Ograniczenia przepływu przez Cieśnina Hormuz wywołują coraz silniejsze turbulencje na rynku paliw lotniczych, a Europa zaczyna odczuwać realne ryzyko niedoborów. W odpowiedzi na pogłębiający się kryzys Niemcy uruchomiły dostawy kerozyny z Izraela, próbując zabezpieczyć rynek przed zakłóceniami, które już przekładają się na rekordowe ceny i redukcje oferowania. To pierwszy tak wyraźny sygnał, że państwa europejskie zaczynają sięgać po niestandardowe kierunki dostaw, aby utrzymać ciągłość funkcjonowania sektora lotniczego.
Kerozyna, będąca jednym z największych kosztów operacyjnych linii lotniczych, osiągnęła poziomy niespotykane od lat – przekraczające 1 800 dolarów za tonę, czyli nawet dwukrotnie więcej niż na początku roku. Tak gwałtowny wzrost cen uderza szczególnie w przewoźników, którzy nie zabezpieczyli się wcześniej poprzez hedging paliwowy. W ich przypadku koszty operacyjne rosną z dnia na dzień, co bezpośrednio przekłada się na rentowność połączeń i zmusza do szybkich decyzji o ograniczaniu oferowania. Z tego m.in. powodu
działalność zawiesiły całkowicie Spirit Airlines.
Bliskowschodni kryzys Źródłem problemu są nie tylko ceny ropy naftowej, ale przede wszystkim fizyczne zakłócenia dostaw. Cieśnina Hormuz pozostaje jednym z kluczowych punktów globalnej infrastruktury energetycznej, albowiem przez ten wąski szlak transportowana jest znacząca część światowego eksportu ropy i produktów rafineryjnych. Każde ograniczenie przepływu natychmiast przekłada się na
dostępność paliw, w tym paliwa lotniczego A-1, szczególnie w regionach silnie uzależnionych od importu.
Lotnictwo europejskie należy do najbardziej wrażliwych na
tego typu zakłócenia. W dużej mierze opiera się ono na imporcie paliwa z Bliskiego Wschodu – około 75 proc. dostaw kerozyny trafiającej na Stary Kontynent pochodzi właśnie z tego regionu. Oznacza to, że wszelkie przedłużające się problemy logistyczne czy geopolityczne natychmiast przekładają się na funkcjonowanie całego rynku lotniczego na kontynencie.
Zapasy paliwa lotniczego w Europie systematycznie się kurczą (Polskie Porty Lotnicze nie obawiają się obecnie o
dostawy paliwa lotniczego na Lotnisko Chopina czy do innych portów), a branża coraz częściej mówi o pracy „na rezerwie”. Choć nie istnieje jedna konkretna data, kiedy paliwo mogłoby się wyczerpać, to pierwsze lokalne niedobory mogą pojawić się już w ciągu kilku tygodni, jeśli obecne ograniczenia się utrzymają. W horyzoncie 1–3 miesięcy realna staje się presja systemowa, która może wymusić szeroko zakrojone ograniczenia operacyjne.
W praktyce nie oznacza to całkowitego „odcięcia” rynku od paliwa. Znacznie bardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowego dostosowania: rosnących cen, selektywnego racjonowania dostaw oraz ograniczania liczby operacji lotniczych. Już teraz linie lotnicze redukują częstotliwości rejsów, zawieszają najmniej rentowne trasy i optymalizują wykorzystanie floty. W kolejnych tygodniach działania te mogą się nasilać, szczególnie w Europie, gdzie sezon letni dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie na paliwo.
Kerozyna dla Niemców od Izraela Dodatkowym czynnikiem pogłębiającym napięcia jest rosnący globalny popyt. Według Energy Intelligence, światowe zużycie paliwa lotniczego osiągnęło 7,788 mln baryłek dziennie w 2025 r., a w 2026 r. miało wzrosnąć o kolejne 2,6 proc. do poziomu 7,988 mln baryłek dziennie. Oznacza to, że kryzys podażowy zbiega się z odbudową i dalszym wzrostem rynku lotniczego po wcześniejszych spowolnieniach, co dodatkowo wzmacnia presję na ceny i dostępność paliwa.
W efekcie rynek paliw lotniczych znalazł się w stanie podwyższonej niepewności, w którym kluczowe znaczenie mają zarówno czynniki geopolityczne, jak i zdolność branży do szybkiego dostosowania się do zmieniających się warunków. Każde przedłużenie zakłóceń w rejonie Cieśnina Hormuz zwiększa ryzyko dalszych problemów w Europie. A Niemcy –pierwsze państwo-członek Unii Europejskiej – zaczęły prowadzić niekonwencjonalne działania zaradcze, aby ograniczyć negatywne skutki niedoboru kerozyny importowanej od producentów w Zatoce Perskiej vel Arabskiej.
Lotniczą naftę do Niemiec zaczął dostarczać Izrael. Dostawy – jak poinformowały w oświadczeniu izraelskie resorty spraw zagranicznych i energii – realizowane są na prośbę niemieckiego Ministerstwa Energii w odpowiedzi na „kryzys w Cieśninie Ormuz”. Działania Niemców wpisują się w szerszy trend dywersyfikacji dostaw i budowania odporności na szoki podażowe. Import kerozyny z Izraela ma charakter interwencyjny, ale jednocześnie pokazuje, że rynek europejski zaczyna szybko adaptować się do nowych warunków. W dłuższej perspektywie może to oznaczać trwałą zmianę kierunków dostaw i większe znaczenie alternatywnych partnerów energetycznych.
Konieczność adaptacji Linie lotnicze zostały postawione w sytuacji konieczności funkcjonowania w warunkach skrajnej presji kosztowej i operacyjnej. Zarządzanie ryzykiem paliwowym, dywersyfikacja dostaw oraz elastyczne planowanie siatki połączeń stają się kluczowymi elementami strategii przetrwania. Dla pasażerów konsekwencje są równie odczuwalne – wyższe ceny biletów, mniejsza dostępność połączeń oraz większa podatność rynku na zakłócenia mogą stać się nową rzeczywistością w nadchodzących miesiącach.