„Tanie” linie lotnicze z Malezji – AirAsia X – zapowiedziały wznowienie połączenia lotniczego Kuala Lumpur – Londyn, które zostanie uruchomione w czerwcu tego roku – po ponad dekadzie przerwy. Operacje będą realizowane z międzylądowaniem w Bahrajnie.
AirAsia X obsługiwała już połączenia do Londynu w latach 2009–2012 (najpierw do Stansted, następnie do Gatwick), jednak wycofała się z trasy z powodu wysokich cen paliwa i ograniczeń operacyjnych floty samolotów typu Airbus A340. Nowa odsłona połączenia oparta będzie na samolotach Airbus A330-300, które – według malezyjskich linii lotniczych – zapewniają korzystniejszą strukturę kosztową i większą efektywność. Powrót AirAsia X do Londynu oznacza zwiększenie presji konkurencyjnej na trasach azjatycko-europejskich. Segment ten zdominowany jest obecnie przez linie sieciowe oraz przewoźników z regionu Zatoki Perskiej, oferujących rozbudowane oferty tranzytowe.
Model AirAsia X opiera się na długodystansowych lotach niskokosztowych, z rozdzieleniem taryfy podstawowej od usług dodatkowych (bagaż rejestrowany, wybór miejsca, catering). W założeniu ma to umożliwić zaoferowanie atrakcyjnych cen bazowych przy zachowaniu rentowności operacyjnej. Do obsługi połączeń między Kuala Lumpur a Londynem wykorzystywane będą szerokokadłubowce o wysokogęstej konfiguracji. Samoloty oferują dwie klasy podróży, mogąc przewieźć jednorazowo aż 377 pasażerów, z czego prawie 97 proc. podróżnych zajmować będzie miejsca w klasie ekonomicznej.
Arabska „brama” na Europę i Afrykę Kluczową rolę w projekcie odegra Bahrajn. Model operacyjny zakłada wykorzystanie arabskiego państwa jako punktu przesiadkowego pomiędzy Azją Południowo-Wschodnią a Europą i Afryką. Rozwiązanie to ma pozwalać przewoźnikowi utrzymać niskokosztową strukturę działalności przy jednoczesnym wydłużeniu siatki połączeń na rynki dalekiego zasięgu, a jednocześnie silniej konkurować w segmencie „tanich” lotów długodystansowych. Manama stanie się więc pierwszym strategicznym hubem AirAsia X poza Azją, który umożliwi rozwój nowych tras i połączeń opartych o piątą wolność lotniczą – czyli takich, gdzie operator może przewozić pasażerów między dwoma krajami trzecimi podczas jednego lotu.
Bahrajn nie będzie tylko regionalnym hubem logistyczno-technicznym, ale ma być dobrze prosperującą bazą. Do Manamy samoloty AirAsia mają przylatywać z m.in. Tajlandii, Filipin czy Indonezji. Azjatycki operator planuje, że do 2030 roku arabski hub będzie realizował ponad 25 lotów dziennie, obsłużywszy w pięcioletnim okresie około 20 milionów pasażerów. Rozwój manamskiej oferty następuje równocześnie do
procesu konsolidacji działalności lotniczej grupy Capital A. Linie lotnicze AirAsia X, dotychczasowy operator połączeń długodystansowych, przejmą pełną kontrolę nad krótkodystansowym biznesem i docelowo zostaną przemianowane na AirAsia. Będzie to formalne zakończenie podziału na segment krótko- i długodystansowy oraz stworzenie jednego, zintegrowanego przewoźnika niskokosztowego o globalnym zasięgu.
Początek ekspansji europejskiej Wznowienie rejsów do stolicy Wielkiej Brytanii to symboliczny powrót linii lotniczych AirAsia na jeden z najbardziej konkurencyjnych rynków międzykontynentalnych. Jeśli londyński projekt okaże się sukcesem operacyjno-finansowym, może stać się impulsem do dalszego rozwoju segmentu niskokosztowych lotów dalekodystansowych między Azją Południowo-Wschodnią a Europą – malezyjski operator już kilkukrotnie sygnalizował chęć uruchomienia bezpośrednich połączeń do Pragi – choć trzeba brać pod uwagę fakt, że zwojowanie segmentu „tanich” lotów na dalekich dystansach planowały ostatnio Norse Atlantic Airways (Norwegian 2.0). Ekspansja oferty okazała się trudniejsza, gdyż odzew rynkowy był/jest niski.