Partner serwisu

Tomasik i Kobielski apelują: Nie ma co demonizować latania

Rafał Dybiński 20.05.2020

Tomasik i Kobielski apelują: Nie ma co demonizować latania
fot. Piotr Bożyk
Prezes zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego Artur Tomasik i członek zarządu Enter Air Andrzej Kobielski podczas wtorkowej konferencji European Economic Congress poświęconej branżom wrażliwym zaapelowali o jedność sektora lotniczego w przezwyciężeniu kryzysu wywołanego wirusem COVID-19.
Skala zapaści portów i linii lotniczych jest ogromna, więc potrzebne jest szybkie, ale przede wszystkim rozsądne działanie na wielu płaszczyznach. Jakie są drogi wyjścia?

- Straty tak naprawdę dopiero zaczynamy liczyć. Trzeba szybko pokazać, że latania nie trzeba się bać - podkreślił Andrzej Kobielski, członek zarządu i dyrektor handlowy Enter Air. - Styczeń, luty, marzec to zawsze były miesiące rozpędowe. Możemy jednak śmiało szacować, że jeżeli uda nam się odzyskać połowę pasażerów z ubiegłego roku, to będzie sukces. Musimy teraz pokazać jako państwo, że nie ma strachu przed podróżowaniem i lataniem - stwierdził członek zarządu Enter Air.

Niezbędne spójne i racjonalne procedury 

- Nie powinniśmy demonizować. Koronawirus jest i będzie nam towarzyszyć. Musimy zbudować spójne i racjonalne procedury, które będą koordynowane na lotnisku i samolocie, takie jak pomiary temperatury w portach i samolotach oraz social. Apelujemy jednak o rozsądek Ostatnio bowiem mieliśmy rejs do Afryki trwający osiem godzin i później po przylocie na lotnisku wymagano od podróżnych zachowania dwóch metrów odstępu. To nic, że wcześniej spędzili ze sobą mnóstwo czasu - zdradził Kobielski.

- Szczęśliwie upadł na 99 proc. pomysł z pustym siedzeniem. On nie miał racjonalnego uzasadnienia. To w absurdalny sposób zmieniłoby ekonomikę latania. Cena biletu musiałaby drastycznie wzrosnąć - dodał Kobielski. - Od marca mamy spadek 90 proc. ruchu i co za tym idzie spadek przychodu. Kryzys jest duży. Branża jest globalna, więc została dotknięta skutkami. Półtora roku będziemy odrabiać poniesione straty - uważa z kolei Artur Tomasik, prezes zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego.

- Musimy pokazać, że latanie jest koniecznością do robienia biznesu. Komunikat LOTu o wznowieniu połączeń jest dobrym sygnałem, że zmierzamy w dobrym kierunku.  Podróżowanie jest po prostu koniecznością nie tylko do poznawania świata, ale i robienia biznesu. Od 1 czerwca lotniska będą gotowe do obsłużenia pasażerów - zapewnia sternik GTL.

Konieczna pomoc państwa i nowe propozycje

- Nie możemy stygmatyzować branży. Nie ma żadnego udowodnionego przypadku, że ognisko wirusa narodziło się w porcie lotniczym. Główne założenie przyszłych zmian zakłada, że pasażer będzie miał mierzoną temperaturę i na dwanaście godzin przed odlotem wypełni ankietę. Będzie musiał nosić oczywiście maseczkę. Nie zrezygnujemy z social distancing, ale tam gdzie jest to możliwie. Terminal nie jest bowiem z gumy. Bezpieczeństwo będziemy opierać przede wszystkim na profilaktyce. Innych metod nie ma. Pasażer musi sam się obsługiwać, tam gdzie będzie to możliwe - zaznaczył Tomasik, który nie wyobraża sobie braku rządowego wsparcia dla całego sektora.

- Taka pomoc jest niezbędna. Nie ma branży, która utraciła 90 proc. przychodów. Mamy kilka tarcz, z których możemy skorzystać. Mogliśmy opłacić pensje pracowników i minimalne koszty operacyjne. Powinny znaleźć się jednak kolejne propozycje. Trzeba utrzymać długoterminową płynność. Branża lotnicza jest obciążona ogromnymi kosztami odszkodowań w zakresie hałasu, które są niewspółmierne do poczynionych szkód. Straty, które wygenerują wszystkie porty, powodują, że straciliśmy zdolność do realizowania inwestycji w kolejnych latach - podsumował Artur Tomasik.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo