Partner serwisu
PRAWO I POLITYKA

Darmowe bilety dla repatriantów? Zobaczcie, dlaczego Polska nie skorzystała z unijnego mechanizmu ochrony ludności (aktualizacja)


Wstecz Dalej

Autor:

Łukasz Malinowski

Data publikacji:
2020-04-17 09:30
Tagi:
Tagi geolokalizacji:
Źródło:
Unia Europejska

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Darmowe bilety dla repatriantów? Zobaczcie, dlaczego Polska nie skorzystała z unijnego mechanizmu ochrony ludności (aktualizacja)
fot. PLL LOT
Polacy wracali do domów w ramach operacji #LOTdoDomu. Polska aktywnie nie skorzystała z unijnego mechanizmu pozwalającego na realizacje lotów z dofinansowaniem i bez opłat dla pasażerów. To rozwiązanie nie jest jednak powszechne w skali europejskiej. Skorzystało z niego dotąd ok. 44 tys. osób. Do Europy wróciło zaś ponad 0,5 mln.
15 marca rozpoczęła się operacja #LOTdoDomu, w ramach której rozrzuceni po świecie Polacy mogli wrócić do kraju. Bilety były płatne, ale przyjęto zryczałtowane ceny i zlikwidowano podział na klasy. Szerokie podsumowanie tej operacji przedstawiliśmy w tekście pt. Poznaj szczegóły operacji #LOTdoDomu! Zobacz, skąd do kraju wróciło najwięcej Polaków?

Po jakimś czasie od uruchomienia lotów powrotnych do Polski pojawiły się zarzuty, że mógł zostać wykorzystany Unijny mechanizm ochrony ludności cywilnej (Union Civil Protection Mechanism – UCPM), dzięki któremu wracający do kraju nie musieliby płacić za bilety, a do 75% kosztów organizacji rejsu zostałoby pokrytych ze środków unijnych. Polska przystąpiła do niego po jakimś czasie – korzystali z niego nasi obywatele, ale nie zorganizowaliśmy samodzielnie żadnego lotu. Wyjaśniamy, dlaczego tak się stało.

Jak to działa?

Unijny mechanizm ochrony ludności (Union Civil Protection Mechanism) został powołany do życia jeszcze w roku 2001, ale obecnie jest realizowany zgodnie z decyzją Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1313/2013/EU z dnia 17 grudnia 2013 r. Ogólnym celem mechanizmu jest zacieśnienie współpracy między państwami członkowskimi Unii Europejskiej i sześcioma innymi państwami, aby poprawić zapobieganie katastrofom oraz reagowanie na nie. Gdy skala zagrożenia przytłacza możliwości reagowania danego kraju, może on poprosić o wsparcie. Wśród dostępnego wachlarza środków nas najbardziej interesuje możliwość dofinansowania ściągania do kraju z terenów zagrożonych obywateli unijnych. Tutaj można uzyskać zwrot 75 proc. kosztów transportu.

Od momentu powstania w 2001 roku unijny mechanizm repatriacyjny został wykorzystany ponad 330 razy. W większości wypadków dotyczył interwencji w okresie klęsk żywiołowych. Państwa, zgodnie z procedurą, występowały o pomoc poprzez Centrum Koordynacji Reagowania Kryzysowego (ERCC), które odpowiada za zmobilizowanie odpowiednich środków.

Mechanizm był wykorzystywany w przypadku największych katastrof i złożonych sytuacji kryzysowych. Przykłady obejmują wybuch epidemii eboli w Afryce Zachodniej w 2014 roku i Demokratycznej Republice Konga w 2018 roku. Ostatnio wspomógł także poszkodowanych po przejściu cyklonu tropikalnego Idai w Mozambiku, a także dotkniętych trzęsieniem ziemi w Albanii czy pożarami lasów w Szwecji oraz Grecji w 2019 roku.

Kto skorzystał?

W obecnej sytuacji mechanizm ochrony ludności został uruchomiony już w styczniu 2020 roku, kiedy to odbył się pierwszy lot repatriacyjny z Wuhan do Paryża. Z trasy tej skorzystało wówczas 180 osób. Od tego czasu do 14 kwietnia w ramach mechanizmu na obszar Unii Europejskiej wróciło 38 694 obywateli unijnych oraz 1 797 obywateli brytyjskich i 259 obywateli Islandii, Czarnogóry, Północnej Macedonii, Norwegii, Serbii oraz Turcji, które także są włączone w funkcjonowanie mechanizmu. Na pokładach samolotów znalazło się także kilka tysięcy obywateli innych państw. Łącznie było to 43 584 osób.


Najpopularniejsze kierunki do 15 kwietnia 2020 r. (dane i mapa: UE)

Spośród obywateli Unii Europejskiej najliczniejszą grupę stanowili obywatele Niemiec ponad 21 tys. osób (53% wszystkich repatriantów), Francji – 3,7 tys., Hiszpanii – 2,7 tys., Austrii – 2,1 tys., Czech – 1,8 tys. oraz Belgi – 1,6 tys. Spośród pozostałych państw żadne inne nie przekroczyło tysiąca osób – łącznie było to 4,4 tys. obywateli unijnych.

Wśród tych ostatnich znalazło się 276 Polaków. Polacy dzięki UCPM mogli wrócić do kraju z takich miast jak: Manila, Abudża, Marakeszu, Enfidhy (lotnisko obok Hammamet), Roatanu (wyspa należąca do Hondurasu), Kolombo, Wuhanu, Porte au Prince, Kathmandu, La Paz, Quito, Bandżulu, Ammanu, Akry, Delhi oraz wielu innych miast w Indiach, Mahe (Seszele), Auckland, Cancun, Jaunde, Windhoek, Denpasar, Phnom Penh, Islamabadu, Montevideo, Jangonu.

Najwięcej osób wróciło do Unii Europejskiej z Indii, Indonezji, Peru i Namibii. Zorganizowanych zostało do tej pory 177 połączeń. 101 zostało zrealizowanych do Niemiec, 18 do Francji, 13 do Czech, 11 do Hiszpanii, a 10 do Austrii. Państwa zwróciły się o wsparcie dla 200 lotów, więc dane dotyczące liczby przewiezionych osób oraz wykonanych rejsów ulegną jeszcze zmianie.


Liczba zorganizowanych lotów (dane i mapa: UE)

Dlaczego Polska skorzystała z mechanizmu w ograniczonym zakresie?


Jak wyjaśnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ), zasadą umożliwiającą aktywowanie unijnego mechanizmu jest to, żeby na pokładzie danego samolotu repatriacyjnego oprócz obywateli państwa organizującego przelot znajdowali się obowiązkowo obywatele innych państw UE, stanowiąc co najmniej 10% wszystkich pasażerów (im więcej, tym większa szansa na zwrot środków), a samo połączenie musi być opłacone całkowicie ze środków budżetu tego państwa. Po zakończeniu lotu państwo unijne może ubiegać się o zwrot części kosztów.

– Dotychczas Polska aktywowała unijny mechanizm ochrony ludności w formule pasywnej, która oznacza, że wyraziliśmy zainteresowanie skorzystaniem z możliwości transportowych oferowanych przez państwa członkowskie. Liczba obywateli RP, którzy skorzystali z unijnego mechanizmu ochrony ludności wyniosła 197 [podane wcześniej dane są bardziej aktualne – przyp. autora] – informuje biuro prasowe MSZ.

Bardziej szczegółowych wyjaśnień udzielił Piotr Wawrzyk, sekretarz stanu w MSZ odpowiadają na zapytanie poseł Izabeli Leszczyny w sprawie organizacji programu „Lot do domu”. Wawrzyk napisał, że "procedura repatriacji/ewakuacji w ramach UCPM jest długotrwała i czasochłonna, ponieważ KE gromadzi informacje od zainteresowanych państw członkowskich oraz planuje organizację całego przedsięwzięcia (...) operacja #LotdoDomu w pierwszej fazie była zaplanowana jako natychmiastowa odpowiedź na problemy naszych obywateli, którzy chcieli wrócić do kraju pomimo czasowego zamknięcia granic. Nie było wówczas możliwości zabierania na pokład innych obywateli unijnych – w pierwszej kolejności zajęto się Polakami. Na powrót oczekiwało ponad 30 tys. ludzi. (...) Operacje pozaeuropejskie – jedyne, w których można zastosować UCPM – stanowiły tylko część całej akcji. Zdecydowana większość lotów w ramach akcji #LOTdoDomu to loty europejskie do krajów, gdzie odnotowujemy najliczniejsze grupy obywateli polskich. W tym wypadku nie było możliwości uzyskania dofinansowania". 

Przedstawiciel MSZ podkreślił także, że polskie działania wpisują się w apel wysokiego przedstawiciela J. Borrella, aby państwa członkowskie sięgały po ten mechanizm możliwie w ostateczności. "Polska zatem, korzystając w dalszym ciągu z własnych zasobów, nie nadużywa instrumentu unijnego, zachowując go na najbardziej krytyczne sytuacje" – zaznaczył Wawrzyk.

Warto przy tym pamiętać, że nie zawsze jest możliwy zwrot kosztów na poziomie 75%, a cześć pasażerów, obywateli innych państw niż organizujące lot, i tak musiało wnosić opłaty za bilety. Przykładowo obywatele Polscy mogli skorzystać z powrotu na Stary Kontynent na pokładzie samolotu Air Belgium - cena za bilet wynosiła ok. 550 euro.

Wydaje się, że krytykowanie Polski za brak wykorzystania tego mechanizmu nie ma uzasadnienia. Nie zdecydowaliśmy się wprawdzie na jego aktywne stosowanie, ale podobnie zrobiło wiele innych państw.  Zapewniło to możliwość powrotu kilkuset obywatelom polskim, często z bardzo odległych zakątków świata. Ogółem w ostatnich tygodniach do Europy wróciło ponad 500 tys. osób, a więc ci korzystający z rejsów repatriacyjnych stanowili mniej niż 10% ogółu wracających. W ramach samego #LOTdoDomu do Polski przyleciało ponad 55 tys. obywateli i uprawnionych cudzoziemców. 

Czy zorganizujemy takie loty w przyszłości?

Operacja #LOTdoDomu już się zakończyła, ale nie są wykluczone dalsze incydentalne loty. Działania w ramach mechanizmu unijnego są prowadzone cały czas i będą kontynuowane. LOT deklaruje, że w razie potrzeby będzie w stanie organizować przeloty.

– Jeśli możliwe będzie realizowanie lotów w innej formule niż obecnie, to LOT, przy wykorzystaniu swojego potencjału operacyjnego, będzie w stanie to zrobić. Obecnie przy wsparciu rządu realizujemy operację #LOTdoDomu, która pozwoliła na zorganizowanie polskim obywatelom szybkiego powrotu do kraju. Warto zaznaczyć, że gdyby nie to, że przeprowadziliśmy tę operację w krótkim czasie, to wielu naszych rodaków zostałoby za granicą na długi czas. W niektórych krajach zamknięto już bowiem lotniska a ruch pasażerski został całkowicie uziemiony – informuje LOT.

Aktualizacja: 17 kwietnia dodano cytaty z odpowiedzi na zapytanie poselskie w tej sprawie.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
ZOBACZ RÓWNIEŻ:
LOT tnie wynagrodzenia, by uniknąć masowych zwolnień

Prawo i polityka

LOT tnie wynagrodzenia, by uniknąć masowych zwolnień

Emilia Derewienko 16 kwietnia 2020

O’Leary: 2021 rok może być już dochodowy

Biznes i przemysł

O’Leary: 2021 rok może być już dochodowy

Rafał Dybiński 16 kwietnia 2020

Jandu: Jesteśmy odważni, ale zachowujemy spokój. Loty wrócą do Budapesztu w czerwcu

Infrastruktura i lotniska

Jandu: Jesteśmy odważni, ale zachowujemy spokój. Loty wrócą do Budapesztu w czerwcu

Rafał Dybiński 17 kwietnia 2020

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Transport Publiczny Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5