Partner serwisu
PRAWO I POLITYKA

Lotnictwo cywilne obawia się wirusa 2019-nCoV


Wstecz Dalej

Autor:

Aleksander Domański

Data publikacji:
2020-01-23 11:46
Tagi:
Tagi geolokalizacji:
Źródło:
Rynek-Lotniczy.pl/ Business Insider/ rp.pl

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Lotnictwo cywilne obawia się wirusa 2019-nCoV
fot. apnews.com
Zamknięta jedenastomilionowa metropolia, zawieszenie w niej transportu publicznego, zamknięte lotnisko i dworce – to efekt pojawienia się nowego wirusa, który w połowie grudnia zdiagnozowano u osób związanych z targiem owoców morza w chińskim mieście Wuhan. Na razie mamy potwierdzonych ponad 500 przypadków zarażenia i blisko 20 ofiar śmiertelnych. Przez łatwość podróżowania, jaką daje lotnictwo, chorzy są leczeni już na dwóch kontynentach.
Dane o zarażonych i zgonach zmieniają się z godziny na godzinę. W sobotę 25 stycznia odbędą się obchody Chińskiego Nowego Roku. Z tej okazji tylko z transportu lotniczego skorzysta w ciągu kilku dni około 90 mln pasażerów. To może przyczynić się do ziszczenia się najgorszego scenariusza – całkowitej utraty kontroli nad rozprzestrzenianiem się wirusa, który może cały czas mutować.

Władze Państwa Środka namawiają obywateli do rezygnacji z latania, przynajmniej do Wuhan. Każdy, kto już nabył bilet na lot czy podróż koleją do tego miasta może zrezygnować z wyjazdu i otrzyma pieniądze z powrotem. Pekin nie ukrywa, że zależy mu na podtrzymaniu podróży swoich obywateli nie tylko na kierunku Wuhan. Może być to jednak niełatwe zadanie. Ocenia się, że w 2019 roku w czasie 40 dni zaliczanych do okresu noworocznego Chińczycy wykonali 3 mld podróży. Tradycja nakazuje przy okazji Święta Wiosny, bo tym jest dosłowne przetłumaczenie chińskiego określenia pinyin Chūnjié – odwiedzić rodzinę niezależenie od tego jak daleko się ona znajduje.

Transport wewnątrz Chin odbywa się na różne sposoby, a lotnictwo jest tylko jednym z nich. W wypadku podróży międzynarodowych sprawy mają się inaczej i podniebne eskapady są absolutnie podstawowym środkiem do przemieszczania się po kontynencie i poza jego granice.

Od czwartku w 11-milionowym Wuhan, które zostało uznane za miejsce, z którego rozprzestrzenia się nowy, niebezpieczny wirus powodujący ciężkie zapalenie płuc, unieruchomiono cały transport publiczny. 

W 2003 roku doszło do podobnej epidemii innego koronawirusa, również atakującego płuca. SARS zainfekował ponad 8 tys. osób i zabił 774 z nich. Badania wykonane dziesięć lat po pojawieniu się tego patogenu, początkowo zdawały się wykazywać, że ogniska choroby pojawiały się kompletnie chaotycznie. Sprawę wyjaśniło nałożenie na to siatki połączeń lotniczych. Od tego czasu wiele się zmieniło. Znacząco rozbudowana została chińska sieć kolejowy oraz system połączeń lotniczych. Teraz ludzie, a wraz z nimi wirusy i choroby, przemieszczają się jeszcze szybciej i jeszcze intensywniej. W roku 2018 każdego dnia 458 tys. osób korzystało z kolei w prowincji Hubei, której stolicą jest Wuhan. W roku 2002 każdego dnia z międzynarodowego transportu lotniczego Chinach korzystało 35 tys. osób – teraz jest to ponad 205 tys. osób każdego dnia.


Samolot to puszka, w której kilkaset osób ściśniętych na małej przestrzeni spędza ze sobą kilka, kilkanaście godzin. Wspaniałe warunki do przenoszenia się wirusów. Najgorsze jednak jest to, że choroba potrzebuje niespełna doby, by znaleźć się po drugiej stronie globu. To powoduje, że nie ma bezpiecznych miejsc. Paradoksalnie, wirusowi może być łatwiej dostać się do metropolii znajdującej się tysiące kilometrów od ogniska choroby niż do miejscowości położonej o kilkaset kilometrów od niego.

Na razie Heathrow jako lotnisko z największym ruchem pasażerskim w Europie stworzyło oddzielne obszary dla pasażerów podróżujących z regionów, które zostały dotknięte nowym wirusem. W Stanach Zjednoczonych wyznaczono pięć lotnisk, na których mogą lądować samoloty z Wuhan, żeby ułatwić kontrolę pasażerów. W Tajlandii, gdzie doszło już do pierwszych zachorowań, sprawdza się nie tylko podróżnych z Wuhan, ale i Pekinu czy Shenzhen. Nasze największe lotnisko – Okęcie – zapewnia, że wszystko ma pod kontrolą.

Nie ma paniki. Wszyscy jednak przyglądają się temu, co się dzieje. Jeżeli choroba nie wykorzysta szansy, jaką stwarza jej olbrzymia migracja towarzysząca Chińskiemu Nowemu Rokowi, to sytuacja powinna się unormować. I oby tak się stało. 

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Koniec kwarantanny na Diamond Princess. Co dalej z pasażerami? (aktualizacja)

Pasażer i linie lotnicze

Koniec kwarantanny na Diamond Princess. Co dalej z pasażerami? (aktualizacja)

Tomasz Śniedziewski 20 lutego 2020

Raport: Chińska branża lotnicza walczy ze skutkami epidemii koronawirusa

Prawo i polityka

Raport: Chińska branża lotnicza walczy ze skutkami epidemii koronawirusa

Tomasz Śniedziewski 15 lutego 2020

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Transport Publiczny Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5