Partner serwisu

Polska wszczyna śledztwo w sprawie Mińska. Złamano konwencję chicagowską?

Łukasz Malinowski 24.05.2021

Polska wszczyna śledztwo w sprawie Mińska. Złamano konwencję chicagowską?
fot. Vasyatka1 CC BY-SA 4.0
Białoruś do zatrzymania polskiego samolotu Ryanaira wykorzystała przepisy i procedury obowiązujące w przypadku zagrożenia bombowego na pokładzie samolotu. To niebezpieczny precedens, który może mieć wpływ na funkcjonowanie lotnictwa. Czeka nas zapewne wiele lat procesów w tej sprawie. Sprawdziliśmy, czego mogą dotyczyć.
W polskich mediach społecznościowych od wczoraj pojawiają się liczne komentarz odnoszące do tego, co mógł i powinien zrobić pilot zatrzymanego w Mińsku samolotu. W tej sprawie osoby związane z branżą lotniczą są zgodne – samolot powinien wylądować w miejscu wskazanym przez służby ruchu lotniczego. W najbliższych latach strony mogą powoływać się również na konwencje i przepisy międzynarodowe – nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć, które i jakie będą miały zastosowanie, ale naszym zdaniem, warto o nich pamiętać.

Trzeba oczywiście pamiętać o tym, że samolot leciał pod szyldem irlandzkiego Ryanaira, ale jest zarejestrowany w Polsce i obsługiwany przez polską linię Buzz (dawniej Ryanair Sun). Dlatego z całą pewnością można mówić o porwaniu polskiego samolotu.

Przepisy i procedury

– Z dostępnych informacji można wnioskować, że białoruskie władze wykorzystały ogólnie sprawdzone i słuszne procedury do w praktyce porwania polskiego samolotu – mówi Dominik Sipiński, analityk lotniczy ch-aviation i Polityki Insight. – W momencie otrzymania informacji o bombie na pokładzie, rolą dowódcy statku powietrznego (pilota) nie jest weryfikowanie tej informacji, tylko jak najszybsze sprowadzenie samolotu na ziemię, gdzie kontrolę przeprowadzą odpowiednie służby. Faktycznie, z dostępnych danych wydaje się, że w momencie zawrócenia samolot miał bliżej do Wilna niż Mińska, ale jeśli poza informacją od kontrolerów Białoruś wysłała też asystę MiG-a 29, to piloci musieli wykonać polecenia. Ich zadaniem nie może być zgadywanie, czy Białoruś była gotowa faktycznie zestrzelić samolot, albo próby uciekania – będąc odpowiedzialnymi za ponad 170 osób na pokładzie, musieli lądować tam, gdzie Białoruś wskazała – podkreśla Sipiński.

Dodaje przy tym, że przewoźnik nie może za bardzo wpływać na decyzje władz o niewpuszczeniu ponownie na pokład pasażerów. – Te procedury mają działać na co dzień. Doniesień o bombach na pokładzie czy innego typu zagrożeniach nie brakuje, a lotnictwo opiera się na zautomatyzowanych procedurach, które w takiej sytuacji zawsze muszą działać tak samo. Podobnie na ziemi – wyobraźmy sobie chaos, gdyby przewoźnicy samodzielnie podejmowali się weryfikacji, czy każdy pasażer zatrzymany przez służby na lotnisku (czy to na podstawie międzynarodowego listu gończego, czy za nadużycie alkoholu na lotnisku) ma jednak lecieć czy nie. Białoruś po prostu wykorzystała te przepisy do aktu terroryzmu – podkreśla Sipiński.

Polska wszczyna śledztwo

W poniedziałek (24 maja) przed południem o wszczęciu śledztwa w tej sprawie poinformował Prokuratura Krajowa. Postępowanie będzie prowadzone w kierunku użycia podstępu i groźby w celu przejęcia kontroli nad statkiem powietrznym oraz pozbawienia wolności jego pasażerów, czyli czyny z art. 166, paragraf 1 Kodeksu karnego i art. 189, paragraf 1 Kodeksu karnego.

Przepisy te mówią, że kto, stosując podstęp albo gwałt na osobie lub groźbę bezpośredniego użycia takiego gwałtu, przejmuje kontrolę nad statkiem wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12 oraz, że kto pozbawia człowieka wolności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Prawo międzynarodowe

– Białoruś złamała konwencję chicagowską – podkreślił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Chodzi to o zapisy artykułu 3 bis konwencji, które dopuszczają sprowadzenie samolotu cywilnego na ziemię jeśli są wiarygodne przesłanki, ze jest on wykorzystywany niezgodnie z konwencją lub pojawiło się zagrożenie.

W krótkim i jak dotąd jedynym oświadczeniu ICAO (Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego) napisała jedynie, że mogło dojść do złamania konwencji chicagowskiej.


Artykuł 3 bis Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym (zwanej konwencją chicagowską od miejsca podpisania w roku 1944) w punkcie a mówi o tym, że „umawiające się Państwa uznają, że każde Państwo musi powstrzymać się od uciekania się do użycia broni przeciwko cywilnemu statkowi powietrznemu w locie oraz że w przypadku przechwycenia życie osób na pokładzie i bezpieczeństwo statku powietrznego nie mogą być zagrożone”.

W kolejnym punkcie tego artykuły możemy przeczytać, że „każde Państwo, korzystając z praw swojej suwerenności, jest uprawnione do żądania lądowania w jakimś wyznaczonym porcie lotniczym cywilnego statku powietrznego przelatującego nad jego terytorium bez zezwolenia albo jeśli są racjonalne podstawy do stwierdzenia, że jest on używany w jakimkolwiek celu niezgodnym z konwencją; może także przekazać takiemu statkowi powietrznemu wszelkie inne polecenia mające na celu zaprzestanie tych naruszeń”. Zaś w następnym znajduje się zapis o tym, że każdy cywilny statek powietrzny musi się do takiego żądania zastosować.

W tym przypadku mogą się także pojawić odwołania do Konwencji w sprawie przestępstw i niektórych innych czynów popełnionych na pokładzie statków powietrznych, sporządzona w Tokio dnia 14 września 1963 r oraz Konwencji o zwalczaniu bezprawnego zawładnięcia statkami powietrznymi sporządzona w Hadze dnia 16 grudnia 1970 r., która teoretycznie mogłaby obligować Białoruś do osądzenia porywaczy.

W grę może wchodzić także Konwencja o zwalczaniu bezprawnych czynów skierowanych przeciwko bezpieczeństwu lotnictwa cywilnego zawarta w Montrealu w roku 1971, ale Białoruś tego dokumentu nigdy nie podpisała i nie ratyfikowała.

Możliwe sankcje

Ryanair, w swoim drugim, krótkim oświadczeniu z 24 maja, podkreślił, że zmuszenie samolotu do lądowania w Mińsku było aktem piractwa, a sprawą zajmują się odpowiednie służby Unii Europejskiej i NATO.


W kontekście możliwych lotniczych sankcji, nie ma żadnych formalnych przeszkód, aby zamknąć białoruską przestrzeń powietrzną dla samolotów latających do/z/między państwa Unii i dla unijnych przewoźników. Podobny mechanizm stosując np. Stany Zjednoczone wobec Iranu.

– Bardziej dotkliwe dla reżimu w Mińsku niewątpliwie byłoby zakazanie lotów do Unii Europejskiej narodowej linii Belavia, co też jest całkowicie możliwe formalnie. Przewoźnik ten opiera swój model biznesowy na transferach między Europą a Wschodem, głównie Rosją, więc odcięcie od rynku unijnego byłoby dla niego ogromnym ciosem – zauważa Sipiński.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Ryanair lot FR4978 zatrzymany w Mińsku
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony