Partner serwisu

Z Rzeszowa do Gdańska, czyli samolot poza konkurencją

Łukasz Malinowski 11.02.2020

Z Rzeszowa do Gdańska, czyli samolot poza konkurencją
fot. Krzysztof Moczulski/ PLL LOT
LOT uruchomi połączenia z Rzeszowa do Gdańska. W wielu państwach trasy krajowe są na cenzurowanym: za względu na dbałość o środowisko postulowane jest zastępowanie ich transportem kolejowym. W Polsce na razie się na to nie zanosi i przykład Rzeszowa doskonale pokazuje dlaczego.
LOT zaplanował rejs pomiędzy Rzeszowem a Gdańskiem na najbliższy sezon letni. Jak podkreśla przewoźnik będą one najszybszą metodą na przedostanie się z Podkarpacia nad Bałtyk. Loty będą obywały się w soboty, a będą obsługiwane samolotami Bombardier Q400, mogącymi zabrać na pokład 78 pasażerów.

W chwili pisania tego artykułu bilety na przelot z Rzeszowa do Gdańska można było kupić za niecałe 150 zł, a podróż zgodnie z informacją podaną na stronie LOT ma trwać 1 godz. 25 minut. PKP Intercity nie prowadzi jeszcze sprzedaży na kwiecień, ale bilety na ostatni dzień lutego na bezpośrednie połączenie ze stolicy Podkarpacia nad Bałtyk i obsługiwane przez Pendolino można kupić „od 159,20 zł” w drugiej klasie. Czas przejazdu koleją to jednak aż 7 godz. i 6 min. W tym czasie pociąg pokonuje trasę liczącą 778 km – podróż wiedzie bowiem przez Tarnów, Kraków i Warszawę. Samochodem z Rzeszowa nad morze dojedziemy w ok. 7 godz. i 30 minut korzystając z trasy przez Kielce i autostrady A1. Podróż autokarem to już ponad 10 godz. na fotelu i konieczność przesiadki w Warszawie.

– Trasa z Rzeszowa do Gdańska to jedno z tych względnie niewielu połączeń krajowych, gdzie odległość i brak sensownych połączeń kolejowych uzasadniają loty. Dla pasażerów z Rzeszowa łatwiej dotąd było dostać się na wakacje do Grecji czy Turcji bezpośrednim czarterem niż nad Bałtyk. Pytanie jednak, czy na takie loty będzie wystarczający popyt, choć „weekendowy” rozkład jest dobrze pomyślany. Niewątpliwie jednak trasa ta ma sens jedynie w sezonie letnim – przyznaje Dominik Sipiński, analityk lotniczy ch-aviation i Polityki Insight.

Podróżowanie z wykorzystaniem transportu lotniczego na trasach krajowych jest od wielu miesięcy na cenzurowanym. W Szwecji narodził się Flygksam, czyli wstyd przed lataniem, a wielu aktywistów nawołuje do przesiadki na bardziej ekologiczną niż lotnictwo kolej. W Niemczech już przełożyło się to na konkretne działania mające zwiększyć atrakcyjność transportu szynowego.

W Polsce na razie wielkich zmian nie widać. – Niestety mimo potężnych programów inwestycyjnych realizowanych na drogach i liniach kolejowych mamy szereg miast do których trudno się dostać. I nie są to wyłącznie siedziby gmin, ale również ośrodki wojewódzkie. Problem potęguje uboga oferta i niskie prędkości handlowe transportu zbiorowego. I w rezultacie w relacjach, które z powodzeniem można byłoby obsługiwać pociągiem pojawiają się samoloty, czyli środek transportu publicznego przygotowany do zupełnie innych zadań i w rezultacie mało efektywny pod względem ekologicznym i energetycznym – zaznacza Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

Na trasie z Rzeszowa do Trójmiasta widać ogromną przewagę lotnictwa w czasie podróży. Jak pokazały ostatnie miesiące wielu Europejczyków jest w stanie wydłużyć swoją podróż jeśli przyniesie to korzyść środowisku, ale większość robi to „w granicach rozsądku”, które tutaj wydają się być przekroczone.

Jednak to nie tylko czas decyduje o wyborze środka transportu. Kolej mogłaby zachęcać ceną, ale jak w przypadku opisywanego połączenia nie jest to wcale pewne. Gdybyśmy rozważali podróż czteroosobowej rodziny (dwoje dzieci) to podróż transportem szynowym z uwzględnieniem ulg mogłaby wypaść wprawdzie korzystniej niż lot, ale zyska bardzo silną konkurencję w postaci wyprawy własnym samochodem.

Na rzecz transportu lądowego mogłaby także przemawiać jakość oferowanej usługi czy lepiej dostosowany do potrzeb podróżnych rozkład jazdy, ale z Rzeszowa do Gdańska dostaniemy się bezpośrednio tylko jednym porannym pociągiem. To także nie robi wrażenia.

Teoretycznie jakościową poprawę sytuacji ma przynieść budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) i sieci kolejowych „szprych” zapewniających przejazd w czasie nie dłuższym niż 2,5h z największych miast w kraju. – To sytuacja może docelowo zmniejszyć zapotrzebowanie na krajowe podróże lotnicze, a zwiększyć na te kolejowe, co powinno ucieszyć np. Gretę Thunberg. Po zrealizowaniu Programu Kolejowego CPK, połączenia wewnątrzkrajowe będą utrzymywane przede wszystkim między CPK a tymi miastami, których obsługa transportem kolejowym i drogowym będzie przegrywała konkurencję z tym lotniczym. Wydaje mi się, że przecinające Polskę na wskroś trasa Rzeszów – Gdańsk należy właśnie do tej grupy – mówi Konrad Majszyk Dyrektor Komunikacji i PR w CPK.

Przedstawiciel CPK dodaje przy tym, że czas podróży koleją z Podkarpacia nad Bałtyk ma się skrócić do ok. 5 godz., co będzie skokową poprawą w porównaniu ze stanem obecnym, ale czas zaoferowany przez LOT pozostanie bezkonkurencyjny. Kolej będzie być może miała szansę na konkurowanie niższą ceną, komfortem, czy dostępnością, ale z podjęciem tego wyzwania nie powinna czekać na realizację „szprychy nr 6”, która dla projektu CPK nie jest kluczowa.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
PLL LOT
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony