przypadku opóźnień.
Polskie Linie Lotnicze LOT pracują obecnie nad rozwojem współpracy z Thai Airways. Nie znamy szczegółów prowadzonych rozmów ani modelu planowanej współpracy. Potencjalne porozumienie z Thai Airways mogłoby znacząco zwiększyć atrakcyjność nowego połączenia. Port lotniczy Bangkok-Suvarnabhumi jest jednym z największych hubów w Azji Południowo-Wschodniej i oferuje rozbudowaną siatkę połączeń do najpopularniejszych kierunków turystycznych regionu, takich jak Bali, Phnom Penh, Kuala Lumpur, Ho Chi Minh, Hanoi czy Da Nang. Jednocześnie Thai Airways dysponuje własną siatką rejsów do Australii, obejmującą między innymi Sydney, Melbourne, Brisbane i Perth, a także oferuje połączenia umożliwiające dalsze podróże do Nowej Zelandii we współpracy z partnerami.
Dla LOT-u rozszerzenie współpracy oznaczałoby możliwość sprzedaży znacznie większej liczby kierunków przy wykorzystaniu jednego połączenia dalekodystansowego. Z kolei pasażerowie zyskaliby możliwość podróży na jednym bilecie z polskich lotnisk regionalnych, przez Warszawę i Bangkok, do najpopularniejszych destynacji w Azji Południowo-Wschodniej oraz do Australii i Oceanii, wraz z ochroną przesiadki i automatycznym nadaniem bagażu do portu docelowego.
W czasie, gdy zimowe wyjazdy Polaków coraz częściej obejmują Tajlandię, Wietnam, Malezję, Indonezję czy Kambodżę, a rośnie także zainteresowanie podróżami do Australii i Nowej Zelandii, uruchomienie współpracy code-share z Thai Airways mogłoby stać się jednym z najważniejszych elementów rozwoju azjatyckiej strategii LOT-u. Dla pasażerów oznaczałoby znacznie wygodniejsze planowanie podróży, a dla przewoźnika – szansę na zwiększenie ruchu tranzytowego i lepsze wykorzystanie potencjału nowego połączenia do Bangkoku.