Wizz Air promuje nową usługę Disruption Rebooking Tool jako „zorientowaną na klienta” odpowiedź na zakłócenia operacyjne, pozwalającą na szybsze przebukowanie lub zwrot kosztów. Trudno jednak mówić o rozwiązaniu propasażerskim – to podróżny płacąc dodatkowo, ma uzyskać sprawniejsze wyjście z problemów, których źródłem są operacje samego przewoźnika. Innymi słowy, linie sprzedają przyspieszony dostęp do radzenia sobie z własnymi zakłóceniami.
Kluczowym elementem systemu jest jego odpłatny charakter. Usługa kosztuje dodatkowo od 9,90 do 14,90 euro i musi zostać wykupiona już w momencie rezerwacji biletu. Oznacza to, że pasażer w praktyce płaci z góry za możliwość sprawniejszego „wyjścia” z problemów operacyjnych, które mogą powstać po stronie przewoźnika. Dostęp do szybszej i bardziej rozbudowanej obsługi zakłóceń nie jest więc standardem w ramach taryfy, lecz produktem dodatkowym.
W komunikacji marketingowej rozwiązanie przedstawiane jest jako innowacja poprawiająca doświadczenie pasażera i zwiększająca jego kontrolę nad podróżą. W praktyce jednak trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia przede wszystkim z PR-owym chwytem, który ma przykryć fakt, iż podstawowe obowiązki przewoźnika wynikają już z unijnego rozporządzenia 261/2004. To ono gwarantuje pasażerom prawo do opieki, zmiany trasy czy zwrotu kosztów w przypadku anulacji i poważnych opóźnień – niezależnie od jakichkolwiek dodatkowo płatnych usług. W tym ujęciu nowy produkt nie rozszerza realnie ochrony pasażera, lecz tworzy komercyjny kanał dostępu do procesów, które w dużej mierze powinny działać z urzędu.
W praktyce rozwiązanie prowadzi również do powstania dwupoziomowego systemu obsługi zakłóceń. Pasażerowie, którzy wykupią usługę, otrzymują szybszy i bardziej zautomatyzowany dostęp do alternatywnych połączeń oraz zwrotów, podczas gdy pozostali kierowani są do standardowych procedur, często wolniejszych i bardziej ograniczonych. Tworzy to de facto system klasowy w sytuacjach kryzysowych, w którym tempo i jakość obsługi zależą od wcześniejszej decyzji zakupowej, a nie samego faktu zakłócenia, który jest wynikiem pracy operacyjnej samego przewoźnika.
Istotnym ograniczeniem są także limity wartości biletów, w ramach których możliwe jest przebukowanie – w tym również na loty innych przewoźników. W zależności od rynku i trasy pułapy te mogą wynosić orientacyjnie od około 150–300 euro na krótkich połączeniach europejskich do 1 000 euro na trasach średniego zasięgu. W praktyce oznacza to, że pasażer chcący skorzystać z alternatywnej siatki połączeń w wielu przypadkach i tak będzie zmuszony dopłacić różnicę, jeśli ceny w momencie zakłócenia przekroczą narzucony limit. To dodatkowo ogranicza realną użyteczność usługi, szczególnie w sytuacjach wysokiego popytu i ograniczonej dostępności miejsc – takimi są zakupy biletu lotniczego na ostatnią chwilę, a Węgrzy zastrzegają, że „w niektórych okolicznościach alternatywne opcje lotu mogą być niedostępne”.
Z perspektywy modelu biznesowego Wizz Aira rozwiązanie wpisuje się w szerszy trend intensywnej segmentaryzacji usług w modelu niskokosztowym, gdzie kolejne elementy doświadczenia pasażera są wydzielane i monetyzowane. Problemem nie jest sama technologia, lecz konstrukcja systemu, w którym funkcje wynikające z obowiązków operacyjno-regulacyjnych elementy zostają częściowo przekształcone w produkt dodatkowy. Zamiast realnego uproszczenia obsługi zakłóceń rynek otrzymuje jego warunkową, płatną wersję. Z perspektywy pasażera trudno uznać to za faktyczną innowację – raczej za mechanizm, w którym dostęp do sprawnego wyjścia z problemów operacyjnych linii lotniczych trzeba sobie wcześniej… wykupić.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.