Linie lotnicze Dan Air złożyły wniosek o ochronę przed niewypłacalnością. Bezpośrednim powodem jest zobowiązanie w wysokości około 10 mln euro związane z nieuregulowanymi należnościami za certyfikaty emisji dwutlenku węgla. Prezes przewoźnika zapewnia, że operacje będą kontynuowane, mimo że spółka nie jest w stanie spłacić należności w terminie.
Dan Air złożył 22 października 2026 roku wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego w sądzie w Ilfovie. Przewoźnik chce w ten sposób ochronić się przed egzekucją zobowiązań i uzyskać możliwość restrukturyzacji zadłużenia. Prezes Dan Air, Matt Ian David, potwierdził w rozmowie z rumuńską gazetą, że głównym powodem decyzji jest należność wobec Administracji Funduszu Ochrony Środowiska (AFM) w wysokości około 10 mln euro. Termin jej płatności przypadał na 25 października.
– Mamy wobec nich zobowiązanie, którego termin płatności właśnie nadchodzi, a którego nie jesteśmy w stanie uregulować. Aby ochronić się przed egzekucją, wybraliśmy tę drogę – wyjaśnił Matt Ian David, cytowany przez „Ziarul Financiar”. Prezes podkreślił, że spółka rozmawiała z firmami leasingowymi, od których wynajmuje samoloty, oraz pozostałymi partnerami biznesowymi, a – według jego deklaracji – strony uzgodniły dalsze wsparcie działalności operacyjnej. Przewoźnik zamierza realizować rejsy zgodnie z rozkładem, a zarezerwowane bilety pasażerów pozostają ważne.
Brak płatności za certyfikaty emisyjne
Zobowiązanie wobec AFM dotyczy certyfikatów emisji dwutlenku węgla, które rumuńskie linie lotnicze powinny rozliczać w związku z emisjami generowanymi przez swoją działalność. Według wypowiedzi prezesa Dan Air nie kupował wymaganych certyfikatów od 2024 roku. Brak rozliczenia emisji oznacza więc nie tylko narastanie zobowiązań, ale również ryzyko kar finansowych. Dan Air grożą sankcje sięgające około 100 euro za każdą tonę nierozliczonego CO₂.
Szef przewoźnika powiązał problemy finansowe ze wzrostem kosztów paliwa lotniczego. Jak argumentował, tegoroczne ceny paliwa znacząco ograniczyły możliwości finansowania pozostałych zobowiązań przedsiębiorstwa. – Musieliśmy wybrać, co opłacimy: paliwo czy certyfikaty. Wybraliśmy paliwo – powiedział prezes Dan Air, podkreślając, że rumuński przewoźnik lotniczy wolał realizować zaplanowane rejsy i obsługiwać pasażerów, zamiast anulować loty w celu uregulowania należności środowiskowych.
Zobowiązanie wobec funduszu środowiskowego stanowi część szerszych problemów finansowych rumuńskiego przewoźnika. Z danych za 2025 rok wynika, że całkowite zadłużenie Dan Air wyniosło 23,6 mln euro, wobec około 16,8 mln euro rok wcześniej. Poza zobowiązaniem wobec AFM przewoźnik ma również zaległości wobec portu lotniczego im. George’a Enescu w Bacău. Ich wartość wynosi około 250 tys. euro.
Jednocześnie rumuńskie linie lotnicze poprawiłaby ostatnie wyniki finansowe. Przychody wzrosły z niemal 33 mln euro w 2024 roku do prawie 42 mln euro w 2025 roku. Po stracie netto wynoszącej dwa mln euro wcześniej, Dan Air wykazał w ubiegłym roku zysk „na czysto” na poziomie 2,1 mln euro. Poprawa wyniku finansowego nie przełożyła się jednak na możliwość terminowego uregulowania wszystkich zobowiązań. Przypadek przewoźnika pokazuje, że wzrost przychodów i osiągnięcie zysku netto nie muszą oznaczać wystarczającej płynności finansowej.
Dwa airbusy A320 w operacjach
Dan Air został założony w 2017 roku przez pilota Dana Iuhasa. Początkowo, działając pod nazwą Just Us Air, przedsiębiorstwo koncentrowało się na świadczeniu usług dla innych linii lotniczych, udostępniając samoloty wraz z załogami w formule ACMI. W 2021 roku zmieniono nazwę na Dan Air, a następnie rozwinęto własną siatkę regularnych połączeń. W 2023 roku przewoźnik uruchomił rejsy z nowo otwartego lotniska w Braszowie, stając się pierwszym operatorem obsługującym stamtąd regularne połączenia pasażerskie. Po sporach dotyczących organizacji operacji na tym porcie przeniósł główną bazę do Bacău.
W 2025 roku Dan Air przewiózł około 272 tys. pasażerów, czyli ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej. W bieżącym roku rozszerzał siatkę połączeń na Bliski Wschód i Kaukaz, uruchamiając rejsy między innymi do Ammanu, Erywania i Tbilisi. Przewoźnik w 2025 roku zaczął oferować
regularne połączenia do Damaszku, a później Dan Air rozszerzył syryjską ofertę o Aleppo. Do obsługi połączeń rumuńskie linie lotnicze wykorzystują obecnie dwa airbusy A320, natomiast jeden airbus A319 pozostaje uziemiony na lotnisku w Bacău.
Kolejny rumuński przewoźnik z wnioskiem o niewypłacalność
Problemy Dan Air nie są odosobnionym przypadkiem na rumuńskim rynku lotniczym. AnimaWings, kolejny lokalny przewoźnik, ponownie wystąpił do sądu o otwarcie postępowania ochronnego przed upadłością. Nowy wniosek zarejestrowano 20 października, po tym jak sąd odrzucił pierwszą prośbę spółki, złożoną pod koniec września, z powodu brakujących dokumentów. Termin rozpatrzenia nowego wniosku wyznaczono na 28 października. Równolegle sąd zdecydował o oddzielnym rozpatrzeniu roszczeń 25 wierzycieli AnimaWings. Ich sprawy mają zostać rozpoznane 11 listopada.
Sytuacja przewoźnika odbija się już bezpośrednio na pasażerach. Te linie lotnicze początkowo zawiesiły wszystkie loty do 25 października, jednak następnie przedłużyły przerwę w regularnych operacjach do 15 listopada. Rumuńska spółka wskazywała wcześniej na konieczność ustabilizowania działalności i uporządkowania sytuacji finansowej. Dane finansowe za 2025 rok pokazują skalę problemów. Przewoźnik osiągnął 66,5 mln euro przychodów, ale zakończył rok stratą przekraczającą 22 mln euro. Rok wcześniej przewoźnik wykazał zysk w wysokości 400 tys. euro. Nie doszło również do zapowiadanej transakcji sprzedaży 50 proc. udziałów inwestorom, wśród których znalazły się BT Asset Management, Evergent oraz Winners Holding Investments.
W przeciwieństwie do Dan Air, który deklaruje utrzymanie zaplanowanych rejsów,
linie lotnicze AnimaWings faktycznie zawiesiły operacje. Wycofano z floty wszystkie sześć airbusów A220-300, pozostawiając do ewentualnej dyspozycji tylko dwa airbusy A320. Obydwie sprawy pokazują jednak, że rumuńscy przewoźnicy mierzą się z istotnymi problemami finansowymi i prawnymi, a dalszy rozwój sytuacji będzie zależał od decyzji sądów oraz możliwości restrukturyzacji zobowiązań.