Resort infrastruktury zapewnia, że prace nad administracyjnym podziałem ruchu lotniczego na Mazowszu trwają, ale „nie jest możliwe oszacowanie konkretnych ram czasowych obowiązywania projektowanej decyzji”. Kilka miesięcy temu Maciej Lasek mówił, że prace powinny potrwać do połowy przyszłego roku.
W Ministerstwie Infrastruktury ciągle trwają prace nad ewentualnym wdrożeniem administracyjnego podziału ruchu lotniczego, który miałby najprawdopodobniej dotyczyć lat 2028-2030. Jego wdrożenie miałoby ułatwić funkcjonowanie Lotniska Chopina w trudnym okresie przed zakończeniem prac modernizacyjnych.
Przeniesienie części lotów czarterowych czy niskokosztowych do portów w Radomiu lub Modlinie pozwoliłoby także PLL LOT łatwiej zwiększać liczbę i częstotliwość połączeń międzykontynentalnych, które zdecydują o rentowności narodowego przewoźnika, i których liczba powinna znacząco wzrosnąć przed przeniesieniem ruchu do nowego centralnego lotniska.
Sprawdziliśmy czy prace nad tym rozwiązaniem prowadzone w resorcie nabrały tempa. – W chwili obecnej nie jest możliwe oszacowanie konkretnych ram czasowych obowiązywania projektowanej decyzji o podziale ruchu lotniczego, jak i skutków jego wprowadzenia, ze względu na dużą liczbę czynników zewnętrznych mających wpływ na przebieg prac nad koncepcją podziału ruchu – poinformowała nas Anna Szumańska, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury.
Resort podkreślił jednak, że administracyjny podział ruchu lotniczego między porty lotnicze obsługujące Warszawę może być istotnym czynnikiem zapewniającym ciągłość ruchu lotniczego dla stolicy, gdy popyt na przewozy lotnicze znacząco przekroczy możliwości operacyjne Lotniska Chopina (uwzględniając jego planowaną do 2029 r. modernizację)
Warto przypomnieć, że jeszcze na początku czerwca ówczesny wiceminister infrastruktury Maciej Lasek mówił, że dobrze by było gdyby
decyzje udało się wypracować do połowy 2027 r.
Wsparcie dla CPK, kroplówka dla Radomia
Temat ten wrócił także do publicznej dyskusji na ostatnim Kongresie Rynku Lotniczego, kiedy to rozważano go także w dłuższej perspektywie czasowej.
– Z punktu widzenia projektu Portu Polska, z punktu widzenia przyszłości można byłoby się wtedy rzeczywiście skupić na tym, żeby Port Polska stał się hubem dla naszego wspaniałego narodowego przewoźnika i pozwolił mu w pełni rozwinąć skrzydła, a ruch niskokosztowy i czarterowy całkowicie przenieść na pozostałe lotniska mazowieckie, czyli do Modlina i trochę do Radomia – mówił Jacek Kowalski, prezes zarządu Lotniska Warszawa-Modlin. Jego zdaniem taki model miałby być
„istotnym wsparciem dla projektu Portu Polska”, a dla Radomia „kroplówką i ratunkiem”.
Inni uczestnicy konferencji zwracali jednak uwagę, że jego wdrożenie może być trudne i wymaga
decyzji na poziomie Komisji Europejskiej.
Prace trwają od lat
Przepisy Unii Europejskiej jasno stanowią, że podział ruchu lotniczego musi być obiektywny i niedyskryminacyjny – nie powinien on wspierać rozwoju jednego operatora (np. narodowego) lotniczego, a
przejazd pomiędzy lotniskami ma być możliwy w mniej niż 90 minut i powinny one być połączone transportem publicznym. Pomysł przeprowadzenia administracyjnego podziału ruchu dla Mazowsza pojawił się w już grudniu 2018 roku, kiedy rozważano przeniesienie części operacji z Warszawy do Modlina i Radomia. Później przez długi czas był on jednym z założeń związanych z rozbudową lotniska w Radomiu. Pomysł ten wrócił do dyskusji w roku 2023, kiedy podniósł go
ówczesny prezes Polskich Portów Lotniczych.
W kwietniu 2025 roku do pomysłu dość nieoczekiwanie wrócił nowy rząd. Wówczas Maciej Lasek wskazał, że najtrudniejsze będzie nie przygotowanie dokumentów, ale pozyskanie zgody Komisji Europejskiej.