Partner serwisu

Świat arabski: Odbudowa lotnictwa po COVID w cieniu wojny w Ukrainie

Łukasz Malinowski 07.03.2022

arrow
arrow
Świat arabski: Odbudowa lotnictwa po COVID w cieniu wojny w Ukrainie
fot. Piotr Bożyk
Świat arabski: Odbudowa lotnictwa po COVID w cieniu wojny w Ukrainie
Świat arabski: Odbudowa lotnictwa po COVID w cieniu wojny w Ukrainie
Świat arabski: Odbudowa lotnictwa po COVID w cieniu wojny w Ukrainie
Świat arabski: Odbudowa lotnictwa po COVID w cieniu wojny w Ukrainie
Podczas tegorocznego Arab Aviation Summit przedstawiciele sektora lotniczego z regionu mieli dyskutować o tym, jak obudować lotnictwo po kryzysie wywołanym przez pandemię koronowirusa. Pomysłów nie brakowało, ale przyćmiła je inwazja rosyjska na Ukrainę i wyzwania z nią związane. Spadek wartości rubla może oznaczać odpływ rosyjskich turystów, a tych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy Omanie nie brakowało.
IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych) niemal od samego początku pandemii apelowało o spójne działania państw w zakresie wprowadzanych ograniczeń i obostrzeń w podróżowaniu. Te apele na niewiele się zdały i po dziś dzień w wielu regionach świata spotykamy różne podejście do takich kwestii jak obowiązkowe testy, szczepienia czy ograniczanie połączeń lotniczych. W branży panuje jednak przekonanie, podparte danymi związanymi z samym COVID-19, że rok 2022 będzie początkiem wyraźnego odbicia. Sam koronawirus wprawdzie nie zniknie, ale nie będzie już tak groźny i w miarę kontrolowany.

Pandemia COVID-19 i restrykcje wprowadzone w celu powstrzymania jej rozprzestrzeniania się tylko w roku 2021 miały przynieść straty netto w wysokości 51,8 mld dolarów. Oznacza to kwotę niższą od strat poniesionych w roku 2020 (137,7 mld dol.), ale wyższą od spodziewanej. W roku 2022 – jak przewidują eksperci IATA – światowe lotnictwo ma stracić jeszcze 11,6 mld dol.

IATA: Mamy jeszcze pół roku

Podczas Arab Aviation Summit Kamil Al-Awadhi, wicedyrektor regionalny IATA na Afrykę i Bliski Wschód, przypominał, że lotnictwo generuje miliony miejsc pracy na całym świecie, a razem ze ściśle powiązaną turystyką odpowiada w wielu regionach za znaczną część PKB. – Badania przeprowadzone przez IATA pokazały, że już w roku 2021 ludzie chcieli latać, ale odstraszały ich zbyt duże restrykcje i skomplikowane procedury. Czas jednak iść na przód – mówił.

Dodawał przy tym, że wiele linii lotniczych nie dostało wsparcia rządowego i było zdane tylko na własne siły. W roku 2020 rządy bardzo szybko podejmowały decyzje o uziemieniu samolotów, ale później bardzo wolno przywracały możliwość latania, co nie zawsze było uzasadnione poziomem zagrożenia generowanym przez COVID. To zaś sprawiło, że wiele linii lotniczych musiało znacząco ograniczyć działalność i ciąć koszty – teraz zostało im już bardzo niewiele zasobów.

– Nie sądzę, żeby wiele linii lotniczych było w stanie dalej tak funkcjonować. Jeśli sytuacja nie wróci do normy w ciągu pół roku, możemy się spodziewać, że niektórzy przewoźnicy tego nie wytrzymają. Zarządy linii lotniczych były przyzwyczajone do planowania z mniej więcej dwuletnim wyprzedzeniem. Teraz kierowanie przewoźnikiem jest jak jazda samochodem w nocy bez włączonych świateł. Jest zbyt wiele niewiadomych, zbyt trudno dojrzeć zagrożenia, a na reakcję nie ma zbyt wiele czasu – zaznaczał Al-Awadhi.

Dodawał przy tym, że planowanie na poszczególnych kierunkach jest uzależnione od wielu różnych czynników, a przecież w tym samym czasie trzeba zajmować się też organizacją prac załóg, pozyskiwaniem nowych samolotów czy zmagać z rosnącymi cenami paliw, opłat nawigacyjnych i lotniskowych czy usług agentów handlingowych. – Jesteśmy optymistami. Póki rośnie liczba pasażerów, wzrost cen nie jest aż taki istotny. Za pół roku powinniśmy już wiedzieć, na czym stoimy, ale niestety trudno obecnie przewidzieć, jaki będzie wpływ konfliktu na Ukrainie na globalne lotnictwo. Mogę tylko przypuszczać, że wzrost cen paliw, który przyniesie ta wojna, wpłynie bardziej na światowe linie lotnicze niż zmniejszona liczba pasażerów z regionu – podkreślał przedstawiciel IATA.

Ogromny potencjał wzrostu w świecie arabskim

Wydaje się, że nastroje wśród przewoźników znad Zatoki Arabskiej są zdecydowanie lepsze niż wśród ich europejskich odpowiedników. Konflikt na Ukrainie wydaje się dość odległy, a jego wpływ na branżę widziany jest głównie przez pryzmat wzrostu cen paliwa lotniczego oraz, co ma zdecydowanie mniejsze znaczenie, osłabienia ruchu turystycznego z Rosji, który miał w regionie całkiem duże znaczenie.

– Ludzie po pandemii będą chcieli więcej podróżować. Od dwóch lat nie mieli ku temu zbyt wielu okazji, a teraz będą chcieli odnaleźć równowagę pomiędzy pracą a czasem wolnym – mówił Adel Al Ali, prezes zarządu Air Arabia.

Rok 2020 przyniósł uziemienie 90% lotów i wzrost kosztów transportu cargo, ale dla turystyki to były przede wszystkim puste hotele i tysiące osób, które na całym świecie straciły pracę. Przedstawiciel Air Arabia podkreślał, że to właśnie bezrobocie jest największym wyzwaniem w wielu państwach arabskich i azjatyckich a lotnictwo i turystyka potrzebują wielu rąk do pracy. Przez ostatnie lata sektor nie zatrudniał nowych osób, ale teraz będzie to robił i będzie to dla niego spore wyzwanie.

Adel Al Ali zwracał przy tym uwagę na to, że sam świat arabski ma jeszcze ogromny potencjał wzrostu, a liczba podróży lotniczych na mieszkańca w poszczególnych państwach jest zdecydowanie niższa niż europejska. – Państwa nie mogą jednak blokować rynków i wspierać tylko swoich narodowych przewoźników. To konkurencja sprzyja rozwojowi sektora lotniczego i to widać po sukcesach linii lotniczych z Turcji czy Singapuru. Otwarcie rynków będzie sprzyjać odbudowie – wyjaśniał szef Air Arabia.

Adel Al Ali wśród problemów mogących przeszkodzić w odbudowie wymieniał także rosnące ceny paliwa lotniczego oraz wyzwania geopolityczne. Nie wykluczył także, że w ciągu najbliższych miesięcy będzie można się spodziewać zmian właścicielskich i konsolidacji rynku, albowiem to większe podmioty będą miały większe możliwości reagowania. W dłużej perspektywie Air Arabia widzi konieczność dalszej cyfryzacji lotnictwa i uproszczenia procedur oraz zmierzenia się z kwestiami środowiskowymi.

Wojna Rosja – Ukraina

Z punktu widzenia Samera Majaliego, dyrektora generalnego Royal Jordanian Airlines konflikt na Ukrainie może mieć przełożenie na wzrost cen paliwa lotniczego, ale nie będzie miał większego wpływu na lotnictwo w skali globalnej. – Pandemia COVID trwała dwa lata i to było wielkie wyzwanie dla lotnictwa, które musiało całkowicie zmienić swoje plany i sposób działania. To był ogromny problem. Teraz trzeba maksymalnie ułatwić możliwość podróżowania – przekonywał przedstawiciel Royal Jordanian Airlines.

Dodawał przy tym, że przez wiele lat Jordania uchodziła za państwo niebezpieczne dla turystów i jej liczne zabytki, m.in. ze świata starożytnego, nie były chętnie odwiedzane. Walcząc o turystów, państwa muszą się więc zmierzyć nie tylko z efektem koronawirusa, ale także pracować nad zmianą wizerunku całego Bliskiego Wschodu.

Na nieco inne aspekty zwracał uwagę Maen Razouqi, prezes zarządu Kuwait Airways, którego zdaniem wyzwaniem nie jest obecnie zapewnienie odpowiedniego „capacity” na poszczególnych trasach, ale pozyskiwanie klientów i sprzedaż biletów. – Potrzebujemy specjalistów od sprzedaży i zachęt do pracy dla najlepszych. Musimy budować ścieżki kariery nie tylko dla pilotów czy techników lotniczych, ale także dla wszystkich innych pracowników mających kontakt z pasażerem. Musimy mocniej inwestować w ludzi – tłumaczył.

Wg Kuwait Airways konflikt w Ukrainie nie jest na razie wyzwaniem. Państwa z regionu nie zamknęły bowiem przestrzeni powietrznej i nadal pozwalają na wykonywanie rejsów do Rosji, która jest istotnym kierunkiem. To oczywiście może się zmienić w przyszłości.

Turyści z Rosji

Przedstawiciele linii lotniczych w wojnie rosyjsko-ukraińskiej widzą przede wszystkim zagrożenie wzrostem cen paliwa lotniczego. Jednak w Zjednoczonych Emiratach Arabskich turyści z Rosji stanowią dość dużą liczbę klientów, a ich brak może mieć lokalnie dość duże znaczenie. Jego przyczyną nie będzie jednak zakaz lotów do Rosji, którego nikt się raczej nie spodziewa, ale słabnąca siła rubla i pogorszenie sytuacji gospodarczej, co zniechęci do wyjazdów.

– Rosja jest obecnie naszym głównym rynkiem, a Ukraina jest w pierwszej dziesiątce. Jest dla nas jasne, że chociaż udało się przezwyciężyć pandemię, to z tych państw w tym roku turystów będzie znacznie mniej. Kiedy przed laty [w 2014 – przyp. red.] doszło do załamania kursu rubla, ucierpiało wiele miejsc turystycznych na świecie. My w Ras al-Khaimah zdaliśmy sobie wtedy sprawę z potrzeby zróżnicowania klientów. Tak będzie i tym razem. Staramy się zainteresować naszą ofertą turystów z Włoch, Francji, Skandynawii czy Europy Środkowej, w tym z Polski. Czekamy na otwarcie Azji. Jestem ostrożnym optymistą i wierzę, że wszystko dobrze się ułoży – mówił Raki Phillips, dyrektor generalny Ras Al Khaimah Tourism Development Authorit.
–––––
Arab Aviation Summit (AAS) to inicjatywa branżowa zaangażowana w poprawę stanu lotnictwa arabskiego i turystyki poprzez ułatwienie konstruktywnego dialogu na rzecz współpracy publiczno-prywatnej. Inicjatywa ta, określana mianem „głosu branży”, przyciąga największe zgromadzenie najwyższej kadry kierowniczej z sektora lotniczego i turystycznego, a także arabskie media. W tym roku zorganizowany został, we współpracy z Biurem Promocji i Rozwoju Turystyki Ras Al Khaimah (RAKTDA), i był wspierany przez globalnych partnerów branżowych, takich jak Airbus, CFM, Air Arabia, Alpha Aviation Academy i innych. W roku 2023 wydarzenie ponownie odbędzie się w Ras Al Khaimah.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo