Koncern Orlen zapewnił w odpowiedzi przesłanej do redakcji Rynku Lotniczego, że mimo przeciągającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie, dostawy do wszystkich jego kontrahentów odbywają się zgodnie z planem.
Pierwsze niepokojące sygnały na Starym Kontynencie płynęły z Włoch.
Cztery lotniska na Półwyspie Apenińskim otrzymały bowiem ostrzeżenie, że mogą zostać objęte ograniczeniami w dostawach paliwa lotniczego w związku z problemami z dostawami od kluczowego dostawcy, którym jest Air BP Italia. Kłopoty wisiały nad portami lotniczymi w Bolonii, dokąd latają już Polskie Linie Lotnicze LOT, Mediolan-Linate, a także w Treviso i Wenecji.
– Europa ma „być może około sześciu tygodni” zapasów paliwa lotniczego –
alarmował w czwartek 16 kwietnia w rozmowie z Associated Press Fatih Birol, dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE). Co więcej obecną sytuacją nazwał on „największym kryzysem energetycznym, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia”.
Do kwestii dostępności paliwa lotniczego odniosło się także Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA). – Szacujemy również, że pod koniec maja w Europie mogą zacząć pojawiać się odwołania lotów z powodu braku paliwa lotniczego. Taka sytuacja ma już miejsce w niektórych częściach Azji –
ujawnił Willie Walsh, dyrektor generalny IATA.
A jak te ostrzeżenia odbierają decydenci w Polsce? Adam Sanocki z zarządu Polskich Portów Lotniczych zapewniał w minionym tygodniu, że
nie ma ryzyka reglamentacji paliwa lotniczego. – Mamy zabezpieczone paliwo lotnicze na nadchodzące tygodnie, ale w tym obszarze sytuacja jest najtrudniejsza. Niektórzy przewoźnicy ograniczają wykorzystanie paliwa. Tendencja jest niepokojąca na skalę całej Europy – przyznał minister energii Miłosz Motyka, cytowany przez Energy Drink.
O braku ryzyka masowego odwoływania lotów zapewniały nas Polskie Linie Lotnicze LOT.
Narodowy przewoźnik znad Wisły zredukował jednak liczbę rotacji niektórych rejsów na Bałkany. – Koncentrujemy się na optymalizacji operacyjnej dostosowując kształt siatki połączeń do nowych realiów. Równolegle na bieżąco monitorujemy sytuację geopolityczną i elastycznie zarządzamy flotą, kierując ją tam, gdzie możliwe jest utrzymanie stabilnych operacji. Jesteśmy gotowi do powrotu na zawieszone kierunki, gdy tylko pozwolą na to warunki bezpieczeństwa –
uspokajają PLL LOT.
Elastyczne zarządzanie łańcuchem dostawZa większość dostaw paliwa w Polsce odpowiada Orlen Aviation, który jest także jego producentem. Spółka zapewnia, że nie dostrzega ryzyka przerwania ciągłości zaopatrzenia rynku krajowego.
"Orlen realizuje na bieżąco dostawy paliw lotniczych do klientów, zgodnie z obowiązującymi umowami. Obecnie nie identyfikuje ryzyk dla ciągłości zaopatrzenia rynku krajowego. Dostawy do wszystkich kontrahentów odbywają się zgodnie z planem, a sytuacja jest stale monitorowana" – uspokaja biuro prasowe koncernu w odpowiedzi przesłanej do redakcji Rynku Lotniczego.
Orlen zapewnia, że mimo wpływu sytuacji geopolitycznej na globalne rynki surowcowe i logistykę paliw, koncern dywersyfikuje kierunki zaopatrzenia oraz elastycznie zarządza łańcuchem dostaw. Dlatego dostępność paliwa lotniczego dla klientów pozostaje zabezpieczona. "Dostawy surowca potrzebnego do produkcji paliw lotniczych nie są oparte o trasy przebiegające przez Cieśninę Ormuz. Są bowiem realizowane inną drogą, głównie w oparciu o systemy rurociągów" – podkreślono w odpowiedzi dla Rynku Lotniczego.