Partner serwisu
BIZNES I PRZEMYSŁ

IATA: Tak dla masek, nie dla pustego środkowego fotela


Wstecz Dalej

Autor:

Tomasz Śniedziewski

Data publikacji:
2020-05-06 09:09
Tagi:
Tagi geolokalizacji:
Źródło:
Rynek-Lotniczy.pl

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

IATA: Tak dla masek, nie dla pustego środkowego fotela
Fot. Tomasz Śniedziewski
Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) wspiera głosy wzywające do noszenia masek przez pasażerów i personel pokładowy podczas lotów, jednak nie zgadza się na wprowadzenie regulacji przewidujących obowiązkowe pozostawianie wolnego miejsca, celem zwiększenia dystansu.
Dowody wskazują na to, że ryzyko zarażenia się na pokładzie samolotu jest niewielkie, przekonuje IATA i dodaje, że noszenie masek przez pasażerów i załogi ograniczy już i tak niskie ryzyko, pozwalając w tym samym czasie uniknąć dramatycznych wzrostów kosztów podróży lotniczych, które byłyby nie do uniknięcia, jeśli wprowadzono by zasady zmierzające do zachowania odległości pomiędzy pasażerami.

– Bezpieczeństwo pasażerów i załóg ma dla nas ogromne znaczenie. Branża lotnicza współpracuje z rządami nad wznowieniem lotów, w momencie gdy będzie to bezpieczne. Dowody wskazują na to, że ryzyko zarażenia się na pokładach samolotów jest niskie. Dodatkowo, podejmiemy środki, takie jak noszenie elementów zakrywających twarz, przez pasażerów oraz załogi, po to by dodać kolejny element zabezpieczenia. Musimy wypracować rozwiązania, które pozwolą przekonać pasażerów do latania oraz utrzymają koszty latania na dostępnym finansowo poziomie. Jeżeli nie nastąpią działania służące realizacji obu tych celów naraz, to wszelkie zmiany nie przyniosą trwałych korzyści – powiedział Alexandre de Juniac, dyrektor generalny oraz prezes IATA.

Maski to nie wszystko

IATA zaleca obowiązek zakrywania twarzy przez pasażerów oraz noszenie masek przez załogi, jako jedno z kliku działań “ograniczających i tak już niskie ryzyko zarażenia się koronawirusem COVID-19 na pokładzie samolotów.” Lista zmian, których wprowadzenie postuluje organizacja branżowa, jest dłuższa i obejmuje obowiązek kontroli temperatury ciała pasażerów, pracowników lotnisk i podróżnych, wprowadzenie procesu boardingu oraz deboardingu, który ograniczyłby kontakt z innymi pasażerami i załogą, ograniczanie przemieszczania się na pokładzie w trakcie lotu, częstsze i staranniejsze czyszczenie wnętrza samolotów oraz wprowadzenie uproszczonych procedur cateringu, ograniczających przemieszczanie się i interakcję personelu pokładowego z pasażerami.

W momencie, gdy realne stanie się stosowanie testów na szeroką skalę, możliwe byłoby wprowadzenie czasowego obowiązku testowania pasażerów na obecność COVID-19 lub też używanie “paszportów epidemiologicznych” zaświadczających o przebyciu choroby, sugeruje IATA.

“Podróże na pokładach samolotów są bezpieczne”

Zrzeszenie nie zaleca ograniczeń w używaniu “środkowego fotela”, czyli tzw. “seat-block”, by zwiększać dystans pomiędzy pasażerami w trakcie lotu. Dowody, choć, jak przyznaje IATA, ograniczone, wskazują na to, że ryzyko transmisji koronawirusa na pokładach samolotów jest niskie, nawet bez stosowania specjalnych środków zaradczych.

Organizacja branżowa wylicza kilka przykładów, które mają świadczyć o tym, że podróże na pokładach samolotów są bezpieczne, takich jak loty z zarażonymi osobami na pokładzie, podczas których nie doszło do zakażeń współpasażerów.

W okresie od stycznia do marca 2020, IATA przeprowadziła “nieformalną ankietę” wśród 18 linii lotniczych. W jej wyniku ustalono, iż istnieją trzy podejrzewane przypadki transmisji koronawirusa na pokładzie, wszystkie z pasażera na członków personelu pokładowego. Kolejne cztery przypadki dotyczą zarażenia pomiędzy pilotami, choć nie zostało jednoznacznie ustalone, czy do transmisji koronawirusa doszło podczas lotu, czy w okresie przerwy pomiędzy lotami na ziemi. Nie zanotowany został żaden z przypadków transmisji zakażenia pomiędzy pasażerami.

W tym samym okresie IATA przeprowadziła bardziej dokładne badania, śledząc historię kontaktów 1,1 tys. pasażerów, którzy wykazali testy pozytywne na występowanie koronawirusa już po podróży lotniczej. Pasażerowie ci nie zarazili nikogo z ponad 100 tys. współpasażerów, z którymi podróżowali. Dwa potencjalne zakażenia zostały wykryte w przypadku członków personelu pokładowego.

Istnieje kilka wiarygodnych powodów, dlaczego COVID19, przenoszący się drogą kropelkową, nie przenosił się na pokładach samolotów tak łatwo, jak w innych środkach transportu publicznego. Pasażerowie podróżują z twarzą zwróconą do przodu, z niewielką liczbą interakcji “twarzą w twarz”, fotele stanowią barierę przed transmisją koronawirusa, ruch powietrza z sufitu w kierunku podłogi ogranicza łatwość zakażeń, przepływ powietrza jest znaczny, co powoduje iż wirus nie rozszerza się drogą kropelkową podobnie jak w innych, zamkniętych przestrzeniach, wreszcie stosowane na pokładach samolotów filtry High Efficiency Particulate Air (HEPA) oczyszczają powietrze w kabinie do standardów stosowanych w szpitalach, a na pokład samolotów ciągle dostarczane jest sprężone świeże powietrze z zewnątrz, wylicza IATA.

Branża przeciwko pozostawianiu wolnego środkowego fotela

Nawet, jeśli wprowadzony byłby obowiązek pozostawiania wolnego “środkowego fotela”, to taka przerwa pomiędzy pasażerami nie spełniłaby zaleceń efektywnego dystansu. Większość władz zaleca zachowanie 1 lub 2 m dystansu, podczas gdy średnia szerokość fotela jest węższa niż 50 cm, wypunktowuje IATA.

– Z wielu powodów, środowisko kabiny w naturalny sposób ogranicza transmisję drobnoustrojów i wirusów. To wyjaśnia, dlaczego odnotowaliśmy tak niewielką liczbę zakażeń na pokładach samolotów. Na ten moment, naszym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa środowiska na pokładzie samolotów, podejmując efektywne środki zaradcze, dzięki którym pasażerowie i załogi będą mogli z pełnym przekonaniem powrócić do podróżowania. Pozostawiania pustego środkowego fotela, nie należy do grupy efektywnych środków – powiedział de Juniac.

W dłuższej perspektywie czasowej, rozwiązanie problemu COVID19 zależne jest od postępów medycyny, uważa Zrzeszenie.

– Potrzebujemy szczepionki, potrzebujemy dokumentu immunity passport lub też efektywnych testów na obecność COVID-19, które mogłyby być stosowane na masową skalę. Ale warunkiem realizacji jest uprzednie wznowienie działalności przez branżę. Dlatego musimy być gotowi, by wprowadzić serię środków zaradczych, połączenie których pozwoli zredukować i tak niskie ryzyko zakażeń na pokładzie. Musimy również uważać, by nie przywiązywać się za mocno do jakichkolwiek rozwiązań, tak by być w stanie szybko zaadoptować efektywniejsze środki zaradcze, w momencie gdy niechybnie staną się one dostępne – dodał de Juniac.

Koniec ery taniego podróżowania?

IATA ostrzega, że realizacja wezwań do zachowania większego dystansu na pokładach samolotów, np. poprzez pozostawianie wolnego środkowego fotela, w sposób fundamentalny zmieniłaby ekonomię transportu lotniczego, ograniczając maksymalny średni współczynnik wypełnienia (LF) do 62 proc. Ta wartość byłaby poniżej obecnego punktu rentowności dla branży, zakładającego wypełnienie na średnim minimalnym poziomie 77 proc.

Z mniejszą liczbą miejsc dostępnych do sprzedaży, koszt każdego miejsca mocno wzrośnie. W porównaniu z 2019 r., czekałby nas dramatyczny średni wzrost cen biletów, wynoszący, w zależności od regionu świata, od 43 do 54 proc., niezbędny tylko po to, by pokryć koszty. W Europie, gdzie średni współczynnik wypełnienia pozwalający na osiągnięcie rentowności wynosi 79 proc., w 2019 r. średnia cena biletu lotniczego wynosiła równowartość 135 dolarów. Jeśli wprowadzona byłaby konieczność blokowania środkowego fotela, średni koszt biletu lotniczego w Europie poszybowałby do poziomu 201 dolarów, co oznaczałoby 49 proc. wzrost cen.

 

– Linie lotnicze walczą o przetrwanie. Wyeliminowanie środkowego miejsca, podniesie koszty. Jeżeli będzie to można zbalansować wyższymi cenami biletów, era dostępnego cenowo podróżowania dobiegnie końca. Z drugiej strony, jeśli linie lotnicze nie będą w stanie odbić swoich kosztów pod postacią wyższych cen biletów, wtedy zbankrutują. Żadna z tych opcji nie jest dobra w momencie, gdy świat potrzebuje silnej łączności by rozpocząć proces odbudowy gospodarki zdewastowanej kryzysem COVID19 – podsumował de Juniac.

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Leasingodawcy oczekują niewielkich dostaw samolotów w 2020 roku

Biznes i przemysł

Leasingodawcy oczekują niewielkich dostaw samolotów w 2020 roku

Emilia Derewienko 06 maja 2020

Spohr: Ważne jest dla nas zachowanie swobody decyzji i działania

Biznes i przemysł

Spohr: Ważne jest dla nas zachowanie swobody decyzji i działania

Rafał Dybiński 06 maja 2020

Clark: To koniec A380 i B747. Ten kryzys to czarny łabędź dla branży

Biznes i przemysł

Clark: To koniec A380 i B747. Ten kryzys to czarny łabędź dla branży

Rafał Dybiński 06 maja 2020

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Transport Publiczny Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5