Partner serwisu

Wojtera: PPL stabilny finansowo. Będzie ponad 10 mln pasażerów w Warszawie

Łukasz Malinowski 10.08.2022

Wojtera: PPL stabilny finansowo. Będzie ponad 10 mln pasażerów w Warszawie
Fot. Dariusz Kłosiński / Lotnisko Chopina
Pomimo negatywnego wpływu rosyjskiej agresji na Ukrainę na ruch lotniczy liczba pasażerów obsługiwanych na stołecznym lotnisku im. F. Chopina stale rośnie. Firma poprawia wyniki finansowe i zakłada przekroczenie poziomu 10 mln pasażerów w tym roku. O sytuacji w spółce mówi Stanisław Wojtera, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze” (PPL).
Łukasz Malinowski, „Rynek Lotniczy”: Na rok 2022 prognozowane było już znaczące odbicie ruchu lotniczego. Jednak po pandemii przyszła wojna na Ukrainie. Jak obecnie wygląda sytuacja na lotnisku im. F. Chopina?

Stanisław Wojtera, prezes zarządu PPL: Tegoroczny sezon letni na lotnisku Chopina w Warszawie rozpoczęliśmy świetnymi wynikami przewozowymi, w maju odprawialiśmy ponad 40 tys. pasażerów dziennie, w czerwcu i lipcu liczba ta codziennie przekraczała 54 tys. Dzięki temu w pierwszym półroczu udało się osiągnąć 5,789 mln pasażerów. W lipcu rekordowy okazał się trzeci dzień miesiąca – tego dnia odprawiliśmy 59 209 osób, zaledwie o 1 525 mniej niż tego samego dnia w 2019 r. Dlatego śmiało zakładamy przekroczenie liczby 10 mln pasażerów w całym 2022 r.

Czy zakładacie utrzymanie dotychczasowej dynamiki wzrostów? Kiedy w Warszawie powinno się udać przeskoczyć wyniki z roku 2019?

To może jeszcze chwilę potrwać, w przeciwieństwie do tempa, z jakim na początku 2020 r. zamarł ruch lotniczy na całym świecie, to dynamika odbudowy ruchu będzie trwała trochę dłużej. Rosyjska inwazja na terytorium Ukrainy sprawiła, że wszystkie prognozy są już nieaktualne. Nie wiemy też, jak dalej będzie wyglądał ten konflikt i kiedy się zakończy. IATA podała prognozy, w których także typuje 2024 rok jako ten, w którym lotnictwo powinno wrócić do poziomu sprzed pandemii, jednak zaznaczając, że ta prognoza zakłada szybkie zakończenie wojny w Ukrainie. Dodatkowo pojawiły się też kwestie odwoływanych rejsów, strajki na zachodnich lotniskach, problemy z infrastrukturą portów. Jeśli chodzi o Warszawę, ruch wystrzelił mocno w górę, choć teraz zauważamy, że linia wzrostów zaczyna się wypłaszczać.

Czy ruch lotniczy i obsługiwane kierunki zmieniły się w sposób zasadniczy w stosunku do tych sprzed pandemii?

Ruch na kierunkach Ukrainy i Rosji stanowił ok. 5-6% całego ruchu, nie jest to więc znaczący odsetek, mający wpływ na nasz port, jednak już zauważalny. Przełom maja i czerwca to też nowe kierunki, między innymi Bombaj i Baku. Coraz popularniejsze wśród Polaków są Bałkany – ostatnio LOT uruchomił rejsy do Prisztiny i Sarajewa. Jeśli chodzi o kierunki regularne, w ostatnich miesiącach dużą popularnością cieszyły się połączenia do Londynu, Paryża, Frankfurtu i Amsterdamu, choć stolica Niderlandów zmagała się z „klęską urodzaju”. W kierunkach wakacyjnych zdecydowanie króluje Egipt i Turcja – turyści najchętniej wybierają się do Hurghady, Marsa Alam i Antalyi. Warto zaznaczyć, że wracamy również z ruchem tranzytowym. Odsetek podróżujących przez Warszawę to około 30%, czyli tyle samo co przed pandemią.

Czy po koronawirusie zostaną z nami jakieś wprowadzone w jego czasie procedury, tak jak to było swego czasu ze wzmożonymi kontrolami bezpieczeństwa?

Na pewno epidemia koronawirusa sprawiła, że dodatkowo wzmocniliśmy nasze procedury bezpieczeństwa, abyśmy mogli błyskawicznie odpowiedzieć w przyszłości na podobne zagrożenia. Oczywiście już i przed pandemią byliśmy gotowi przyjąć pacjentów chorych zakaźnie, ale nie na taką skalę. Pandemia nauczyła nas czegoś nowego, wypracowaliśmy też metody współpracy ze służbami, z którymi dotychczas nie działaliśmy tak blisko.

Pandemia miała także negatywny wpływ na sytuację finansową lotnisk – jak to wygląda z punktu widzenia PPL? Jakie wsparcie otrzymaliście w czasie pandemii i jaka jest obecna sytuacja finansów spółki?

PPL jest stabilny finansowo, w 2021 r. wskaźnik EBITDA jest dwa razy lepszy niż w 2020 i wyniósł 167 mln zł. Przychody ze sprzedaży w 2021 r. wyniosły 586 mln zł – wzrosły o ponad jedną czwartą w porównaniu z rokiem 2020, ale jednocześnie stanowiły 55 proc. wpływów sprzed pandemii. Liczba odprawionych pasażerów w 2021 r. była o 60% niższa niż w 2019 – widać zatem wyraźnie lepszą dynamikę przychodów ze sprzedaży. Wydatki naszej spółki wzrosły też o 13,5% i były na poziomie 602 mln zł. Warto przy tym zaznaczyć, że o 5% wzrósł fundusz płac – do 186 mln zł – i mimo trudnej sytuacji na rynku lotniczym PPL utrzymuje stan zatrudnienia na poziomie z 2019 r.

Wzrost ruchu pozwala nam na optymizm, choć oczywiście cały czas pracujemy nad odbudową naszych finansów, po całkowitym wyhamowaniu transportu lotniczego.

Czy wzrost opłat wpłynął w znaczący sposób na wasze relacje z liniami lotniczymi? Czy okazały się one problematyczne?


Wzrost opłat został przyjęty ze zrozumieniem. Oczywiście – nie spotkałem się nigdy z sytuacją, aby tego typu podwyżki były przyjmowane chętnie, niemniej nie było tu większej dyskusji lokalnie. Międzynarodowo – owszem. Nasz ruch wpisał się w nurt działań innych lotnisk i stanowił przyczynek do dyskusji między IATA i ACI, ze strony którego otrzymaliśmy ogromne wsparcie. Należy pamiętać, że linie lotnicze korzystały ze sporych środków rządowych programów pomocowych, a lotniska były potraktowane trochę po macoszemu.

W przypadku Warszawy należy pamiętać, że podwyżka była konsultowana z liniami lotniczymi. Nie została też wprowadzona z dnia na dzień – zaplanowaliśmy ten proces długoterminowo, aby ochronić naszych partnerów. Lotnisko Chopina nie wprowadzało podwyżek od kilkunastu lat, nawet indeksując względem inflacji, która chociażby w USA jest teraz najwyższa od 40 lat.

Jak na sytuację i odzyskiwanie ruchu po pandemii wpłynął protest kontrolerów ruchu lotniczego? Czy lotnisko poniosło z tego powodu jakieś straty lub będzie zmuszane do wypłaty odszkodowań? Jaka była skala opóźnień w Warszawie?

Opóźnienia wynosiły średnio ok. 20-30 minut. Oczywiście zdarzały się też dłuższe, a kilka lotów musieliśmy przekierować na inne lotniska, jednak w skali całego ruchu, jaki obsługuje nasze lotnisko, sytuacja nigdy nie była krytyczna. Jednak, z uwagi na sezon wakacyjny, porozumienie pomiędzy PAŻP a kontrolerami przyjęliśmy z ulgą, przede wszystkim ze względu na pasażerów, którzy rozpoczynają urlop na naszym lotnisku.

Czy w związku z rosnącymi ruchem lotniczym będziecie musieli zwiększyć zatrudnienie?

Poziom zatrudnienia w PPL, na lotnisku Chopina oraz w innych spółkach, które kontrolujemy, jest na poziomie sprzed pandemii, warto jednak uważnie śledzić na stronie PPL zakładkę kariera, ponieważ cały czas pojawiają się kolejne oferty pracy.

Jeśli chodzi o Welcome, podpisał on porozumienie z LSAS, w myśl którego agenci wspierają się wzajemnie w sytuacji, gdy zachodzi taka potrzeba. Jednocześnie Welcome stosuje również inne rozwiązania, aby przyspieszać obsługę z zachowaniem odpowiedniego poziomu jakości.

Jak oceniacie perspektywy na najbliższe miesiące i lata? Jak na ruch w Polsce będzie wpływać sytuacja na Ukrainie?

Wprowadzone zakazy lotów i zamknięta przestrzeń nad Ukrainą skutkują spadkiem przychodów bezpośrednio związanych z obsługą połączeń do Rosji, jak i do Ukrainy, ale również ograniczeniem przychodów powodowanym odpływem strumieni pasażerów tranzytowych. Gdyby nie wojna w Ukrainie, szacujemy, że nasze wyniki w tym roku mogłyby być ok 5-10% lepsze. Jeśli chodzi o inwestycje, skupiamy się teraz na kluczowej dziś dla nas inwestycji – czyli lotnisku Warszawa-Radom, gdzie zgodnie z planem wszystkie prace dobiegają już końca i jesteśmy na etapie odbiorów końcowych.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Lotnisko Chopina
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony