– Kiedy jest politycznie stabilnie, Modlin może rosnąć bez administracyjnego podziału ruchu – powiedział podczas IX Kongresu Rynku Lotniczego Jacek Kowalski. Prezes portu lotniczego Warszawa-Modlin nie wyklucza jednak, że wraz z uruchomieniem Portu Polska konieczne będzie zastosowanie takiego mechanizmu. Przeniesienie ruchu niskokosztowego i czarterowego z Lotniska Chopina do Modlina i częściowo Radomia pozwoliłoby Baranowowi skoncentrować się na funkcji hubowej i rozwoju LOT-u.
Dyskusja o przyszłości warszawskiego systemu lotnisk coraz wyraźniej koncentruje się nie tylko na rozbudowie infrastruktury, ale również na tym, jak podzielić ruch pomiędzy poszczególne porty. Podczas IX Kongresu Rynku Lotniczego do kwestii administracyjnego podziału ruchu odniósł się Jacek Kowalski, prezes portu lotniczego Warszawa-Modlin, który przekonywał, że modlińskie lotnisko od początku było pomyślane jako port komplementarny wobec stołecznej infrastruktury dla Warszawy.
– Od samego początku Modlin był tak naprawdę jedynym portem lotniczym, który został zaprojektowany i zaplanowany jako lotnisko komplementarne dla centralnego lotniska dla Polski – mówił. Pod koniec grudnia minie 20 lat od założenia spółki zarządzającej niskokosztową infrastrukturą w Nowym Dworze Mazowiecki.
„Tania” specyfika
Według Kowalskiego specyfika Modlina wynika już z samej infrastruktury portu. Lotnisko zostało przygotowane przede wszystkim do obsługi przewoźników niskokosztowych i czarterowych. – Infrastruktura Modlina jako jedyna jest dostosowana tylko i wyłącznie do przewoźnika niskokosztowego i czarterowego – podkreślił. Dlatego – zdaniem szefa Modlina – nie powinno się porównywać Modlina z Lotniskiem Chopina tak, jakby oba porty miały realizować tę samą funkcję.
– My jesteśmy inni. My po prostu jesteśmy zaprojektowani dla tego pasażera, który od nas korzysta, i tak być powinno – zaznaczył. Modlin koncentruje się przede wszystkim na ruchu point-to-point. Kowalski podkreślał, że taki model biznesowy może być rentowny i nie należy utożsamiać specjalizacji portu z jego uzależnieniem od konkretnych przewoźników. – To nie jest uzależnienie, to jest sformatowanie lotniska. Ono tak zostało zaprojektowane i na tym też się da zarabiać – przekonywał.
Modlińskie lotnisko – do grudnia 2025 roku bastion Ryanaira – wyraźnie poprawiło wyniki finansowe portu lotniczego. Po siedmiu miesiącach 2026 roku wypracowano
14 milionów złotych zysku netto. Poprawa sytuacji finansowej idzie w parze ze znacznym wzrostem ruchu pasażerskiego. Przez siedem miesięcy 2026 roku lotnisko obsłużyło 2,3 mln pasażerów oraz wykonało 15 486 operacji lotniczych. Oznacza to, że średnio na jedną operację przypadało około 149 pasażerów.
Od początku stycznia do końca sierpnia 2026 roku przez Modlin przewinęło się już 2,7 mln pasażerów, podczas gdy w analogicznym okresie 2025 roku było to niecałe 1,1 mln osób. Oznacza to wzrost o 1,6 mln podróżnych, czyli o 150,1 proc.
„Modlin może rosnąć bez administracyjnego podziału”
Jacek Kowalski uważa, że obecnie nie ma konieczności administracyjnego ograniczania ruchu pomiędzy warszawskimi lotniskami. – Kiedy jest politycznie stabilnie, Modlin może rosnąć bez administracyjnego podziału ruchu – stwierdził. Jednocześnie prezes portu nie odrzuca samej idei administracyjnego podziału. Wręcz przeciwnie – uważa, że w określonych warunkach może on być korzystnym rozwiązaniem.
– Administracyjny podział ruchu nie jest złym rozwiązaniem. On jest bardzo oficjalnie trudny do przeprowadzenia – powiedział. Ewentualne wdrożenie takiego rozwiązania wymagałoby zgody Komisji Europejskiej. W ocenie szefa modlińskiej spółki lotniskowej właśnie perspektywa uruchomienia Portu Polska może być momentem, w którym warto sięgnąć po takie narzędzie. Kowalski przedstawił przy tym bardzo konkretną wizję podziału funkcji pomiędzy warszawskimi lotniskami.
– Z punktu widzenia projektu Portu Polska, z punktu widzenia przyszłości można byłoby się wtedy rzeczywiście skupić na tym, żeby Port Polska stał się hubem, czy w tej chwili Lotnisko Chopin stało się dla naszego wspaniałego narodowego przewoźnika i pozwoliło mu w pełni rozwinąć skrzydła, a ruch niskokosztowy i czarterowy całkowicie przenieść na pozostałe lotniska mazowieckie, czyli do Modlina i trochę do Radomia – wyjaśnił Kowalski. Taki model miałby być „istotnym wsparciem dla projektu Portu Polska”, a dla Sadkowa „kroplówką i ratunkiem”.
Implementacja podziału ruchu miałaby – jak wyznał Jacek Kowalski – wpłynąć na uniknięcie sytuacji, w której przewoźnicy niskokosztowi mogliby wykorzystywać konkurencję pomiędzy poszczególnymi portami lotniczymi do uzyskiwania coraz korzystniejszych warunków. Prezes Modlina zwrócił uwagę, że już obecnie relacje pomiędzy jego lotniskiem a operatorem Lotniska Chopina są znacznie lepsze niż wcześniej. – My oczywiście już w ostatnim okresie bardzo dobrze współpracujemy z PPL-em i nawzajem sobie nie robimy kuku i nie konkurujemy, a wręcz staramy się sobie pomagać – wskazywał, czego potwierdzeniem są letnie przekierowania lotów z „Okęcia” do Modlina.
Otwarcie Portu Polska zmieni układ sił
Najciekawsza część wypowiedzi Kowalskiego dotyczyła jednak momentu uruchomienia Portu Polska. Prezes Modlina zwrócił uwagę na fundamentalną zmianę, jaka czeka przewoźników korzystających obecnie z Lotniska Chopina. Jego zdaniem po otwarciu nowego portu pasażerowie części przewoźników będą musieli zaakceptować zmianę lotniska, z którego podróżują, choć „ludzie są konserwatystami”. Przyzwyczajenie zmieni się m.in. w transporcie na lotnisko – kilkukilometrową przejażdżkę zastąpi 40-kilometrowy odcinek, który będzie można pokonać pociągiem dużych prędkości, jak i kosztach biletów lotniczych.
Na atrakcyjność Modlina może wówczas dodatkowo wzrosnąć, ponieważ różnica w kosztach korzystania z obu portów może być bardzo duża. Zdaniem Kowalskiego w Baranowie średni koszt obsługi pasażerskiej wyniesie ponad 200 złotych, podczas gdy Modlin będzie pobierał w granicach 50 złotych. Dlatego po uruchomieniu Portu Polska Modlin ma stać się naturalnym konkurentem dla nowego lotniska w segmencie przewoźników niskokosztowych.
Kowalski uważa, że właśnie dlatego Modlin powinien zostać odpowiednio przygotowany jeszcze przed uruchomieniem Portu Polska. – Rozwiązaniem dla Portu Polska jest Modlin rozbudowany, ale pod korek załadowany, żeby w dniu otwarcia przewoźnicy niskokosztowi, którzy muszą zostać przeniesieni z Lotniska Chopina do portu w Baranowie, nie mieli alternatywy w postaci Modlina, bo Modlin będzie wtedy realną konkurencją – zaznaczył, dodając, że Modlin nie chce obecnie budować „sztucznej konkurencji”. Nowy Dwór Mazowiecki chce być „komplementarny” dla „Okęcia”.
Administracyjny podział trzeba przygotować wcześniej
Właśnie w tym miejscu Kowalski wrócił do kwestii administracyjnego podziału ruchu. Jego zdaniem nie należy traktować go jako rozwiązania, które trzeba wdrażać już teraz, ale jako narzędzie, które powinno zostać przygotowane z wyprzedzeniem na moment uruchomienia Portu Polska. – Być może to narzędzie trzeba przygotować i mieć przepracowane, wynegocjowane – mówił. Kluczowa będzie tutaj rola polskiego rządu i rozmowy z Komisją Europejską.
– Rozwiązanie może pomóc podczas uruchamiania Portu Polska, żebyśmy nie wylali dziecka z kąpielą – Jacek Kowalski. Chodzi przede wszystkim o to, by w momencie przenoszenia ruchu do nowego portu przewoźnicy niskokosztowi nie uzyskali nadmiernej pozycji negocjacyjnej. Kowalski wskazywał, że w przeciwnym razie niskokosztowcy mogą postawić Port Polska przed wyborem: zapewnić im odpowiednią infrastrukturę i warunki finansowe albo zaakceptować ich odejście do innych portów. Budżetowi operatorzy mogą również żądać dodatkowych zachęt marketingowych.
Kowalski przyznał jednocześnie, że jeszcze niedawno sam sceptycznie oceniał projekt Portu Polska. Dziś uważa, że przy odpowiednim przygotowaniu, współpracy pomiędzy portami oraz wsparciu rządu w rozmowach z Komisją Europejską projekt może przynieść korzyści całemu rynkowi. Dla Modlina oznacza to jednak konieczność przygotowania się na dwa scenariusze. W krótkim terminie port chce rosnąć bez administracyjnego podziału ruchu i zwiększać przepustowość. W perspektywie uruchomienia Portu Polska Modlin dopuszcza natomiast administracyjne uporządkowanie rynku – tak, aby nowy port mógł skoncentrować się na funkcji hubowej i obsłudze LOT-u, a Modlin i Radom przejęły większą część ruchu niskokosztowego i czarterowego.