Choć Izrael i Liban graniczą ze sobą, to Polskie Linie Lotnicze LOT wznowiły rejsy do Tel Awiwu, nie przywróciwszy lotów do Bejrutu. Miała o tym zdecydować „szczegółowa analiza sytuacji w regionie”.
Sezon letni 2026 miał być rekordowy pod względem oferowania LOT na trasie Warszawa – Bejrut. Narodowy przewoźnik planował powrót na trasę pod koniec marca i realizację połączeń boeingami 737 przez cały sezon letni, aż do końca października. Oferowanie na 120 rotacjach miało wynieść 44 640 foteli.
Plany te zostały jednak pokrzyżowane przez gwałtowne pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Po rozpoczęciu 28 lutego działań zbrojnych USA i Izraela przeciwko Iranowi, LOT zawiesił operacje do wszystkich destynacji w regionie, a więc do: Bejrutu, Dubaju, Rijadu i Tel Awiwu.
W kolejnych miesiącach sytuacja operacyjna zaczęła się poprawiać.
LOT zdecydował się na wznowienie połączeń do Izraela. Loty z Warszawy do Tel Awiwu wróciły pod koniec maja (na trasie linie oferują dwa rejsy dziennie), a kilka dni później przewoźnik wznowił także połączenia z Krakowa. Z Balic realizowane jest pięć lotów tygodniowo.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku Libanu. Pomimo powrotu operacji do Izraela, LOT nadal nie wznowił połączeń między Warszawą a Bejrutem. To dość zaskakujące, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że Izrael i Liban graniczą ze sobą, a także wznowienie lotów do Bejrutu przez europejskie linie lotnicze, takie jak np. Aegean Airlines czy Cyprus Airways. Loty tych przewoźników odbywają się na zasadzie: przylot – krótki postój – wylot, czyli tak jak planował początkowo LOT.
Zapytaliśmy LOT, dlaczego – pomimo wznowienia zwiększania oferowania do Tel Awiwu – rejsy do Bejrutu nadal pozostają zawieszone. – Decyzja o zawieszeniu połączeń do Bejrutu została podjęta w oparciu o szczegółową analizę sytuacji w regionie. Bezpieczeństwo pasażerów i załóg są dla PLL LOT zawsze najwyższym priorytetem i pozostaje kluczowym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji dotyczących realizacji operacji lotniczych – przekazał przewoźnik.
Różnica w podejściu do obu kierunków pokazuje, że samo uspokojenie sytuacji w regionie nie jest dla LOT-u wystarczającym argumentem do automatycznego przywrócenia wszystkich zawieszonych tras. Tel Awiw powrócił do siatki i jest obsługiwany z dużą częstotliwością, jednocześnie Bejrut pozostaje poza regularną siatką połączeń polskiego przewoźnika.