Polskie Porty Lotnicze (PPL) starają się o nowe połączenia z Radomia. Kolejkę marzeń otwierają Londyn, Oslo i Amsterdam. Zarządca chciałby osiągnąć poziom 100 tys. pasażerów rocznie, ale nie liczy na rentowność. – Na razie nie mamy w planie podejmowania decyzji o zamknięciu – mówi Marcin Danił z zarządu PPL. Co będzie po 2040 to jednak inna sprawa.
Po
bardzo udanym lecie wrześniowe wyniki pozwoliły portowi przekroczyć symboliczny kamień milowy:
od początku 2026 roku z radomskiego terminala skorzystało już łącznie blisko 104 tysiące podróżnych. Oznacza to przekroczenie progu 100 tysięcy pasażerów jeszcze przed rozpoczęciem sezonu zimowego. Brzmi dobrze, ale prawda jest taka, że o sukcesie portu na razie mówić nie można. PPL zapowiada jednak walkę o dalszą poprawę wyników i na razie nie zamierza zamykać nierentownego lotniska.
Londyn, Oslo, Amsterdam – o tym marzy RadomPrzedstawiciel PPL podkreśla, że widać już pewne trendy związane z funkcjonowaniem lotniska w Radomiu. Jego zdaniem ma ono charakter przede wszystkim regionalny i obsługuje oprócz samego miasta także część Świętokrzyskiego i Mazowsza. Zarządca portu będzie jednak dążyć do tego, żeby stało się ono całoroczne i oferowało regularne połączenia do miejsc, w których miesza i pracuje wielu Polaków.
– Londyn, Oslo, Amsterdam, gdzieś z tego katalogu chcielibyśmy wprowadzić. Oczywiście to zależy od przewoźnika, ale my cały czas zachęcamy, pokazujemy, że lotnisko w Radomiu ma doskonałą infrastrukturę, dojazd z Warszawy jest coraz lepszy, więc zakładam, że do końca tego roku ogłosimy co najmniej jedno połączenie pracownicze – mówi Marcin Danił, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych.
Dodaje także, że nadal rozwijany ma być segment czarterowy. PPL chciałby móc zaoferować całoroczne połączenia do Egiptu, dodać więcej Turcji lub kolejny po Madagaskarze kierunek premium. Niestety konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził do tego, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na Oman.
– Próbujemy ten port przekształcić w port działający na podobnym poziomie cały rok. Wiadomo, że sezonowość jest sport, tak również na lotnisku Szopena mamy sezonowość. W przeszłości było tak, że wakacje były zgodne z planem, natomiast już po wakacjach ruch był bardzo niski. Czasami jedna operacja dziennie albo nawet jedna operacja raz na dwa dni. Do tego w Radomiu już byśmy nie chcieli wracać – zaznacza Dani.
Będzie ponad 100 tys. pasażerów, ale bez szans na zysk
PPL rozmawia o uruchamianiu nowych połączeń zarówno z tradycyjnymi jak i niskokosztowymi przewoźnikami. Danił zwaraca przy tym uwagę na to, że zrówno Ryanair jak i Wizz Air dysponują aktualnie dużą liczbą samolotów i dodawanie nowych połączeń jest dla nich łatwiejsze niż dla PLL LOT, które dopiero czekają na A220.
150 tys. pasażerów w przyszłym roku?
Po dobrych tegorocznych wakacjach PPL liczy na dalsze wzrosty pasażerów. – W tym roku 120 tys., w przyszłym roku chcielibyśmy dodać 30 tys., czyli przyszły rok to byłoby 150 tys. w wariancie konserwatywnym, w wariancie bardzo optymistycznym byłoby to 170 tys. – mówi Danił. Dodaje także, że 200 tys. wydaje się liczbą na której lotnisko w Radomiu mogłoby się zatrzymać na kolejne lata.
Zmiany może przynieść 2032 r. czyli otwarcie nowego centralnego lotniska, co może zachęcić część przewoźników latających obecnie z Chopina do przeniesienia się do Radomia.
Radom dalej bez zysków
– Radom [red.] dalej będzie lotniskiem nierentownym. Dalej będziemy do tego lotniska dokładać, mówiąc kolokwialnie – mówi wprost Danił. Dodaje jednak, że PPL stara się w Radomiu rozwijać także działania w zakresie MRO czy przewozów cargo. Prowadzone są także rozmowy o szkoleniach przyszłych pracowników lotnictwa. Kolejnym elementem są ciągle prowadzone rozmowy z wojskiem o jego ewentualnej partycypacji w kosztach utrzymania portu.
Szansą na czas remontu Lotniska Chopina mógłby być administracyjny podział ruchu, ale w tym zakresie wszystko będzie zależało od decyzji linii lotniczych. – Nie wiemy jak się zachowa Komisja Europejska, ale z przeszłości wiemy, że Komisja Europejska zawsze powtarza, że to musi być zrobione na zasadach dobrowolności – przypomina Danił.
– Na razie nie mamy w planie podejmowania decyzji o zamknięciu, czego dowodem jest bardzo aktywny udział polskich portów lotniczych, ale też biura sprzedaży, w aktywowaniu tego portu – podkreśla Danił. I dodaje, że jeśli prowadzone działania nie przyniosą rezultatów to po 2040 r., kiedy skończy się umowa z miastem, będzie trzeba podjąć decyzję.