Partner serwisu

Silny mróz i brak pracowników. WestJet odwoła 15 proc. lotów w styczniu

Mateusz Kieruzal 04.01.2022

Silny mróz i brak pracowników. WestJet odwoła 15 proc. lotów w styczniu
Fot. The Tourism Industry Association of Canada
„Szybki i nieprzewidywalny”. Tak o rozprzestrzenianiu się omikrona – wariantu koronawirusa – mówi pełniący obowiązki dyrektora generalny kanadyjskich linii lotniczych WestJet. Przewoźnik został zmuszony do odwołania w styczniu 15 proc. zaplanowanych operacji. W zachodniej Kanadzie nagłe i duże burze śnieżne utrudniają regularne operacje.
Drugi największy przewoźnik w Kanadzie ogłosił na Twitterze, że nowy wariant odcisnął bardzo duże piętno w zaplanowanych na styczeń lotach. Spora liczba pracowników kokpitowych jak i pokładowych, mimo bycia w pełni zaszczepionymi przeciwko koronawirusowi, są kierowani na kwarantannę poprzez kontakt z osobą zakażoną lub sami legitymują się pozytywnym wynikiem przeprowadzonego testu.

Odwołanych będzie do 70 lotów dziennie

– Wykonujemy około 450 lotów dziennie. Więc jeśli spojrzy się na wartości procentowe, okazuje się, że jest to około 60 lub 70 lotów, które byłyby anulowane dziennie, a następnie konsolidowane na inne loty – powiedział tego samego dnia w Global News, Richard Bartrem, wiceprezydent WestJet odpowiedzialny za komunikację. Bartrem dodał, że poziom aktywnych przypadków wśród załogi w ostatnich dniach wzrósł o 35 proc. Pozytywnymi wynikami testów legitymowało się ponad 200 pracowników.

Problem odwołanych lotów wzrósł znacznie w okolicach 27 grudnia zeszłego roku. W komunikacie można przeczytać, że od tamtego dnia działalność przewoźnika została zakłócona przez duże opóźnienia oraz odwołania zaplanowanych lotów, co oświadczył pełniący obowiązki dyrektora Generalnego, Harry Taylor.

Zima zakłóca loty

Taylor w opublikowanej wiadomości zaznaczył, że przedłużające się mroźne temperatury i obfite opady śniegu w zachodniej Kanadzie dodatkowo wpłynęły negatywnie na rozkład lotów przewoźnika. WestJet odwołał wiele lotów z Vancouver, Calgary czy Edmonton. Przez ostatnie dni temperatura powietrza w Edmonton, w prowincji Alberty, oscyluje w granicach -20° Celsjusza. Podczas oświadczenia zamieszczonego na portalu społecznościowym temperatura w niektórych miejscach spadła do poziomu -41,6° Celsjusza, odczuwalna była jeszcze niższa – 55°C. W Calgary, gdzie mieści się główna baza przewoźnika temperatury przez tydzień były poniżej -30 stopni.

Problemem nie jest tylko wydłużony czas, potrzebny na odmrażanie skrzydeł samolotu przed startem. Międzynarodowy Port Lotniczy Toronto-Pearson na swojej stronie internetowej oświadczył, że ekstremalnie niskie temperatury powietrza mogą mieć negatywny wpływ na pracę pracowników obsługi naziemnej lotniska. W takich warunkach pracuje się ciężej, zwłaszcza przy załadunku i rozładunku bagaży czy przewożonego w luku samolotu frachtu. – Żeby rozbić czas spędzony na zewnątrz, pracownicy robią przerwy między przylotami i wylotami, aby rozgrzać się w miejscach osłoniętych – napisano w komunikacie lotniska w Toronto.

Konsolidacja w ostateczności

Linie lotnicze z Calgary informują, że zmiany w rozkładzie lotów będą wprowadzone na przestrzeni najbliższych dni. Przewoźnik ruch dot. odwołania zaplanowanych rejsów nazwał „konsolidacją w ostateczności”. – Pokazuje to rzeczywistość w jakiej się znaleźliśmy, którą zaplanowaliśmy, a którą możemy teraz realistycznie świadczyć. Jest to najlepsza opcja, aby zapewnić dostępność naszych pracowników pierwszej linii i usługodawców zewnętrznych, jednocześnie minimalizując wpływ na naszych gości – powiedział Harry Taylor.

Klienci, których loty zostały odwołane zostaną poinformowani o zaproponowanych zmianach w podróży. Jeśli nastąpiła zmiana, a dotarcie do miejsca docelowego nastąpi 90 minut po zaplanowanym pierwotnie rejsie lub został dodany minimum jeden lot tranzytowy, pasażerowie są uprawnieni to ubiegania się o zwrot całości zapłaconej przez nich kwoty za bilety. 
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo