Ryanair spodziewa się odebrać pierwszego Boeinga B737-10 MAX pod koniec stycznia 2027 r. Do końca kwietnia irlandzka grupa ma otrzymać łącznie 16 samolotów największej wersji rodziny MAX. Michael O’Leary, prezes Ryanair Group, liczy na uzyskanie certyfikacji europejskiej jeszcze przed końcem bieżącego roku, choć przyznaje, że Boeing nadal zmaga się z problemami z tempem produkcji.
Podczas telekonferencji dotyczącej wyników finansowych za pierwsze półrocze roku obrotowego 2027, która odbyła się 2 listopada, O’Leary pozytywnie odniósł się do decyzji amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA)
o certyfikacji Boeinga B737-10 MAX. Przewoźnik oczekuje teraz na zatwierdzenie samolotu przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), co, zdaniem szefa Ryanaira, powinno nastąpić przed końcem grudnia.
Linia nie spodziewa się jednak szybkiego zwiększenia dostaw. O’Leary wykluczył możliwość odebrania więcej niż 16 egzemplarzy MAX 10 w przyszłym roku. Powodem są trudności Boeinga ze zwiększeniem produkcji, związane przede wszystkim z problemami dotyczącymi skrzydeł i silników. Amerykański producent miał jednak potwierdzić realizację dostaw dla Ryanaira w kolejnych latach – wiosną 2027, 2028, 2029 i 2030 r.
Ryanair zamówił w 2023 r. 150 B737-10 MAX, z opcją na kolejne 150 samolotów, który zaoferuje konfigurację pokładu dla 228 pasażerów. Największy wariant rodziny MAX ma odegrać istotną rolę w dalszym rozwoju przewoźnika. Według O’Leary’ego maszyny będą przełomowe dla działalności grupy, ponieważ mają oferować o 20 proc. niższe zużycie paliwa i o 20 proc. więcej miejsc pasażerskich w porównaniu z obecnie eksploatowanymi samolotami. Przewoźnik zamierza wykorzystywać nowe maszyny przede wszystkim na trasach obsługujących lotniska oferujące niższe opłaty oraz w państwach o mniejszym obciążeniu podatkami lotniczymi. To element strategii ograniczania kosztów działalności w warunkach utrzymujących się wysokich cen paliwa. Ryanair zakłada, że presja związana z kosztami paliwowymi może utrzymywać się co najmniej do połowy 2027 r.
Spadek zysków i presja na koszty
Zapowiedzi dotyczące nowych samolotów pojawiają się w trudniejszym okresie finansowym dla irlandzkiej grupy. Zysk netto Ryanaira za pierwsze półrocze roku obrotowego spadł o 15 proc. rok do roku. Jednym z głównych czynników pogarszających wynik było podwojenie niezabezpieczonej części rachunku za paliwo lotnicze. W odpowiedzi na rosnące koszty przewoźnik zapowiada dalsze oszczędności, obejmujące również wydatki pracownicze. O’Leary ostrzegł, że pracownicy, którzy nie wynegocjują nowych porozumień płacowych przed końcem roku finansowego, mogą zostać objęci tymczasowym zamrożeniem wynagrodzeń.
W kwietniu 2027 r. upływają terminy obowiązywania umów pilotów w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Szef Ryanaira zaznaczył, że jeżeli negocjacje nie zakończą się odpowiednio wcześnie, nowe porozumienia raczej nie przyniosą podwyżek. O’Leary zadeklarował również, że jest gotowy zaakceptować ewentualne strajki pilotów, które – jak stwierdził – pozwoliłyby przewoźnikowi zaoszczędzić pieniądze.
Ryanair liczy na dwucyfrowy wzrost cen biletów
Ważnym elementem strategii kompensowania wysokich cen paliwa mają być podwyżki cen biletów. W pierwszym półroczu roku obrotowego średnie taryfy Ryanaira spadły o 4 proc. Przewoźnik tłumaczył to koniecznością pobudzania popytu wśród pasażerów, którzy wykazywali większą ostrożność w planowaniu podróży w związku z konfliktem zbrojnym między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem. Według O’Leary’ego sytuacja zaczęła się jednak poprawiać. Ceny biletów wykazywały umiarkowany trend wzrostowy już w pierwszym tygodniu sierpnia, a obecnie, zdaniem prezesa, rynek osiągnął punkt zwrotny. Szef Ryanaira przewiduje, że latem 2027 r. ceny biletów lotniczych w Europie mogą wzrosnąć o dwucyfrową wartość procentową.
Jednym z czynników mających napędzać podwyżki będzie ograniczenie dostępnej podaży miejsc. O’Leary spodziewa się kolejnych problemów finansowych europejskich przewoźników, a nawet upadłości niektórych linii w trakcie nadchodzącego sezonu zimowego. Ryanair uważa, że jego mocny bilans finansowy i flota 620 samolotów, które nie są obciążone finansowo, zapewniają mu przewagę nad konkurencją. Prezes grupy ocenia, że w perspektywie 12–18 miesięcy Ryanair może wyjść z obecnych zawirowań w znacznie lepszej kondycji niż pozostali europejscy przewoźnicy, którzy, według jego prognoz, zakończą ten okres osłabieni, o ile w ogóle przetrwają.
Kolejny skup akcji za 800 mln euro
Ryanair zapowiedział również uruchomienie kolejnego programu skupu własnych akcji. W lutym 2027 r. przewoźnik zamierza rozpocząć program o wartości 800 mln euro, który ma potrwać około 10 miesięcy. Będzie to kontynuacja zakończonego we wrześniu skupu o wartości 750 mln euro.
Grupa zamierza jednocześnie monitorować sytuację polityczną w Stanach Zjednoczonych po wyborach uzupełniających do Kongresu, zanim podejmie kolejne decyzje dotyczące zabezpieczania cen paliwa na przyszły rok. O’Leary chciałby, aby do końca grudnia 2026 r. zabezpieczona była połowa zapotrzebowania na paliwo w roku obrotowym 2028. Obecnie Ryanair ma zabezpieczone 25 proc. zapotrzebowania na kolejny rok finansowy, przy cenie 95 dolarów za baryłkę.