Ryanair wycofa się z rynku serbskiego. Irlandzki przewoźnik zakończy operacje z lotniska w Niszu, które przez dekadę było jego jedynym punktem operacyjnym w Serbii. W tym samym czasie pod znakiem zapytania stoi przyszłość belgradzkiej bazy Wizz Aira. Dla przyszłości „niskokosztowych” połączeń lotniczych kluczowy będzie wrzesień.
Ryanair zakończy działalność w Serbii wraz z rozpoczęciem sezonu zimowego 2026/2027. Obecnie linia lotnicze wykonują do Niszu połączenia całoroczne z Wiednia i Malty, a także sezonowe rejsy ze Sztokholmu i Korfu. Połączenia sezonowe zakończą się zgodnie z wcześniej planowanymi terminami, natomiast loty do portów Schwechat i Luqa mają zostać wygaszone pod koniec października. Wygaszenie działalności na serbskim rynku jest związane – jak wskazuje Ryanair – z „kwestiami regulacyjnymi dotyczącymi paliwa wpływającymi na lotnisko”. Niskokosztowy przewoźnik nie przedstawił jednak szczegółów dotyczących tego, jakie konkretnie rozwiązania regulacyjne doprowadziły do wycofania się z Niszu. Air Serbia natychmiast odpowiedziała na ruch Ryanaira - wraz z początkiem lotniczej zimy uruchomione zostaną rejsy z Niszu na Maltę i Wiednia.
Koniec ery niskokosztowej?
Ryanair rozpoczął operacje w Niszu około dziesięć lat temu i przez długi czas był jednym z filarów rozwoju portu. Wyjście przewoźnika oznacza nie tylko utratę bezpośrednich połączeń, lecz także zmniejszenie konkurencji na rynku południowej Serbii. Krok Irlandczyków jest szczególnie istotny w kontekście roli Niszu jako alternatywy dla głównego portu kraju – belgradzkiego lotniska im. Nikoli Tesli. Model rozwoju Niszu opierał się w dużej mierze na obecności przewoźników niskokosztowych, którzy mogli oferować połączenia po cenach znacznie niższych niż przewoźnicy tradycyjni.
Ryanair nie jest przy tym jedynymi liniami lotniczymi, których relacje z serbskim rynkiem w ostatnim czasie stały się bardziej skomplikowane. Znacznie poważniejsza z punktu widzenia całego rynku może okazać się sytuacja Wizz Air w Belgradzie. Wizz Air od czerwca prowadzi spór z serbskimi władzami dotyczący
nowych zasad regulujących działalność zagranicznych przewoźników. Zmiany mogą uniemożliwić utrzymywanie w Serbii bazy przez linię posiadającą zagraniczny certyfikat przewoźnika lotniczego.
Wizz Air argumentuje, że nowe regulacje mogą doprowadzić do zamknięcia bazy w Belgradzie od listopada 2026 roku. Przewoźnik twierdzi, że przepisy uderzają w konkurencję i są sprzeczne z zasadami Europejskiego Wspólnego Obszaru Lotniczego. Serbska Dyrekcja Lotnictwa Cywilnego przedstawia natomiast odmienną interpretację, podkreślając, że proponowane zmiany nie odbierają przewoźnikom praw do wykonywania połączeń między Serbią a państwami Unii Europejskiej.
Sprawa pozostaje nierozstrzygnięta;
analizę nowych przepisów wszczęła Komisja Europejska. Wizz Air ma podjąć decyzję w sprawie przyszłości bazy w Belgradzie najpóźniej pod koniec września tego roku. Operator zaznacza jednocześnie, że nawet w przypadku zamknięcia bazy nie zamierza całkowicie opuszczać serbskiej stolicy. Loty z Belgradu byłyby jednak realizowane przy mniejszej skali operacji. Wizz Air rozpoczął także działania mające na celu utrzymanie bazy. 13 lipca przewoźnik przekazał władzom petycję popierającą pozostawienie operacji w Belgradzie, podpisaną przez około 21 tys. osób.
Ryanair znika, Wizz Air czeka na decyzję
Z punktu widzenia pasażerów sytuacja jest szczególna. W krótkim czasie Serbia może stracić obecność dwóch największych europejskich przewoźników niskokosztowych – choć w przypadku Wizz Air nie ma jeszcze decyzji o całkowitym wycofaniu się z kraju. Wizz Air jest obecnie jednym z najważniejszych przewoźników w Belgradzie. Linie obsługują z serbskiej kilkadziesiąt tras, a ich baza ma znaczenie zarówno dla ruchu turystycznego, jak i dla mieszkańców Serbii korzystających z bezpośrednich połączeń do Unii Europejskiej.
Od rozpoczęcia działalności w Serbii, węgierskie linie lotnicze obsłużyły ponad 14 mln pasażerów. Jeżeli belgradzka baza zostanie zamknięta, nie oznacza to automatycznie końca wszystkich połączeń Wizz Aira. Część operacji może być jednak realizowana z innych (unijnych) baz przewoźnika o modelu budżetowym, co oznaczałoby mniejszą liczbę rejsów i potencjalne ograniczenie siatki połączeń. Sam przewoźnik deklaruje, że w przypadku zamknięcia bazy pozostanie obecny na belgradzkim rynku lotniczym, ale przy bardzo ograniczonej przepustowości.
Serbia przed ważnym testem dla konkurencji
Równoczesne problemy Ryanaira i Wizz Air pokazują, że serbski rynek lotniczy znalazł się w newralgicznym momencie. Ryanair wskazuje na kwestie związane z regulacjami paliwowymi w Niszu, podczas gdy Wizz Air kwestionuje nowe przepisy dotyczące możliwości utrzymywania bazy przez zagranicznego przewoźnika. Dla Serbii stawką jest nie tylko liczba dostępnych połączeń. Ograniczenie obecności przewoźników niskokosztowych może zmniejszyć konkurencję cenową i zwiększyć znaczenie Air Serbia, która jest największym przewoźnikiem na belgradzkim lotnisku.
Z drugiej strony władze serbskie podkreślają, że zmiany regulacyjne mają być stosowane jednakowo wobec wszystkich linii i nie mają na celu ograniczania praw przewoźników do wykonywania połączeń międzynarodowych. Najbliższe miesiące pokażą więc, czy Serbia utrzyma model, w którym zagraniczni przewoźnicy niskokosztowi odgrywają istotną rolę w rozwoju rynku, czy też ich obecność zostanie ograniczona. W przypadku Ryanaira decyzja jest już przesądzona. W przypadku Wizz Aira kluczowy będzie wrzesień – wtedy powinno stać się jasne, czy baza w Belgradzie pozostanie, czy przewoźnik przeniesie część swojej działalności poza Serbię.