W niedzielę rozpocznie się sezon zimowy w lotnictwie cywilnym na półkuli północnej. Dla lotniska w Radomiu oznacza on dalsze ograniczenie ruchu. Do 27 marca 2027 roku na Sadkowie zaplanowano zaledwie 90 operacji lotniczych. Przez pięć dni w tygodniu port nie będzie obsługiwał żadnych rejsów.
Sezon zimowy, z wyłączeniem okresu świąteczno-noworocznego, tradycyjnie jest mniej intensywnym okresem dla przewoźników. W przypadku radomskiego lotniska skala ograniczenia ruchu pokazuje jednak nie tylko sezonową specyfikę branży, ale również problemy z pozyskaniem odpowiedniej liczby pasażerów i utrzymaniem siatki połączeń.
45 rotacji przez cały sezon
Zimowy rozkład lotów w Radomiu będzie wyjątkowo skromny. Jedynym przewoźnikiem regularnie obsługującym port pozostanie Wizz Air, który zrealizuje 44 rotacje, odpowiadające 88 operacjom lotniczym. Pozostałe dwie operacje, czyli jedną rotację, wykonają Mavi Gök Airlines. Turecki przewoźnik zaplanował przylot do Radomia i odlot do Antalyi na 28 października.
Łącznie przez cały sezon zimowy na Sadkowie zaplanowano zatem 90 operacji lotniczych. To zaledwie 45 przylotów i odlotów w parach, czyli 45 rotacji. W praktyce oznacza to bardzo ograniczoną ofertę dla pasażerów i niewielkie wykorzystanie infrastruktury portu.
Jeszcze bardziej wymowny jest tygodniowy rozkład operacji. Od drugiego tygodnia sezonu zimowego, aż do jego zakończenia, lotnisko będzie obsługiwać rejsy jedynie w czwartki i niedziele. Przez pięć dni w tygodniu nie zaplanowano żadnego lotu.
Maksymalnie 20,6 tys. pasażerów
Przy obecnym rozkładzie lotów radomskie lotnisko może obsłużyć w całym sezonie zimowym maksymalnie 20 618 pasażerów. To wartość wynikająca z zaplanowanej oferty, a nie gwarancja osiągnięcia takiego wyniku. Rzeczywista liczba podróżnych będzie zależeć od wypełnienia samolotów.
Tak ograniczona skala działalności stawia pod znakiem zapytania możliwość budowania w Radomiu stabilnego rynku przewozów pasażerskich. Niewielka liczba rejsów ogranicza wybór kierunków i terminów podróży, a przerwy w operacjach utrudniają wykorzystanie portu jako wygodnego punktu rozpoczęcia podróży.
Dla pasażerów z regionu Radom nie jest obecnie ani alternatywą dla Lotniska Chopina, ani konkurencją dla portu lotniczego Modlin, które oferują znacznie szerszą siatkę połączeń. W przypadku podróży wakacyjnych i zagranicznych to właśnie dostępność rejsów, częstotliwość połączeń i możliwość wyboru dogodnych godzin odlotu mają kluczowe znaczenie. Radom nie zdołał dotychczas (i raczej nie zdoła na zasadach rynkowych) przekonać odpowiednio dużej liczby podróżnych, by stał się dla nich pierwszym wyborem.
Milionowe dopłaty do połączeń
Problemy z rozwojem ruchu pasażerskiego w Radomiu mają również wymiar finansowy. Port pozostaje nierentowny, a Polskie Porty Lotnicze muszą angażować własne środki, aby utrzymać regularne połączenia. Jednym z przykładów jest trasa na Cypr obsługiwana przez Wizz Air, do której
właścicielska dopłata może wynieść ponad sześć milionów złotych.
W perspektywie 2027 roku rozważane jest również uruchomienie połączenia do Oslo. Rejsy do Norwegii również będą dotowane –
Wizz Air zaproponował za ich obsługę ponad pięć milionów złotych. Ewentualne rozszerzenie oferty będzie jednak kolejnym wyzwaniem: samo pojawienie się nowego kierunku nie przesądza o jego komercyjnym sukcesie, zwłaszcza jeśli utrzymanie rejsów wymaga dodatkowego wsparcia finansowego.
Model funkcjonowania radomskiego lotniska rodzi pytania o długoterminową zasadność ponoszenia kolejnych kosztów. Jeżeli przewoźnicy nie są w stanie utrzymać połączeń na warunkach zapewniających ich rentowność, ciężar finansowy spada na zarządzającego lotniskiem, a pośrednio ogranicza możliwości przeznaczenia środków na inne cele.
Obietnice zderzyły się z rzeczywistością
Uruchomienie lotniska w Radomiu wiązało się z politycznymi deklaracjami dotyczącymi jego przyszłego potencjału (np. poprzez bliższą od Warszawy odległość do Egiptu) i liczby obsługiwanych pasażerów. Dotychczasowy rozwój ruchu nie potwierdził jednak najbardziej optymistycznych prognoz.
Nadchodzący sezon zimowy będzie kolejnym sprawdzianem dla Sadkowa. Zaledwie 45 rotacji, maksymalnie 20 618 pasażerów i pięć dni w tygodniu bez zaplanowanych operacji pokazują, jak niewielka jest skala działalności tego portu lotniczego w okresie poza szczytem sezonu turystycznego.
Sezonowość ruchu lotniczego jest zjawiskiem naturalnym, ale w Radomiu nakłada się na problem strukturalnie ograniczonego popytu i silnej konkurencji ze strony warszawskiego Lotniska Chopina. Dopóki Sadków nie będzie w stanie przyciągnąć większej liczby pasażerów i rozwijać siatki połączeń na stabilnych zasadach ekonomicznych, jego przyszłość pozostanie uzależniona od decyzji przewoźników oraz gotowości właściciela do dalszego finansowania działalności.