Partner serwisu

Gdy nie liczy się komfort. O pomysłach na miejsca stojące w samolocie

Julian Knutelski 01.01.2018

Gdy nie liczy się komfort. O pomysłach na miejsca stojące w samolocie
fot
Czy pewnego dnia, wchodząc na pokład samolotu, znajdziemy tam miejsca stojące? Wydaje się to mało prawdopodobne, ale pęd linii lotniczych do wprowadzania dodatkowych oszczędności owocuje co jakiś czas kolejnymi kontrowersyjnymi pomysłami. Jednym z nich jest właśnie zastosowanie tzw. vertical seats. Póki co, na przeszkodzie stoją przede wszystkim uregulowania prawne dotyczące bezpieczeństwa i komfortu pasażera. Ale może kiedyś...?
Postój w uprzęży

Idea wprowadzenia miejsc stojących dla pasażerów korzystających z przelotów na krótkich dystansach pojawiła się w 2006 roku. Airbus zaprezentował wówczas koncepcję tzw. perch seat. Została ona opracowana jeszcze w 2003 roku. Odpowiedź tej firmy na pytanie, w jaki sposób do środka samolotu wcisnąć jeszcze więcej pasażerów, została skierowana przede wszystkim do azjatyckich linii lotniczych. To sondowanie rynku miało charakter nieoficjalny. Wstępne plany mówiły o wykorzystaniu miejsc stojących wyposażonych w specjalne oparcia dla pasażerów. Kontrowersyjny projekt zakładał także instalację specjalnych uprzęży, dzięki którym stojący nieszczęśnicy nie byliby narażeni np. na nieprzyjemne konsekwencje turbulencji.

Jednocześnie Airbus pracował nad innymi koncepcjami zwiększania liczby miejsc w samolotach, m.in. przy wykorzystaniu mocniejszych i lżejszych tworzyw do konstrukcji oparć foteli. Dzięki temu miałyby one być cieńsze i zapewnić więcej miejsca na dodatkowy rząd siedzeń na pokładzie. Jako jeden z głównych argumentów za wprowadzaniem takich rozwiązań przywoływany był wówczas wzrost cen paliwa i problemy przewoźników w wypracowaniu satysfakcjonującego zysku.

Za parę funtów, na "stojaka"

Nie wiadomo, czy linie lotnicze z Azji wykazały zainteresowanie pomysłami Airbusa. W 2010 roku temat jednak powrócił. Tym razem za sprawą Ryanaira, którego kontrowersyjny szef Michael O'Leary znany jest z tego typu koncepcji. Niskokosztowy przewoźnik promował swój pomysł obietnicą wprowadzenia biletów na "stojące" przeloty za kwotę jedynie 4-8 funtów. Strefa z takimi miejscami miała być wprowadzana w tylnej części samolotów operatora. Jednocześnie Ryanair zapowiedział wprowadzenie jednofuntowej opłaty za korzystanie z toalet w swoich samolotach.

Kowboje w samolocie

Ciekawym zbiegiem okoliczności, w tym samym roku pojawiła się koncepcja SkyRider, czyli fotelu przypominającego... siodło. Rozwiązanie wątpliwej wygody, ale brytyjskie media podawały wówczas, że dzięki jego wprowadzeniu, przestrzeń na nogi pasażera zmniejsza się z 30 cali (ok. 76 cm, w przypadku tradycyjnych foteli) do jedynie 23 (ok. 58,5 cm). Umożliwić ma to zwiększenie liczby siedzisk na pokładzie samolotu. SkyRider został zaprojektowany przez włoską firmę Aviointeriors. Zdaniem jej szefa, rozwiązanie to byłoby idealne dla lotów trwających maksymalnie 3 godziny. – To siedzenie... jest jak siodło. Kowboje siedzą na swoich koniach do nawet ośmiu godzin dziennie i wciąż czują się bardzo komfortowo – w tak oryginalny sposób zachwalał swój projekt dyrektor generalny Aviointeriors, Dominique Menoud.

Nic dziwnego w tym, że o pomysłach na stojące miejsca w negatywny sposób wypowiadali się przedstawiciele m.in. Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego i brytyjskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Ryanair nie wystąpił zresztą do tych instytucji z wnioskiem o wydanie oficjalnej opinii na ten temat. Projekt został także odrzucony przez Boeinga, jako niezgodny z obowiązującymi uregulowaniami prawnymi. Pomimo tego, podobne koncepcje pojawiały się także później. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że za każdym razem, gdy temat ten odżywa, jego poruszanie ma charakter jedynie sondujący opinię publiczną i instytucje lotnicze.

Również w 2010 roku pomysł Ryanaira podjął singapurski low-cost – Tiger Airways. Także i w tym przypadku jako główny argument za wprowadzeniem miejsc stojących podawano chęć obniżenia cen biletów. – Z Tiger Airways otrzymujesz dokładnie to, za co zdecydowałeś się zapłacić – mówił wówczas dyrektor zarządzający firmy, Crawford Rix. W tym przypadku przewoźnik nie dopuszczał jednak możliwości wprowadzenia dopłaty dla pasażera, który zdecydowałby się na stojący przelot... A to miałoby sens, biorąc pod uwagę wątpliwą wygodę podróży w takich warunkach.

Na "rowerze" w chmurach

Pomimo wstępnych deklaracji i braku konkretnych działań, w późniejszym czasie pomysły na podróżowanie w pozycji stojącej pojawiały się także w Chinach i w Ameryce Południowej. W 2015 roku chiński przewoźnik niskokosztowy Spring Airlines zaproponował rozwiązanie zakładające wprowadzenie siedzisk przypominających siodełka rowerowe z podłokietnikami oraz miniaturowymi oparciami. Mowa była o zwiększeniu pojemności samolotów nawet o 40 proc. przy wykorzystaniu tej technologii. Szef Spring Airlines Wang Zhenghua porównywał lot na krótkich dystansach low-costami do... łapania autobusu: "bez bagażu, bez jedzenia, bez wody". Natomiast jako wzorzec siedzeń wskazywał siedziska barowe. Dla odmiany, miały być one jednak wyposażone w pas bezpieczeństwa.

W lecie 2017 roku o możliwości wprowadzenia miejsc stojących wspomnieli również przedstawiciele niskokosztowych linii lotniczych VivaColombia. Miało to związek z pozyskaniem przez tę firmę 50 Airbusów A320. Szef operatora, William Shaw, wskazywał miejsca stojące w samolocie jako rozwiązanie, którym jest "bardzo zainteresowany, podobnie jak każdym innym, które sprawi, że podróże będą mniej kosztowne". Nie zanosi się jednak na to, że zostanie ono szybko wprowadzone w życie. – Pasażerowie mają prawo do podróżowania jak ludzie – uważa Alfredo Bocanegra, szef kolumbijskiego urzędu lotnictwa cywilnego, cytowany w południowoamerykańskich mediach. Miejmy nadzieję, że nastawienie urzędników do tego typu "innowacji" nie zmieni się, przynajmniej w najbliższej przyszłości.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony