Federalna Administracja Lotnictwa zgodziła się na zwiększenie tempa produkcji boeingów 737 MAX do 47 egzemplarzy miesięcznie. Certyfikacja wariantu 737 MAX 7 może nastąpić już latem bieżącego roku, natomiast największy przedstawiciel rodziny – MAX 10 – powinien otrzymać „zielone światło” do końca 2026 roku.
Decyzja amerykańskiego regulatora lotniczego daje Boeingowi kolejny etap stopniowej odbudowy programu wąskokadłubowych samolotów nowej generacji po kryzysie jakościowym oraz nasilonej kontroli konstrukcyjnej po „incydencie” samolotu Alaska Airlines ze stycznia 2024 roku, kiedy przy wznoszeniu boeinga 737 MAX 9 z kadłuba wyrwane zostały nieaktywne drzwi awaryjne.
Do tej pory Boeing był ograniczony do produkcji 42 maszyn miesięcznie. Zwiększenie limitu produkcyjnego ma pomóc amerykańskiemu producentowi w realizacji ogromnego portfela zamówień i poprawie wyników finansowych. Boeing od wielu miesięcy zmaga się bowiem z opóźnieniami dostaw, które wpływają zarówno na sytuację przewoźników, jak i kondycję samego koncernu.
Certyfikacja pozostałych wariantów
Kluczowe znaczenie dla amerykańskiego producenta ma także finalizacja procesu certyfikacji dwóch opóźnionych wariantów rodziny MAX. Najmniejszy model – 737 MAX 7 – jest szczególnie ważny dla Southwest Airlines, największego użytkownika programu 737 na świecie. Przewoźnik od lat oczekuje na dostawy tej wersji, która ma zastąpić starsze generacje, w tym boeingi 737NG.
Równie istotny dla Boeinga jest największy wariant – 737 MAX 10, który ma stanowić odpowiedź na bardzo popularnego na rynku airbusa A321neo. Segment większych samolotów wąskokadłubowych pozostaje obecnie jednym z najważniejszych obszarów rywalizacji pomiędzy koncernami z Europy i Stanów Zjednoczonych Ameryki, a francuski producent zdobył w nim wyraźną przewagę.
Warto przy tym podkreślić, że zarówno MAX 7, jak i MAX 10 od początku programu należą do najbardziej opóźnionych wariantów całej rodziny 737 MAX. Pierwotnie Boeing zakładał, że certyfikacja „ósemek” i „dziewiątek” nastąpi w latach 2017-2018, natomiast dwa skrajne warianty – najmniejszy i największy – miały wejść do służby krótko po nich, w latach 2019-2020. W praktyce jednak harmonogram uległ wieloletniemu przesunięciu.
Program 737 MAX został dodatkowo znacząco opóźniony po dwóch katastrofach MAX 8 w 2018 i 2019 roku, które doprowadziły do globalnego uziemienia całej floty i ponownej certyfikacji typu. W rezultacie Boeing skupił się w pierwszej kolejności na przywróceniu do eksploatacji certyfikowanych już modeli, natomiast rozwój pozostałych wariantów został przesunięty na dalszy plan.
Boeing 737 MAX 7 napotkał dodatkowo problemy techniczne związane m.in. z systemem odladzania silników oraz koniecznością wprowadzenia zmian konstrukcyjnych, co wielokrotnie przesuwało jego ścieżkę certyfikacyjną w Stanach Zjednoczonych. Z kolei boeing 737 MAX 10, jako największy wariant rodziny, wymagał dodatkowych analiz dotyczących osiągów, systemów bezpieczeństwa oraz zgodności z aktualnymi wymaganiami regulatora, co również wydłużyło cały proces.
Perspektywy produkcyjne
Federalna Administracja Lotnictwa podkreśla jednak, że dalsze zwiększanie produkcji będzie ściśle uzależnione od utrzymania wysokich standardów jakości, stabilności łańcucha dostaw oraz konsekwentnego wdrażania procedur nadzoru produkcyjnego w zakładach Boeinga. Regulator wskazuje, że obecne decyzje o zwiększeniu tempa wytwarzania są elementem stopniowego „odmrażania” limitów, a nie powrotem do pełnej swobody produkcyjnej.
Boeing deklaruje z kolei, że docelowo chce osiągnąć tempo produkcji na poziomie 52 samolotów miesięcznie. Realizacja tego celu ma być wspierana przez dalszą automatyzację części procesów montażowych oraz rozwój infrastruktury w zakładach w Everett i Renton, a także poprawę stabilności dostaw komponentów od kluczowych podwykonawców. Koncern liczy, że zwiększenie skali produkcji pozwoli nie tylko skrócić czas oczekiwania linii lotniczych na nowe maszyny, ale również poprawić płynność finansową i marże w segmencie samolotów wąskokadłubowych, który pozostaje fundamentem jego działalności komercyjnej.
Dla Boeinga decyzja regulatora stanowi istotny sygnał odbudowy zaufania rynku oraz możliwość stopniowego powrotu do bardziej stabilnej działalności operacyjnej po kilku latach turbulencji związanych z programem samolotów o wąskim kadłubie. Jednocześnie pozostaje ona testem dla zdolności firmy do utrzymania jakości produkcji przy rosnącym tempie wytwarzania. Kolejne miesiące pokażą, czy Boeing jest w stanie jednocześnie zwiększać wolumen produkcyjno-dostawczy i konsekwentnie spełniać wymagania regulatora amerykańskiego, co będzie kluczowe dla dalszej ścieżki odbudowy programu 737 MAX.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.