LOT rozpoczął oferowanie pokładowego internetu na wybranych boeingach 787-9. Podczas rejsu z Tokio do Warszawy sprawdziłem, jak w praktyce działa nowe Wi-Fi dostarczane przez Viasat. Jakość usługi jest akceptowalna, jednak jej dostępność w dużej mierze uzależniona jest od regulacji obowiązujących w poszczególnych państwach oraz zasięgu sieci satelitarnej.
Polskie Linie Lotnicze LOT sukcesywnie wprowadzają pokładowy internet do floty szerokokadłubowej. Obecnie anteny satelitarne zainstalowano na zaledwie
trzech boeingach 787-9. W WiFi wyposażone zostały „Liniowce Marzeń”: SP-LSA, SP-LSE i SP-LSF.
Internet z satelitów
Dostawcą pokładowego internetu jest amerykańska firma Viasat, jeden z największych na świecie operatorów satelitarnych systemów szerokopasmowej łączności dla lotnictwa. Na grzbiecie kadłuba samolotu znajduje się specjalna antena, która podczas lotu utrzymuje połączenie z satelitami komunikacyjnymi.
System wykorzystuje przede wszystkim satelity geostacjonarne (GEO) oraz satelity o wysokiej przepustowości (High Throughput Satellites – HTS). W przeciwieństwie do klasycznych systemów powietrze-ziemia sygnał przesyłany jest z samolotu bezpośrednio do satelity, a następnie do naziemnych stacji operatorskich. Pozwala to zapewnić szerokopasmowy dostęp do internetu również podczas lotów międzykontynentalnych nad morzami i oceanami.
Dostępność usługi zależy jednak nie tylko od zasięgu satelitów, lecz również od przepisów obowiązujących nad terytorium poszczególnych państw. W niektórych krajach świadczenie pokładowego internetu satelitarnego wymaga dodatkowych zgód regulatorów lub pozostaje ograniczone.
Standardowo internet jest płatny
W regularnej ofercie pasażerowie klasy ekonomicznej mogą wybierać pomiędzy dwoma pakietami. Pakiet Messaging kosztuje siedem dolarów amerykańskich i umożliwia korzystanie z komunikatorów internetowych. Z kolei pakiet Surf, wyceniony na 29 dolarów amerykańskich, zapewnia pełny dostęp do internetu, umożliwiając przeglądanie stron internetowych, korzystanie z mediów społecznościowych czy poczty elektronicznej.
Rejs z Tokio do Warszawy obsługiwany był przez Dreamlinera SP-LSE. Co było zaskakujące, przewoźnik udostępnił internet bezpłatnie wszystkim podróżnym – zarówno w klasie biznes, premium economy, jak i ekonomicznej. Po połączeniu z siecią FlyLot Wi-Fi portal logowania początkowo informował jednak, że usługa jest chwilowo niedostępna.
Regulacje wyznaczają granice działania usługi
Powodem okazały się ograniczenia związane z trasą lotu oraz regulacjami obowiązującymi nad poszczególnymi państwami. Po zamknięciu rosyjskiej przestrzeni powietrznej dla przewoźników z Unii Europejskiej rejsy pomiędzy Europą a Dalekim Wschodem realizowane są albo trasą arktyczną, albo południową – przez Turcję, Kaukaz i Kazachstan i Chiny. Testowany lot odbywał się właśnie tym drugim wariantem.
Internet pozostawał całkowicie niedostępny podczas przelotu nad Japonią, Koreą Południową i Chinami. Dopiero w końcowej fazie przelotu nad Kazachstanem system się aktywował i od tego momentu działał stabilnie praktycznie do samego lądowania w Warszawie. Bez zakłóceń można było korzystać z sieci nad Morzem Kaspijskim, Kaukazem, Turcją, Morzem Czarnym, Rumunią, Węgrami, Słowacją oraz Polską.
Jakie były osiągi?
Po uruchomieniu usługi internet działał zaskakująco dobrze. W czasie testów prędkość pobierania wynosiła około 20 Mb/s, natomiast wysyłania około 1 Mb/s. Takie parametry w zupełności wystarczały do komfortowego przeglądania stron internetowych, korzystania z poczty elektronicznej, komunikatorów czy mediów społecznościowych. Opóźnienia były niewielkie, a połączenie pozostawało stabilne przez większość lotu.

Sprawdziliśmy również możliwości pokładowego internetu podczas korzystania z serwisu YouTube. Filmy odtwarzały się płynnie w jakości 1080p (Full HD), bez zauważalnego buforowania. Po przełączeniu na 1440p (2K) lub 2160p (4K) rozpoczynało się jednak ciągłe buforowanie, przez co oglądanie materiałów w wyższych rozdzielczościach było praktycznie niemożliwe. Średnio działały natomiast transmisje na żywo. Streamingi można było oglądać bez zacięć jedynie w jakości 480p, jak i 720p, co pokazuje, że oferowana przepustowość jest niewystarczająca do odbioru wydarzeń na żywo w „normalnej” jakości.
W praktyce pokładowe Wi-Fi bez problemu sprawdza się podczas codziennej formy korzystania z internetu – od pracy, przez media społecznościowe, komunikatory, aż po oglądanie filmów w jakości Full HD.
Coraz więcej przewoźników wybiera Starlink
Kwestie regulacyjne oraz zasięg operatorów satelitarnych pozostają jednym z najważniejszych wyzwań dla pokładowego internetu. Z tego względucoraz większa liczba linii lotniczych decyduje się na wdrożenie systemu Starlink Aviation firmy SpaceX.
Rozwiązanie wykorzystuje konstelację tysięcy satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), oferując bardzo wysokie przepustowości, niskie opóźnienia oraz niemal ciągłe pokrycie na większości tras lotniczych. W praktyce pasażerowie korzystający z Wi-Fi opartego na technologii Starlink mogą liczyć na stabilne połączenie bez przerw i zacięć praktycznie przez cały lot, dlatego rozwiązanie SpaceX zyskuje coraz większą popularność wśród przewoźników na całym świecie.
Należy jednak pamiętać, że również Starlink musi przestrzegać przepisów obowiązujących w państwach, nad którymi świadczy usługi, dlatego lokalne regulacje nadal mogą wpływać na dostępność połączenia w niektórych regionach świata, choć praktyka pokazuje, że działa system bez zarzutów.
Dobry początek
Choć obecnie z pokładowego internetu mogą korzystać jedynie pasażerowie trzech boeingów 787-9, pierwsze doświadczenia z nową usługą wypadają pozytywnie. System Viasat zapewnia stabilne połączenie wszędzie tam, gdzie pozwalają na to zasięg satelitów oraz lokalne regulacje, a osiągane prędkości sprawiają, że wielogodzinna podróż staje się zdecydowanie bardziej komfortowa.
Test na trasie Tokio – Warszawa pokazał jednocześnie, że współczesny pokładowy internet nie jest już wyłącznie dodatkiem do wysłania kilku wiadomości. W sprzyjających warunkach pozwala wygodnie pracować, przeglądać internet, korzystać z serwisów społecznościowych, oglądać filmy w jakości Full HD czy śledzić transmisje na żywo.
Największym ograniczeniem pozostaje dziś nie sama technologia, lecz liczba samolotów wyposażonych w odpowiednią instalację oraz uwarunkowania regulacyjne, które nadal decydują o tym, gdzie pasażerowie mogą korzystać z internetu podczas lotu.