Partner serwisu

Wojtera: Postaramy się, aby pasażerowie polubili Radom. Modlin na tym nie straci

Rafał Dybiński 11.09.2021

arrow
arrow
Wojtera: Postaramy się, aby pasażerowie polubili Radom. Modlin na tym nie straci
fot. PPL
Wojtera: Postaramy się, aby pasażerowie polubili Radom. Modlin na tym nie straci
Wojtera: Postaramy się, aby pasażerowie polubili Radom. Modlin na tym nie straci
– Lotnisko w Modlinie wciąż jest wybierane przez bardzo wielu pasażerów i to cieszy, ale wciąż nie przynosi dochodów i to właśnie martwi. Fakt powstania Radomia nie sprawi, że Modlin na tym straci. Siła ciążenia tych lotnisk jest trochę inna – podkreślił Stanisław Wojtera, prezes Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" (PPL).
Inicjator grupy lotnisk V4+, których przedstawiciele spotkali się pod koniec bieżącego tygodnia w Warszawie, odpowiedział na pytania dziennikarzy dotyczące nie tylko bliższej współpracy portów z Europy Środkowej, ale również wyraził swoje opinie na temat przyszłości regionalnych lotnisk na Mazowszu, czyli tych w Modlinie, Radomiu i na stołecznym Okęciu. Nie zabrakło również wątków związanych z Centralnym Portem Komunikacyjnym. 

Rynek Lotniczy: Dlaczego współpraca między portami lotniczymi, a nie rywalizacja, jest teraz taka ważna?

Stanisław Wojtera, prezes Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" (PPL): Wszyscy żyjemy z pewnej synergii. Nam wszystkim zależy na tym samym. Żeby ruch lotniczy wracał i rozwijał się w tempie co najmniej takim samym, jak przed pandemią oraz żeby lotnictwo się rozwijało, było przyjazne i chętnie wybierane jako sposób podróżowania. My nie konkurujemy ze sobą, tylko dzięki współpracy, możemy wytwarzać taką synergię. To jest dość rzadkie, nie chcę używać słowa unikalne, bo często taki rodzaj konkurencji utrudnia współpracę. Wierzę głęboko w tym przypadku, że tej konkurencji nie będzie.

Niemniej, w tym zrzeszonym gronie portów, jest na pewno jeden z największym potencjałem. Który z nich według Pana? Czy to jest jednak Warszawa, czy może Budapeszt?

Jest jeszcze Praga, Wiedeń, to bez znaczenia. Dziś jest tak, ale jutro może być inaczej, każdy z nich ma swoje uwarunkowania. Warszawa nie rozwinie się ponad pewną miarę, bowiem jak powstanie CPK, to będzie większe od Warszawy i to nie ma znaczenia. Dla nas najważniejsze jest to, że wszystkie te wymienione przez nas porty, a więc Warszawa, Wiedeń, Praga czy Budapeszt, w obliczu pandemii stanęły przed podobnymi problemami i wszyscy sobie oddzielnie łamali głowy, jak je rozwiązać. Gdybyśmy mieli taką platformę wymiany doświadczeń przed pandemią, to łatwiej przez pewne rzeczy byśmy przechodzili. A tak każdy wymyślał proch po swojemu.

Wspominał Pan w czerwcu, że w Modlinie w pierwszej kolejności powinien zostać wymieniony zarząd. Tak się stało i od piątku kadencję rozpoczyna nowy zarząd. Jakie są plany na najbliższą przyszłość wobec lotniska w Modlinie już z nowym zarządem?

Spółką w Modlinie kieruje zarząd, który obejmuje stery, więc możliwe będą zmiany, które już wcześniej zostały zdiagnozowane. Przede wszystkim zmiana modelu biznesowego. Ponadto potrzebna jest wiarygodna informacja o stanie spółki. Doniesienia, które do nas docierały w krótkim odstępie czasu, bardzo się różniły. Było to niepokojące. Wiarygodność nie była zbyt wysoka. Podejrzewam, że nowy zarząd zrobi audyt otwarcia, dzięki któremu będziemy wiedzieć na czym stoimy. To będzie baza do wyjścia. Podtrzymuje jednak, to co wcześniej mówiłem. Lotnisko w Modlinie wciąż jest wybierane przez bardzo wielu pasażerów i to cieszy, ale wciąż nie przynosi dochodów i to właśnie martwi.

Jak jest więc Pana wizja tego nowego modelu biznesowego? Jaki jest Pana pomysł na Modlin? Czy w tej Pana wizji Modlin wciąż pozostaje jako lotnisko dla niskokosztowców? Czy widzi Pan pole do zmian?

Nie będę wchodził w buty zarządu. To co ja, jako jeden z czterech współwłaścicieli, oczekuję, to właśnie tego, że na bazie wiarygodnych danych o sytuacji spółki, znając branżę, bo obaj nowi wiceprezesi są fachowcami w lotnictwie od kilkunastu lat, zaproponują taki odpowiedni model biznesowy radzie nadzorczej, a potem również zgromadzeniu wspólników. Dajmy im pracować. Oni za to odpowiadają i biorą za to pieniądze.

Czy jednak nie obawia się Pan, zakładając że Modlin pozostanie lotniskiem dla niskokosztowców, takiej kanibalizacji między Modlinem i Radomiem, kiedy to drugie zostanie otwarte i będzie walczyć o tych samych pasażerów i prawdopodobnie o tych samych przewoźników, niskokosztowych i czarterowych. Czy to nie jest zagrożenie dla istnienia obu?

Zobaczymy, bo wybór nowego zarządu daje trochę takiego optymizmu, jeśli chodzi o wypracowanie jakiejś współpracy i synergii. Na razie w Modlinie mamy jednego przewoźnika. Tutaj więc raczej nie mam mowy, żeby była konkurencja ze strony przewoźników, no bo w Modlinie jest ten jeden. A jeśli ten przewoźnik będzie chciał być również w Radomiu, to przecież nie ma szkody dla samego Radomia. Natomiast inni przewoźnicy, którzy jakoś w Modlinie nie są, mimo że jeszcze nie ma Radomia. Fakt powstania tego Radomia też nie sprawi, że Modlin na tym straci. To jest niespełna 150 km odległości, więc siła ciążenia tych lotnisk jest trochę inna. Komunikacyjnie też powiązane są z innymi regionami, a Warszawa jest tak dużym rynkiem, że zasili i Radom i Modlin.

Czy PPL będzie więc wspierać rozbudowę terminala, który zapycha się już od dłuższego czasu?

Jeśli to ma być tak, że my będziemy współinwestować, a lotnisko nie będzie przynosić zysków, no to jaki to ma sens? Natomiast jak zarząd przestawi jakiś wiarygodny biznes plan, który wskaże, że te inwestycje mają sens i będą przynosić potem profity, no to naszym zadaniem jest zarabiać pieniądze.

Czy wobec tego w przypadku Radomia trwają konkretne rozmowy z przewoźnikami?

Do otwarcia lotniska zostało powiedzmy półtora roku. Trwają zarówno z touroperatorami oraz przewoźnikami i mamy kilka listów intencyjnych. Rozmowy są zaawansowane i o szczegółach nie będę teraz mówić. Powiem jednak tak. Jestem ostrożnym optymistą. Jest lepiej niż się spodziewałem, że będzie. Dajcie nam proszę jeszcze popracować półtora roku.

I nie będzie tam pusto?

Radom rzeczywiście ma trudną sytuację komunikacyjną i wizerunkową ze względów historycznych, ale postaramy się sprawić, żeby pasażerowie polubili ten port i chętnie z niego latali. Nad tym pracują najlepsi fachowcy w Polsce.

Czy współpraca z francuskim Egis w Modlinie jest możliwa?

Każda współpraca jest możliwa, tylko musi mieć sens.

A jak to będzie wyglądać wszystko po uruchomieniu CPK? Jak ta synergia między Modlinem, Radomiem i CPK będzie wyglądać w przyszłości? Jak to sobie wyobrażacie?

To nie jest przesądzone w tej chwili. To, że zmienił się zarząd i mamy nadzieję, że będziemy mogli prowadzić jakiś konstruktywny dialog z zarządem Modlina, to też zmienia sytuację. Do tej pory było to trudne. Mam nadzieję, że Modlin zmieni też nastawienie i nie będzie oczekiwać ciągłego dofinansowania, ale też przedstawi jakiś model zarabiania pieniędzy i zarabiania na siebie. To jest też sytuacja, do której musimy wszyscy się przystosować. Jest decyzja o powstaniu CPK, w mojej opinii absolutnie słuszna, jestem wielkim orędownikiem budowy Portu Solidarność i mówię to jako prezes PPL, zarządzającym Lotniskiem Chopina, gdzie mamy takie ograniczenia, których nie przeskoczymy. Jeśli więc myślimy o rozwoju, musimy tak jak przed laty z Pól Mokotowskich przeniesiono lotnisko na Okęcie, to teraz będziemy je przenosić na CPK. To jest przesądzone. Spółka zarządzające portem w Modlinie musi się więc zastanowić jaki ruch chce obsługiwać, jaki jest w stanie i za jakie pieniądze i po jakich kosztach itd. To jest niby perspektywa siedmiu lat, ale z drugiej strony to jest tylko siedem lat. Przy tak dużych projektach i inwestycjach, to nie jest za późno. To co na pewno bardzo utrudnia, to COVID-19, który sprawił, że wszelkie prognozy dotyczące rozwoju biznesu czy struktury ruchu, to jest wszystko wywrócone do góry nogami. Dziś każdą prognozę można zakwestionować i jej bronić, a wszyscy będą mieć sensowne argumenty. Ta właśnie sytuacja niepewności bardzo nam wszystko utrudnia. Odbudowa ruchu, gdy mamy jeszcze do czynienia z pandemią, czwarta fala za horyzontem, a jednak ruch się odradza, to jednak wszystko pokazuje, że lotnictwo powróci do dawnego poziomu rozwoju. Pytanie tylko kiedy to się zdarzy i tutaj pewności nie ma nikt. CPK jest budowane przynajmniej na 50 lat, więc rok czy dwa nie mają znaczenia.

Ilu pasażerów spodziewa się Pan na Lotnisku Chopina do końca roku?

Mamy w prognozie lekko ponad sześć milionów. Lipiec i sierpień były bardzo obiecujące, więc to fajnie. Pytanie teraz, co się wydarzy jesienią. Czy będzie czwarta fala czy nie. Niemniej nieco ponad sześć milionów wydaje się realną prognozą.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Lotniska regionalne
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony