Partner serwisu

Pilot przerywa pasmo 253 dni bez lokalnych zakażeń koronawirusem na Tajwanie

Tomasz Śniedziewski 26.12.2020

Pilot przerywa pasmo 253 dni bez lokalnych zakażeń koronawirusem na Tajwanie
Fot: Melvinn(FN2187), Flickr
Tajwan, który do 22 grudnia szczycił się pasmem 253 dni bez lokalnych zakażeń koronawirusem, odnotował pierwszy od miesięcy lokalny pozytywny przypadek COVID-19, przywleczony do kraju przez pilota linii lotniczych. Zdarzenie odbiło się szerokim echem na wyspie, inicjując dyskusję o regulacjach dotyczących kwarantanny załóg lotniczych.
Informacje o tym, że nowozelandzki pilot pracujący dla linii lotniczej z Tajwanu w poprzednim tygodniu wykazał pozytywny wynik testu na koronawirusa, pojawiły się w niedzielę, 20 grudnia.

Koronawirusa wykryto u niego, oraz trzech innych osób należących do personelu pokładowego jednego z przewoźników. Najprawdopodobniej nowozelandzki kapitan sam zaraził się koronawirusem podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, związanego z obsługą rejsu cargo, a następnie zaraził trzech innych pracujących z nim pilotów.

Przypadki, ponieważ doszło do nich na pokładzie samolotu, traktowano jako zakażenia importowane, poinformowało w niedzielę tajwańskie Centrum do spraw Kontroli Chorób (CECC), podkreślając iż z uwag na to, że po odbyciu trzydniowej kwarantanny dla załóg piloci opuścili miejsce izolacji, istnieje możliwość pojawienia się lokalnych zakażeń. Obawy śledczych monitorujących kontakty epidemiologiczne potwierdziły się we wtorek, 22 grudnia, kiedy to CECC potwierdziło pierwsze od 12 kwietnia lokalne zakażenie koronawirusem na Tajwanie.

Nieodpowiedzialne i nieetyczne zachowanie

Informacja o tym, że linia obrony przed koronawirusem, z której mieszkańcy Tajwanu byli od miesięcy bardzo dumni i która pomogła Tajwanowi zdobyć szerokie uznanie na świecie, została przełamana przez pojedynczego pilota, odbiła się na wyspie szerokim echem. Sam pilot znalazł się pod lupą mediów na czele z China Times News oraz Apple Daily, które szybko ustaliły postępowanie, że jego zachowanie w wielu aspektach można określić jako wyjątkowo naganne.

Nowozelandzki pilot irańskiego pochodzenia, od 16 lat służący w liniach lotniczych EVA Airways, w których zasiadał za sterami boeingów 777-300ER, nie cieszył się sympatią kolegów, którzy w ostatnim czasie byli szczególnie rozgoryczeni jego brakiem przestrzegania procedur ustalonych narzuconej przez linie lotnicze na czas kwarantanny. Śledztwo dziennikarskie Apple Daily wykazało, że pilot otrzymał już upomnienia za nieprzestrzeganie regulaminu EVA Airways, co nie doprowadziło do poprawy jego zachowania - według relacji jego kolegów, natychmiast po wejściu do kokpitu zdejmował maskę.

Pomimo hierarchicznej kultury panującej w kokpitach azjatyckiego przewoźnika, inni piloci wypełniając postanowienia regulaminu przewoźnika, zwrócili uwagę Nowozelandczykowi służącemu w randze kapitana, wynika z raportu związku zawodowego pilotów, do którego dotarł serwis informacyjny UDN. Uwagi spotkały się z agresywną odpowiedzią oraz dalszym ignorowaniem wymogów bezpieczeństwa. Podczas lotu, według relacji jego kolegów, z których jeden zaraportował sytuację przewoźnikowi, pilot kaszlał nie zasłaniając twarzy.

Oburzenie opinii publicznej na Tajwanie wywołał również brak współpracy pilota ze śledczymi monitorującymi kontakty epidemiologiczne zakażonych osób. Nowozelandczyk nie chciał ujawnić swojej historii kontaktów oraz odwiedzanych miejsc, zasłaniając się lukami w pamięci. W wyniku podjętego śledztwa, policjanci ustalili, że pilot, którego żona oraz dzieci mieszkają w Japonii, prowadził bardzo “skomplikowane życie prywatne” utrzymując kontakty z pracownicą linii lotniczych, która jest pierwszą od 12 kwietnia osobą, u której wykryto lokalne zakażenie koronawirusem. W celu poinformowania opinii publicznej o zagrożeniu, tajwańskie służby opublikowały dokładną listę miejsc publicznych, oraz godziny w których przebywał pilot wraz ze swoją towarzyszką - z listy wynika, że w drugi weekend grudnia odwiedził m. in. dwa domy handlowe w tajpejskiej dzielnicy Tianmu oraz sklep Costco w Nankan. Według śledczych, brak współpracy pilota podyktowany był chęcią ukrycia przez zarażonego stosunków pozamałżeńskich.

Podczas badań lekarskich, według relacji pielęgniarek, pilot wpadał w furię, zadawał im agresywne pytania oraz odmawiał współpracy z personelem medycznym. Według doniesień, w swoim mniemaniu pilot jest zdrowy i pada ofiarą domniemanego spisku ze strony Tajwańczyków, którzy chcą z niego zrobić kozła ofiarnego w pojawiającej się epidemii.

Branża lotnicza na cenzurowanym

Fakt, że z dnia na dzień nowozelandzki pilot stał się najbardziej niepopularną postacią na Tajwanie, zaszkodziła opinii branży lotniczej, której pracownicy w większości bardzo starali się sumiennie wypełniać swoje obowiązki na pierwszej linii walki z pandemią. Pojawiły się opinie, że trzydniowa kwarantanna dla członków załóg samolotów jest niewystarczająca, oraz doniesienia wskazujące na to, że załogi odbywały kwarantannę wraz z rodzinami.

CECC ogłosiło, że pracuje nad opracowaniem bardziej rygorystycznych wymogów kwarantanny dla załóg, które zostaną ogłoszone w środę, 23 grudnia. Linie lotnicze EVA Air zapowiedziały, że załogi odbywające kwarantannę, otwierając drzwi pokojów hotelowych w celu odebrania posiłków, będą musiały nosić nie tylko maski, ale również rękawice i gogle ochronne, a zamki w drzwiach będą wyposażone w rejestratory informujące, kiedy osoby wchodzą i wychodzą z pokoju. Z kolei w czasie lotu każdorazowo tylko jeden z pilotów będzie mógł zdejmować maskę by zjeść posiłek. Linie lotnicze zapowiedziały też wdrożenie systemu zachęcającego do donoszenia na nieprawidłowości popełniane przez kolegów.

Historia przerwania pasma braku lokalnych zakażeń na Tajwanie przez pilota, wpisuje się w podobne przypadki odnotowane w innych miejscach Azji.

Pod koniec lipca opinię publiczną w Hongkongu zbulwersowała postawa amerykańskiego pilota linii lotniczych FedEx, który nie przestrzegał zasad kwarantanny. Podobnie jak w najnowszym, tajwańskim przypadku, w zachowaniu pracownika personalu kokpitowego uderzała postawa poczucia uprzywilejowania, określana w j. ang. jako “sense of entitlement”, która w jego odczuciu usprawiedliwiała nieprzestrzegania lokalnych wymogów.

Pod koniec listopada, opinia publiczna w Wietnamie była mocno poruszona postawą stewarda linii lotniczych Vietnam Airlines, który ignorując polecenia swojego przewoźnika nie zastosował się do wymogów kwarantanny i spotkał się ze swoją matką, a także dwójką przyjaciół, w tym nauczycielem j, angielskiego, który zatrzymał się u stewarda na kilka dni, a następnie sam zaraził swojego siostrzeńca oraz ucznia.

W krajach Azji, które w przeciwieństwie do Europy czy Stanów Zjednoczonych, usilnie starają się całkowicie wyeliminować koronawirusa, zamiast nauczyć się z nim żyć, tego rodzaju zdarzenia mocno stawiają branżę lotniczą na cenzurowanym w oczach opinii publicznej. W Wietnamie gniew społeczeństwa był tak silny, że załogi Vietnam Airlines spotykały się z napaściami słownymi oraz ostracyzmem społecznym. 3 grudnia stewardessa przewoźnika została zaatakowana na ulicy przez przechodnia żarzącym się papierosem, w momencie gdy czekała na ulicy w mundurze na czerwonym świetle.

- Tajwan, Hongkong, Australia oraz inne kraje przekonują się w bolesny sposób, że niezależnie od tego, jak skuteczne są lokalnie w walce z Covid-19, wyjątki dotyczące załóg lotniczych powodują ryzyko powstawania łańcucha zakażeń - komentuje na Twitterze Danny Lee, uznany dziennikarz lotniczy South China Morning Post.

Załogi Vietnam Airlines wyraziły swoje przeprosiny za zachowanie kolegi na Facebooku, tworząc w tym celu hasztag #WeApologize. -To, co się wydarzyło było zaskakujące, nasz kolega popełnił błąd, przepraszamy w jego imieniu - napisała jedna z pracownic personelu pokładowego. Akcja spotkała się z zainteresowaniem i pozytywnym przyjęciem Wietnamczyków, oraz przełożyła się na wzrost wsparcia dla załóg, informuje VNExpress International.

“To nie jest norma, ale wyjątkowe zdarzenie”

Dla linii lotniczych EVA Air, droga do zmazania rysy na reputacji dopiero się zaczyna. Na razie wśród załóg przewoźnika panuje rozgoryczenie zachowaniem nowozelandzkiego kolegi. - Moi koledzy, z którymi rozmawiałem, są rozżaleni/sfrustrowani tym wszystkim. Podjęliśmy ogromne starania by zapewnić funkcjonowanie gospodarki, by bezpiecznie przewieźć pasażerów z krajów, gdzie odnotowane są infekcje, a teraz zdarza się to. Czujemy się zdradzeni postępowaniem tego pilota - napisał na prywatnym koncie na Twitterze Andre Quiros, kapitan boeingów 787, który podobnie jak jego niesławny kolega z Nowej Zelandii służy w EVA Airways.

Jeszcze tego samego dnia, w którym ogłoszono zakażenie, linie lotnicze EVA Airways zadeklarowały pełną współpracę z władzami w celu pełnego wyjaśnienia zdarzenia, zaznaczając, że już teraz w świetle dostępnych informacji wynika, że Nowozelandczyk złamał przepisy dotyczące przeciwdziałania pandemii. Przewoźnik poinformował również, że samolot, w którym pracował zakażony pilot, jak również pomieszczenia na terenie firmy, w których przebywał zostały gruntownie zdezynfekowane.

Powołana przez przewoźnika komisja dyscyplinarna zdecydowała 23 grudnia o zwolnieniu pilota. Obecnie dawny już pracownik EVA Airways zapewne nie będzie miło wspominany w firmie, także dlatego, że w czwartek, 24 grudnia, Ministerstwo Transportu Tajwanu zdecydowało się na ukaranie przewoźnika grzywną w wysokości 1 mln dolarów tajwańskich (ok. 35 tys. dolarów) za nieprzestrzeganie regulacji mających na celu ochronę wyspy przed pandemią.

- Ten przypadek nie jest normą, ale wyjątkowym zdarzeniem. Stosowaliśmy model operacji lotniczych zaaprobowany przez CDC, cały czas poprawiając procedury. Ograniczona kwarantanna dla załóg wynika z niewystarczającej liczby pracowników by przy pełnej kwarantannie obsługiwać loty koniczne do zapewnienia funkcjonowania importu/eksportu z Tajwanu - podkreśla Quiros.

Nowozelandczyk już teraz musi się zmierzyć z pierwszymi negatywnymi następstwami swojego postępowania. Departament zdrowia w mieście Taoyuan, nałożył na pilota karę wysokości 300 tys. dolarów tajwańskich (prawie 40 tys. złotych) za naruszenia Ustawy o kontroli chorób zakaźnych, polegające na zatajaniu informacji o kontaktach oraz historii pobytu. Pilot ma siedem dni na zapłacenie kary, w przeciwnym razie musi się liczyć z egzekucją komorniczą należności i zakazem opuszczania kraju.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo