Nowe regulacje wprowadzone przez Serbię w zakresie dostępu zagranicznych linii lotniczych do rynku wywołały ostry sprzeciw przewoźników niskokosztowych i mogą doprowadzić do istotnych zmian w układzie sił na lokalnym rynku. Najbardziej stanowczo na działania władz zareagował Wizz Air, który ostrzega, że nowe przepisy mogą wymusić zamknięcie jego bazy w Belgradzie oraz ograniczyć konkurencję i dostępność połączeń dla pasażerów.
Zmiany dotyczą zasad przyznawania zezwoleń na wykonywanie regularnych lotów międzynarodowych. Zgodnie z nowymi przepisami zagraniczne linie lotnicze będą mogły obsługiwać połączenia do i z Serbii wyłącznie w ramach uprawnień wynikających z formalnego wyznaczenia przez państwo macierzyste. W przypadku przewoźników z Unii Europejskiej dopuszczono operacje do krajów wspólnoty, jednak regulacja w praktyce ogranicza możliwość swobodnego rozwijania siatki połączeń z baz operacyjnych zlokalizowanych w Serbii.
Nowe przepisy uderzają w model niskokosztowy
Upraszczając: linie unijne mogą operować, jeśli rotacje samolotów rozpoczynają się w państwie unijnym. To właśnie ten element budzi największe kontrowersje. Model biznesowy niskokosztowych linii lotniczych opiera się na dużej elastyczności w planowaniu tras i wykorzystywaniu baz poza krajem rejestracji, a np. Wizz Air od lat rozwija swoją obecność w Belgradzie, skąd obsługuje połączenia do wielu europejskich destynacji. Zdaniem przewoźnika nowe przepisy podważają sens funkcjonowania takiej bazy, ponieważ uniemożliwiają realizację części tras, które nie wpisują się w zawężone kryteria regulacyjne.
Operator rodem z Węgier, który na trasach do i z Serbii przewiózł 14 milionów pasażerów (w latach 2010-2026), ocenia działania serbskich władz jako „próbę administracyjnego ograniczenia konkurencji” i wskazuje, że skutkiem może być „konieczność redukcji operacji” lub „całkowite wycofanie się z rynku serbskiego w dotychczasowej skali”. Kierownictwo Wizz Aira podkreśla, że „zmiany uderzają nie tylko w przewoźników, ale również w pasażerów, którzy mogą odczuć spadek liczby połączeń i wzrost cen biletów”.
Spór ma również istotny wymiar prawny. Serbia jest sygnatariuszem Porozumienia o Wspólnej Europejskiej Przestrzeni Lotniczej (ECAA), które zakłada liberalizację rynku i zapewnienie równych warunków działania dla przewoźników z krajów uczestniczących. Wizz Air argumentuje, że nowe przepisy są sprzeczne z tymi zasadami i mogą stanowić naruszenie zobowiązań międzynarodowych. W związku z tym budżetowy przewoźnik zwrócił się do Komisji Europejskiej o interwencję.
Spór może zmienić układ sił na rynku
Potencjalne zaangażowanie instytucji unijnych nadaje sprawie szerszy kontekst. Ewentualny spór na linii Bruksela-Belgrad mógłby wykraczać poza pojedynczy przypadek i wpłynąć na sposób interpretacji zasad liberalizacji rynku lotniczego w całej Europie, zwłaszcza w relacjach z państwami spoza Unii Europejskiej, które uczestniczą w „układzie” o wspólnej przestrzeni powietrznej.
W tle konfliktu widoczny jest także aspekt konkurencyjny. Nowe regulacje mogą w praktyce wzmocnić pozycję narodowego przewoźnika – Air Serbia, który w ostatnich latach intensywnie rozwija swoją siatkę połączeń i umacnia rolę Belgradu jako regionalnego hubu. Ograniczenie działalności linii lotniczych o modelu niskokosztowym oznaczałoby mniejszą presję cenową i większą przestrzeń do poprawy rentowności dla tradycyjnego operatora.
Dla serbskiego rynku lotniczego konsekwencje mogą być znaczące. W ostatnich latach rozwój segmentu niskokosztowego przyczynił się do wzrostu mobilności mieszkańców oraz zwiększenia ruchu turystycznego. Ewentualne ograniczenie obecności Wizz Air – jednego z kluczowych graczy w tym segmencie na belgradzkim rynku – mogłoby odwrócić ten trend, prowadząc do zmniejszenia liczby połączeń i wzrostu cen biletów, które już są wysokie.
Na obecnym etapie nie wiadomo, czy Serbia zdecyduje się na złagodzenie przepisów pod presją przewoźnika z Węgier i instytucji europejskich. Niewykluczone jednak, że sprawa przerodzi się w szerszy spór regulacyjny, którego wynik będzie miał znaczenie nie tylko dla rynku serbskiego, ale również dla przyszłości liberalizacji transportu lotniczego na Starym Kontynencie.