Prezes największej indyjskiej linii lotniczej IndiGo, Pieter Elbers, złożył rezygnację ze stanowiska. Decyzja zapadła kilka miesięcy po poważnym kryzysie operacyjnym przewoźnika, który doprowadził do tysięcy odwołanych rejsów i pozostawił dziesiątki tysięcy pasażerów bez możliwości podróży.
Informację o odejściu Elbersa linia przekazała w mijającym tygodniu, publikując jego list rezygnacyjny. Menedżer wskazał w nim „powody osobiste”, jednak jego odejście następuje po miesiącach presji ze strony regulatorów i opinii publicznej po kryzysie operacyjnym z końca ubiegłego roku.
Kryzys operacyjny w grudniu
IndiGo kontroluje około 65 proc. indyjskiego rynku lotniczego, który jest obecnie najszybciej rozwijającym się rynkiem lotniczym na świecie. W grudniu przewoźnik odwołał jednak aż 4,5 tys. lotów – był to największy kryzys w ponad 20-letniej historii linii. Przyczyną problemów okazały się nowe przepisy dotyczące czasu pracy i odpoczynku pilotów, które weszły w życie 1 listopada. Linie przyznały później, że błędnie oszacowały liczbę pilotów potrzebnych do utrzymania siatki połączeń zgodnie z nowymi regulacjami.
Indyjski regulator rynku lotniczego ukarał przewoźnika grzywną w wysokości 2,45 mln dolarów amerykańskich oraz upomniał kilku członków kierownictwa. W ocenie urzędu doszło do „niewystarczającego nadzoru nad operacjami lotniczymi i zarządzaniem kryzysowym”.
Presja na kierownictwo i tymczasowy zarząd
Po rezygnacji Elbersa obowiązki szefa spółki przejął współzałożyciel linii, Rahul Bhatia. W wewnętrznym e-mailu do pracowników odniósł się do wydarzeń z grudnia. - To, co wydarzyło się w ubiegłym grudniu, nigdy nie powinno było mieć miejsca – napisał Bhatia, dziękując jednocześnie pracownikom za wysiłek włożony w obsługę kryzysu.
Elbers, wcześniej związany z KLM Royal Dutch Airlines, kierował IndiGo w okresie intensywnej ekspansji. W tym czasie linia zamówiła m.in.
500 samolotów wąskokadłubowych od Airbusa oraz kilkadziesiąt maszyn szerokokadłubowych, które mają umożliwić rozwój siatki połączeń dalekodystansowych.
Jeszcze w ubiegłym roku menedżer występował publicznie w Nowym Delhi u boku premiera Indii Narendra Modi podczas wydarzenia branży lotniczej, podkreślając rolę IndiGo jako gospodarza imprezy.
Spadki na giełdzie
Problemy operacyjne i ich skutki finansowe odbiły się także na wynikach giełdowych przewoźnika. W tym roku akcje IndiGo spadły już o około 13,5 proc.
Na wyniki linii wpływają nie tylko skutki grudniowego kryzysu, ale również utrudnienia operacyjne związane z napięciami na Bliskim Wschodzie, które doprowadziły do zamknięcia części przestrzeni powietrznej. Dodatkowym czynnikiem pozostaje również obowiązujący zakaz korzystania z przestrzeni powietrznej Pakistan przez indyjskich przewoźników, co wydłuża trasy wielu lotów.
Flota IndiGo
Założona w 2005 r. linia IndiGo obsługuje obecnie ponad 2 tys. lotów dziennie do 130 miejsc docelowych. W 2023 r. stała się jedną z zaledwie kilku linii lotniczych, które przewożą ponad 100 milionów pasażerów rocznie, a liczbę tę planuje podwoić do końca dekady. Natomiast w roku 2025 IndiGo przewiozło ponad 123 mln pasażerów, wykonując ponad 2,5 tys. lotów każdego dnia.
Obecna flota przewoźnika składa się z 426 samolotów: 44 ATR-ów 72-600, 31 A320ceo, 169 A320neo, trzech A321F, 167 A321neo, jednego A321XLR, czterech boeingów B737-800 i jednego B737-8 MAX pozyskanych na zasadzie wet lease od Corendon Airlines oraz sześciu B787-9 Dreamliner pozyskanych na zasadzie
ACMI od linii NORSE. Przewoźnik oczekuje na dostawę aż 922 airbusów:
235 A320neo, 558 A321neo, 68 A321XLR, jednego A321F oraz
60 A350-900 (+40 opcji).