Jakiś czas temu odtrąbiono sukces nowego lotniska Olsztyn Mazury w Szymanach. Mimo sceptycyzmu wielu osób z branży udało się podpisać umowę z pierwszym przewoźnikiem – Sprint Air, który będzie latał do Berlina i Krakowa. A trwają rozmowy z następnymi. Może nie powalający ale dobry początek. Dla mnie ciekawostką i pewnym znakiem zapytania są te turystyczne loty czarterowe na które tak liczy kierownictwo portu. Ale życie pokaże a tymczasem warto zwrócić uwagę na inną kwestię.
Otóż przedstawiciele samorządu warmińsko-mazurskiego deklarują, że nie będą dopłacać do połączeń, ale ryzyko przedsięwzięcia weźmie na siebie lotniskowa spółka. Czyli jeśli jakaś trasa nie będzie cieszyła się dużym zainteresowaniem, straty z tego tytułu pokryje samorząd. W drugą stronę oznacza to również, że jeśli pasażerów będzie więcej, przewoźnik podzieli się zyskami z portem.
Jeśli jest tak jak w deklaracji (choć nie bardzo mi to pasuje)to z tym przejęciem ryzyka nie jest tak do końca prawda. Powiedział bym raczej że jest to podział ryzyka z uprzywilejowaniem lotniska bo płaci samorząd a w podziale zysków uczestniczy port. Bez wglądu w umowę trudno wyrokować kto, ile i za ile ryzyka ponosi.
Ale na pewno jest to bardziej innowacyjne podejście niż „proste” dopłaty marketingowe szeroko stosowane w przypadku LCC. Pierwszą jaskółką nowego była umowa PL Łódź z Adria Airways. A zważywszy że kolejnym przewoźnikiem wymienianym do operowania z Olsztyn Mazury jest właśnie Adria to takie podejście ma szansę się rozwinąć.
Koncept biznesowy niby prosty ale dlaczego taki niepopularny?