Partner serwisu

Sukces japońskiej sondy. Górnictwo kosmiczne coraz bliżej?

Aleksander Domański 01.01.2021

Sukces japońskiej sondy. Górnictwo kosmiczne coraz bliżej?
fot. JAXA
Japońska sonda dokonała po pobraniu próbek asteroidy Ryugu wróciła bezpiecznie na ziemię. Pierwsze cząstki kosmicznego pyłu zostały przetransportowane helikopterem z miejsca lądowania na pustyni w Australii do krajowego ośrodka badawczego Japan Aerospace Exploration Agency (JAXA). To drugi raz w historii, gdy udało się dostarczyć próbki z asteroidy na powierzchnię Ziemi.
Pierwsza misja tego typu również została przeprowadzona również przez agencję JAXA. Niedawno podobną wykonała sonda należąca do NASA — OSIRIS-REx. Niestety z poważnymi problemami. Amerykańska agencja potwierdziła w październiku, że sonda zebrała odpowiednią ilość skał z powierzchni asteroidy Bennu, lecz próbka nie została odpowiednio zabezpieczona, przez co materiał ucieka w przestrzeń kosmiczną. NASA informowała, że obecnie priorytetem jest dostarczenie pozostałych kamieni z planetoidy do kapsuły, która uchroni je przez zgubieniem podczas powrotu na Ziemię. Jak dalece uda się zrealizować plan ratunkowy przekonamy się  24 września 2023 roku, gdy OSIRIS-REx wróci na Ziemię  po siedmiu latach spędzonych w przestrzeni kosmicznej.  Japończycy nie mieli tego typu problemów i wszystko poszło zgodnie z planem. Dlatego od  5 grudnia 2020 roku, gdy sonda Hayabusa2 odłączyła kapsułę z pobranymi z asteroidy próbkami, a ta następnie weszła w atmosferę Ziemi po to, aby na koniec wylądować na terenie pustyni na południu Australii, co jakiś czas Japończycy raczą nas informacjami o tym co znaleziono na planetoidzie krążącej wokół Słońca.

Naukowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni przodują od czasu sukcesu misji Hayabusa, która w 2010 roku dostarczyła materiał z planetoidy Itokawa, w kosmicznym wyścigu. Jego celem jest wysłanie sondy, która będzie w stanie dolecieć do asteroidy, śmiesznie małego w porównaniu do ogromu naszego układu planetarnego pyłku skalnego, i mimo niezwykle niskiej grawitacji, jaki mają takie obiekty, umieścić na nim łazik, który wydobędzie bezcenne próbki. Następnie trzeba te próbki w stanie nienaruszonym dostarczyć na naszą planetę, co, jak pokazuje przykład amerykański, może być wielce problematyczne.

O co ta gra? Na pewno zyska na tym nauka, a więc w dłuższej perspektywie my wszyscy. Jak? Jeszcze nie wiadomo, ale na takie pytanie zawsze można odpowiedzieć słynną anegdotą związaną z Faradayem, wielkim fizykiem eksperymentatorem, który zajmował się elektrycznością. Też nie było wiadomo, co z jego ciekawych skądinąd badań ma wynikać. Pewnego razu, laboratorium geniusza odwiedził skarbnik Rządu Jej Królewskiej Mości zainteresowany zagadnieniem. Jako że urzędnicy lubią przechodzić do sedna, zapytał, czy istnieje jakieś praktyczne zastosowanie dla elektryczności: Nie wiem — odpowiedział Faraday — Ale mogę się założyć, że pański rząd to opodatkuje!

Naukowców interesuje kilka kwestii. Po pierwsze skały, o których mowa krążą wokół Słońca od początku powstania naszego układu, więc ich przebadanie ma nam pozwolić zrozumieć, jak on powstał. Po drugie, szuka się odpowiedzi na to jak woda znalazła się na Ziemi. Zaraz za tym pytaniem pojawia się kolejne z nim związane. Uważa się, że skoro asteroidy powstały u zarania Układu Słonecznego, to sama próbka może zawierać materię organiczną, która mogła przyczynić się do powstania życia na Ziemi. Samo to w sobie jest ekscytujące, lecz jest jeszcze jedna sprawa — pieniądze, mnóstwo pieniędzy.

Znany astrofizyk i popularyzator nauki Neil DeGrasse Tyson powiedział kiedyś, że pierwszym bilionerem będzie człowiek, który zainwestuje w kopalnie na asteroidach. Zgadza się z nim dr inż. Adam Jan Zwierzyński, adiunkt w Katedrze Wiertnictwa i Geoinżynierii Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, współtwórca i prezes start-upu Solar System Resources Corporation Sp. z o.o.  — Szacuje się, że np. na asteroidzie (6) Hebe jest tyle żelaza, że wystarczyłoby go ludzkości na ponad milion lat, niklu — na 83 mln, a złota na ponad 700 tys. lat. To duża asteroida (większość ma mniejsze rozmiary) — ale to pokazuje, jak wiele zasobów można znaleźć w Układzie Słonecznym — stwierdza naukowiec. —  Nawet jeśli w obliczeniach pomylimy się o kilka wielkości, to liczby i tak są kolosalne. Oczywiście jeśli te surowce zaczniemy wykorzystywać, to ich cena spadnie ze względu na podaż. Ale nadal będzie na tym można robić świetny interes — dodaje Zwierzyński w wywiadzie jakiego udzielił Polskiej Agencji Prasowej.  

Nie jest tajemnicą, że Japończycy liczą, że próbki uzyskane na Ryugu wyznaczą kierunek podboju kosmosu na najbliższe pokolenia. Obiekt badany przez JAXA uznawany jest za planetoidę, która pozwala na najbardziej efektywne kosztowo wydobycie minerałów z tego typu ciała niebieskiego. Na stronie internetowej, gdzie prowadzony jest nieformalny ranking planetoid pod kątem zysków możliwych do osiągnięcia w przypadku ich eksploatacji, Ryugu jest na pierwszym miejscu. Wyniki analiz japońskich naukowców powinniśmy poznać w najbliższych miesiącach. Mogą być one przełomowe nie tylko dla nauki, ale w dłuższej perspektywie dla całej światowej gospodarki. 

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony