Po porannym ataku USA i Izraela na Iran, kolejne kraje zamykały swoje przestrzenie powietrzne, a przewoźnicy odwoływali lub zawieszali kolejne rejsy. Ostatecznie LOT zdecydował się natomiast o zawieszeniu połączeń do izraelskiego Tel Awiwu do połowy marca. Szybciej wrócą połączenia do Dubaju i Rijadu.
W sobotę nad ranem, 28 lutego,
wojska izraelskie i amerykańskie rozpoczęły ataki na Iran w związku z brakiem konsensu i nieodstąpienia przez Teheran z programu nuklearnego. Wydarzenia szybko przełożyły się na rynek lotniczy, ponieważ kolejne państwa zaczęły zamykać swoje przestrzenie powietrzne – poza Izraelem i Iranem takie decyzje podjęły m.in. Katar, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Polskie Linie Lotnicze LOT od razu reagowały na militarne wydarzenia. Rzecznik prasowy przewoźnika – Krzysztof Moczulski - poinformował rano o wstrzymaniu wszystkich rejsów do i z Tel Awiwu do 3 marca. Do tej daty miały być wstrzymane wszystkie operacje na tym lotnisku. W międzyczasie też zawrócono samolot lecący do Dubaju.
Ostatecznie, w sobotę wieczorem, LOT przekazał najnowsze ustalenia wobec rejsów w tamte regiony. Jak przekazał Moczulski, PLL LOT podjęły decyzję o zawieszeniu połączeń do Tel Awiwu do 15 marca włącznie. Zdecydowano również – zgodnie z rekomendacją Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego – o odwołaniu rejsów do Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Rijadu w Arabii Saudyjskiej do 2 marca.