Partner serwisu

Szef Lufthansy boi się politycznego nacisku po uzyskaniu wsparcia

Rafał Dybiński 28.04.2020

Szef Lufthansy boi się politycznego nacisku po uzyskaniu wsparcia
fot. Piotr Bożyk
Trwają trudne negocjacje Lufthansy z rządem federalnym w sprawie państwowych pożyczek pomocowych – donosi "Der Spiegel". Prezes Grupy Carsten Spohr jest zaniepokojony rosnącymi wpływami politycznymi na przyszłą działalność narodowego przewoźnika.
– Gdyby przedstawiciele naszego rządu chcieli wywrzeć zbyt duży wpływ na operacyjne zadania biznesowe, to rząd austriacki mógłby również tego wymagać, być może także Szwajcarii, Belgii, Bawarii lub Hesji – wyznał Spohr dla tygodnika "Die Zeit". – Bardzo trudno jest wówczas zarządzać grupą – podkreślił sternik narodowego przewoźnika, rozważając jako alternatywę nawet bankructwo. 

Ruch lotniczy zawsze było trochę uzależniony od politycznych decyzji, niemniej pewne tego granice powinny być zachowane według Spohra. – Nie możemy się pytać polityków z Berlina, czy mamy latać do Osaki z Monachium czy Zurychu. Lufthansa ma za sobą trzy najlepsze lata w historii firmy. Jeśli mamy odnieść sukces również w przyszłości, to musimy być w stanie kształtować swój los w przedsiębiorczy sposób – zaznaczył sternik Grupy.

Spohr wolałby prowadzić takie kluczowe negocjacje, których stawką jest nawet 10 mld euro, osobiście aniżeli wirtualnie lub telefonicznie. – Obecnie prowadzimy rozmowy z wieloma rządami w Europie na temat wspierania naszych linii lotniczych, ale czuję się nieswojo prosząc o to przez telefon. Wolałbym do kogoś pojechać lub polecieć. To też jest bardzo symboliczne – dodał prezes Grupy, który broni decyzji o zakończeniu działalności Germanwings.

– Musieliśmy działać i od dawna było wiadomo, że Germanwings nie miało przyszłości. Biorąc pod uwagę dramatyczną sytuację firmy, musieliśmy działać natychmiast – wyjaśnił Spohr. Linie lotnicze funkcjonowały jako niezależna marka niskokosztowa należąca do Grupy Lufthansa. Flota Germanwings składała się z 33 samolotów z rodziny Airbus A320: 23 modeli A319 oraz 10 maszyn A320. Główną bazą Germanwings był port lotniczy w Kolonii. Przed wybuchem pandemii przewoźnik wykonywał również operacje ze swoich baz w Stuttgarcie, Hamburgu, Berlinie i Monachium, jak również z Dortmundu i z Hannoweru. Najbardziej cenni piloci mają szansę na powrót do macierzystej firmy i nie podzielą losu zwolnionych reszty z 1500 pracowników Germanwings.

Grupa Lufthansa zapowiedziała wcześniej wycofanie z eksploatacji także 40 maszyn, obsługujących samą Lufthansę, Lufthansa Cityline, Eurowings i Germanwings. Taki los spotka sześć Airbusów A380, które pierwotnie miały zostać zwrócone do Airbusa w 2022 roku. Lufthansa zrezygnuje również z pięciu Boeingów 747-400 i dziesięciu Airbusów A340. Ponadto cięcia dotkną również 22 samolotów krótkodystansowych. Dalsze cięcia dotyczą również spółek zależnych w Austrii i Szwajcarii.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo