Partner serwisu

PLL LOT. Zniesienie ograniczeń w USA to ogromna szansa. Szczepienia nie będą problemem?

Łukasz Malinowski 04.10.2021

PLL LOT. Zniesienie ograniczeń w USA to ogromna szansa. Szczepienia nie będą problemem?
fot. R D smith unsplash
Stany Zjednoczone dopuszczą na swoje terytorium zaszczepionych podróżnych. To świetna informacja dla linii lotniczych z Europy, w tym dla PLL LOT. Dla naszego narodowego przewoźnika to kluczowy rynek, a ruch polonijny w grudniowym okresie świątecznym może znacząco poprawić wyniki finansowe i przewozowe spółki. Rok temu wizyty nie były możliwe. To ważny krok w kierunku postpandemicznej normalności.
Zapowiedź otworzenia rynku amerykańskiego z końca września to świetna wiadomość dla branży lotniczej – natychmiast po jej ogłoszeniu przewoźnicy odnotowali gwałtowny wzrost zainteresowania biletami na trasach transatlantyckich. To nie dziwi, bo przed pandemią była to jedna z najważniejszych tras na globalnym rynku lotniczym – przypadało na nią 11,3% pracy przewozowej (mierzonej w RPK, czyli revenue passenger km). Na tej trasie podróżni z Europy stanowili ok. 43% klientów i generowali 40% przychodów.

Przed pandemią rynek przewozów transatlantyckich był podzielony pomiędzy trzy główne joint venture: United, Air Canady i Lufthansa Group (członkowie Star Alliance), Grupy IAG, American Airlines i Finnaira (członkowie Sky Teamu) oraz Delta Air Lines, Air France, KLM, Virgin Atlantic i Alitalii. Udział każdego z joint venture był zbliżony, a łącznie przypadało na nie ok. 72% oferowania.

Rezerwacje wystrzeliły

– Powrót lotów transatlantyckich wzmocni wszystkie linie tradycyjne i pozwoli im, dzięki modelom hubowym, również nieco szybciej odbudowywać ruch europejski. Najwięcej zyska British Airways – linia o bardzo rozbudowanej siatce do Stanów, która do tej pory była odcięta nie tylko od rynku transatlantyckiego, ale również w dużej mierze europejskiego z uwagi na brytyjskie ograniczenia związane z pandemią mówi – Dominik Sipiński, analityk lotniczy ch-aviation i Polityka InSight.

Wiadomość o zniesieniu ograniczeń nie miała większego wpływu na rezerwacje u przewoźników amerykańskich – rynek był dla niech częściowo otwarty i byli oni wybierani przez obywateli USA. Niemal natychmiastowy wzrost zainteresowania podróżami do USA na rynku europejskim odnotowały jednak wszystkie duże linie lotnicze. Wg danych IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych) w tygodniu, po ogłoszeniu zniesienia ograniczeń, poziom rezerwacji w Europie wzrósł ponad 2,5-krotnie, osiągając poziom zbliżony do tego na rynku amerykańskim – to jednak nadal o 1/3 mniej niż przed pandemią.


Grafika: IATA

Z danych przedstawionych przez IATA (za OAG) wynika, że po zniesieniu ograniczeń na tej trasie oferowanie linii wzrośnie do poziomu 65% tego z roku 2019. W listopadzie powinno to być ok. 65% poziomu sprzed pandemii, zaś w grudniu nawet 75%. We wrześniu wskaźnik ten nie przekroczył 45%. Zrzeszenie podkreśla, że to znacząc krok w kierunku normalizacji, ale do powrotu lotnictwa do poziomu sprzed COVID-19 jeszcze daleko – w sierpniu globalne oferowanie było na poziomie 68,8% tego z roku 2019.

Tylko dla zaszczepionych

Obecnie w państwach Unii Europejskiej zaszczepionych jest ponad 67% mieszkańców. Wyniki te różnią się oczywiście z zależności do poszczególnych państw. W Niemczech jest to 64,6% zaszczepionych pełną dawką, w Polsce 51,5%, zaś w pozostającej poza strukturami UE Wielkiej Brytanii 66,9%. Lufthansa zapowiedziała już przywracanie wielu połączeń, podobnie robi wspomniany British Airways.

– Dopuszczenie do podróżowania jedynie osób zaszczepionych to rozsądna decyzja, a z uwagi na wysoki poziom wyszczepienia w Stanach i Europie, nie ograniczy ona popytu – mówi Dominik Sipiński.

W samej Polsce sytuacja nie musi być jednak aż tak jednoznaczna. – Blisko 20 proc. Polaków kategorycznie odmawia zaszczepienia się, natomiast ci, którzy je odwlekają, twierdzą, że uczynią to w związku z jakimś bodźcem wynikającym z codziennego funkcjonowania. Wprowadzenie możliwości wyjazdu do rodziny, której się nie widziało ponad półtora roku bez wątpienia może być takim bodźcem – zauważa Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Czy biznes poleci?

Nie oznacza to jednak, że wszystko od razu będzie wyglądało tak jak przed pandemią. – Ruch turystyczny powinien wrócić bardzo szybko, natomiast większą zagadką jest ruch biznesowy. Można spodziewać się, że w pierwszych tygodniach po otwarciu rynku popyt biznesowy będzie znaczący z uwagi na chęć „nadrobienia” półtora roku bez spotkań na żywo, ale potem może zmaleć poniżej poziomu sprzed pandemii z uwagi na to, że wiele firm trwale ograniczy podróże – przewiduje Sipiński.

Kwestia powrotu ruchu biznesowego po pandemii, niezwykle istotnego ze względu na wysoką marżowość, pozostaje jednym z największych wyzwań, jakie stoi przed branżą lotniczą, pisaliśmy o tym m.in. w tekście "Ruch biznesowy po pandemii. Jeśli wróci, to kiedy?".

– Siatka połączeń do Stanów i tak jeszcze długo nie będzie tak gęsta jak przed pandemią, zatem zapełnienie samolotów będzie łatwiejsze. Pierwsze wzmożone ruchy w wyszukiwarkach lotów także wskazują na dużą potrzebę wznowienia komunikacji lotniczej z USA – zauważa z kolei Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

LOT: USA to kluczowy rynek

Otwarcie rynku amerykańskiego to bardzo dobra wiadomość dla LOT-u, zwłaszcza przed okresem świątecznym, gdy popyt na podróże między Polską a Stanami jest zawsze szczególnie silny, m.in. ze względu na tradycyjny ruch polonijny. Przewoźnik od lat starał się także zachęcić do latania przez Warszawę mieszkańców innych państw Europy Środkowej i Wschodniej czy nawet dalszych krajów, takich jak Gruzja – ta ostatnia jednak ciągle jest objęta ograniczeniami USA.

– Przez kilkanaście miesięcy nie mogliśmy podróżować do USA, mogli jednak to robić bez ograniczeń obywatele innych krajów – np. Kenijczycy czy Turcy. Nie znamy powodów takiej decyzji, jednak była ona dla nas mocnym ciosem ekonomicznym: ruch transatlantycki odgrywa bardzo ważną rolę w modelu biznesowym każdego europejskiego przewoźnika – przyznaje Rafał Milczarski, prezes zarządu PLL LOT. Nie oznacza to oczywiście, że ruch pomiędzy Polską a USA zamarł. Realizowane były loty dla osób posiadających specjalne zezwolenia i obywateli amerykańskich, a pod pokładem nadal transportowano ładunki.

Powrót ruchu transatlantyckiego może podciągnąć wyniki przewozowe PLL LOT w końcówce roku, a to o tyle istotne, że spółka rozważa wystąpienie po drugą transzę pomocy publicznej. Jak na razie przewoźnik zdecydował się na przywrócenie połączeń do Nowego Jorku, Chicago i Miami.

– Już dziś obserwujemy zwiększone zainteresowanie lotami do USA – i mam nadzieję, że jest to zapowiedź szerszych zmian i powrotu do normalności – podkreśla prezes LOT. Przypomina jednak, że flota dalekiego zasięgu, jaką dysponuje, została zaangażowana do realizacji lotów czarterowych na różnych kierunkach, ale jeśli popyt na kierunkach amerykańskich okaże się duży, to będzie zwiększana częstotliwości rejsów oraz otwierane nowe kierunki – przed pandemią w planach były Waszyngton, Boston i San Francisco.

– Naszą ambicją pozostaje bycie linią lotniczą pierwszego wyboru dla całej Europy Środkowej. Chcemy też łączyć Polskę z całym światem. USA są dla nas krajem strategicznie ważnym – podkreśla Milczarski.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
PLL LOT
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony