Partner serwisu

Prezes Enter Air: Wyzwaniem było dotrwanie do pomocy z PFR

Rafał Dybiński 26.06.2021

Prezes Enter Air: Wyzwaniem było dotrwanie do pomocy z PFR
fot. Piotr Bożyk
Polski Fundusz Rozwoju przyczynił się do przetrwania Enter Air podczas pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Tak stwierdził Grzegorz Polaniecki, prezes polskiego przewoźnika czarterowego, który był gościem Studenckiego Koła Naukowego Transportu Lotniczego.
Prezes Enter Air już w prezentacji przypomniał o 287 mln wsparcia płynnościowego, dzięki któremu udało się zachować swoją polską markę, utrzymać pozycję na rynku europejskim, obronić miejsca pracy i skupić się na przygotowaniach do odbudowy całej branży. – Przetrwaliśmy dzięki PFR. Proces pracy nad umową trwał siedem miesięcy i wymagał szczegółowych uzgodnień z KE. Wyzwaniem było jednak przetrwanie tego okresu – zaznaczył Polaniecki, który jest przekonany, że bez takich środków wsparcia nikt by sobie nie poradził w tej branży.

– Gdyby nie program wsparcia rządowego, to nie mielibyśmy lotnictwa wcale. Wszystkie linie by padły. Nikt nie miał odłożonych tylu pieniędzy, które wystarczyłyby na przetrwanie tego wszystkiego. Nasi konkurenci na Zachodzie dostawali te pieniądze dosyć szybko, bowiem programy wsparcia były inaczej poukładane. U nas był w zgodzie z przepisami unijnymi oraz polskimi, w związku z czym pracowaliśmy aż siedem miesięcy z PFR, UOKiK i Komisją Europejską, żeby to ułożyć w zgodzie z tymi wytycznymi dotyczącymi pomocy publicznej – stwierdził Polaniecki, odpowiadając na pytania Studenckiego Koła Naukowego Transportu Lotniczego. 

– Gdybyśmy nie dostali tych pieniędzy, to prawdopodobnie nie bylibyśmy już polskimi liniami, ale ktoś by nas kupił. Dzięki więc temu wsparciu nadal możemy działać na rynku i obsługiwać klientów. Nie przetrwalibyśmy bez PFR. Nikt by nie przetrwał. Ciężka walka była jednak także do momentu uzyskania tych pieniędzy. Niemniej lataliśmy w czasie tego kryzysu dosyć dużo. Mogliśmy bardzo szybko zareagować, dzięki temu, że jesteśmy małą firmą. Pozbieraliśmy się szybko z restrukturyzacją zasad sprzedaży rejsów i zasad wykonywania rejsów. Byliśmy w stanie małym samolotem dowozić załogi wykonujące rejsy po całej Afryce. Nikt inny nie byłby w stanie tego zrobić, bo nie kursowały żadne regularne linie. Nie można było dowieźć załogi, sprzętu, mechanika. My jednak jako jedna z niewielu linii w Europie byliśmy w stanie tego dokonać tak tanio i szybko jak nikt inny – ujawnił prezes Enter Air.

Według Polanieckiego atutem polskiego przewoźnika czarterowego jest umiejętność dostosowania się do sezonowości. – Czasami taki okres trwa cztery miesiące, czasami osiem, trzeba umieć przetrwać w pozostałych miesiącach i znaleźć metody na to. Byliśmy w tym wszystkim dość wyćwiczeni. Dla nas nigdy nie było łatwo. Nasza konkurencja często była dotowana albo robiła inne interesy. Byliśmy wyćwiczeni w boju. Wiedzieliśmy, co robić. Nie pamiętam, żebyśmy się zawahali z jakąkolwiek decyzją. Każdy z nas pracuje w lotnictwie ponad 30 lat i wie, co i jak się skończy. Wiadomo było, że kiedyś pandemia się skończy – mówił Polaniecki. 

– Najlepiej w czasach kryzysu jest inwestować. Dlatego zamówiliśmy dodatkowe MAX-y, w momencie kiedy nikt tego nie robił. Staraliśmy się trochę pójść pod prąd, wiedząc, że któregoś dnia, to musi się skończyć i ktoś musi przetrwać, żeby obsłużyć klientów. Gdybyśmy w zeszłym roku oddali połowę samolotów, to cofnęlibyśmy się do 2011 roku. Teraz będziemy latać jeszcze na dwóch samolotach więcej niż przed pandemią. Rynek się powoli odradza, teraz nawet bardzo dynamicznie. Wakacje powinny być już fajnie – podsumował wątek prezes Enter Air. 
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo