– PGL odgrywa bardzo ważną funkcję i jest zawsze wsparciem dla LOT-u – mówi Dariusz Klimczak, minister infrastruktury. Kilka dni temu działania PGL ostro skrytykował Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK.
W Ministerstwie Infrastruktury narasta spór wokół Polskiej Grupy Lotniczej (PGL). W ostatnich dniach o funkcjonowaniu PGL krytycznie wypowiadał się Maciej Lasek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, i pełnomocnik rządu ds. CPK, który w rozmowie z
money.pl powiedział, że unia personalna między LOT a PGL miała sens, a dziś istnieje ryzyko, że PGL, który miał pracować dla LOT, może stać się większym obciążeniem.
– Dlatego musimy się zastanowić, czy rozwiązanie, które mamy dziś – PGL i LOT – ma jeszcze sens. Nie wykluczam jednak, że można to poukładać i dograć tak, aby to świetnie funkcjonowało –
mówił Lasek. Dodawał przy tym, że trzeba określić, dla kogo jest PGL, aby „czapka" nie żerowała na spółkach córkach. – Takie rozwiązanie ma zmniejszać koszty, a nie zwiększać zatrudnienie i budować niezależną grupę – zaznaczał pełnomocnik.
PGL jest zawsze wsparciem dla LOT
Odmienne podejście do roli i funkcjonowania PGL prezentuje jednak sam minister infrastruktury Dariusz Klimczak. – PGL odgrywa bardzo ważną funkcję i jest zawsze wsparciem dla LOT-u. PGL będzie odgrywać większą rolę, ponieważ jest na etapie finalizowania swoje strategii. Chcemy wkomponować PGL w budowę nowego lotniska, budowę Portu Polska i on odegra tam bardzo ważną rolę – podkreśla szef resortu.
W rozmowie z Rynkiem Lotniczym Klimczak odniósł się także do kwestii zerwania unii personalnej między LOT a PGL. Do maja 2024 prezes PLL LOT, najpierw był to Rafał Milczarski a później Michał Fijoł, pełnił bowiem również funkcję prezesa Grupy. Odwołanie Fijoła najpierw z zarządu PGL a potem
również czasowo z PLL LOT, zdaniem Laska, doprowadziło do sytuacji, w której proces przejęcia Smartwings stanął, a udało się go wznowić dopiero po przejęciu prowadzenia rozmów przez LOT od PGL. W efekcie uniemożliwiło to wówczas sfinalizowanie umowy przed wejściem do negocjacji
tureckich Pegasus Airlines, które ostatecznie Smartwings przejęły.
PGL to przyjazny parasol ochronny
Klimczak podkreśla, że personalia nie mają żadnego znaczenia. – Najważniejszy jest zespół, wizja, jaką się kierujemy. Ja jestem spoza tych sporów. Pamiętam różnego rodzaju dywagacje, czy potrzebna jest grupa PKP, teraz dywagacja jest, czy potrzebny jest PGL. Jest bardzo potrzebny, uratował LOT, pełni bardzo ważną funkcję koordynacyjną – podkreśla minister.
– Jeżeli chodzi o spółki zależne, to jest przyjaznym parasolem ochronnym na różnego rodzaju wyzwania, które stoją przed naszym lotnictwem. Nasze lotnictwo rozwija się. W 2032 roku musimy być perfekcyjnie przygotowani. Zależy mi na dobrej współpracy i tu nie ma mowy o żadnych wątpliwościach – kończy Klimczak.