W kwietniu Scandinavian Airlines wykonają mniej lotów do Krakowa i Wrocławia. Powód cięć jest jeden: wysoka cena paliwa lotniczego. Kolejne anulacje są nieuniknione.
Atak amerykańsko-izraelski na Iran nie tylko zmienił układ geopolityczny na Bliskim Wschodzie – ściślej rzecz ujmując: w Zatoce Perskiej vel Arabskiej, ale także wywołał szok cenowo-podażowy na światowych rynkach paliw, w tym lotniczej kerozyny.
Zamknięcie Cieśniny Ormuz, odwetowe ataki Teheranu na instalacje naftowe zatokowych państw arabskich spowodowały, że cena jednej tony paliwa odrzutowego A1 poszybowała do aż 1 700 dolarów amerykańskich za tonę, co oznaczało, że nawet stosując hedging (długoterminowe zabezpieczanie paliwa po stałej – zwykle atrakcyjniej – cenie) operowanie na niektórych trasach staje się nieopłacalne.
Scandinavian Airlines anulowały 1 000 lotów, a teraz – jak wynika z analizy „Aeroroutes” – przewoźnik-członek sojuszu SkyTeam dokonał aktualizacji negatywnej nie tylko operacji krajowych, ale także europejskiej sieci połączeń, które miały odbyć się w okresie od 29 marca do 30 kwietnia. SAS anulował niecałe cztery proc zaplanowanego programu rejsów, co odpowiada redukcji podaży z 25 930 do 24 861 operacji pasażerskich.
Ograniczanie oferowania dotknęło rynek polski – mniej lotów wykonane zostanie z Kopenhagi do Krakowa i Wrocławia. Balice zrealizują 57 a nie 65 rotacji, podczas gdy dolnośląskie lotnisko obsłuży w omawianym okresie 47 a nie 60 rotacji.