Partner serwisu

Od maja tylko dwa kierunki z Modlina. "To nóż w plecy, żeby lotnisko się nie rozwijało"

Rafał Dybiński 27.04.2022

Od maja tylko dwa kierunki z Modlina. "To nóż w plecy, żeby lotnisko się nie rozwijało"
Fot. Michał Szymajda
– To jest sytuacja nie do przyjęcia. Rozumiem problemy wynikające z braku porozumienia w PAŻP, ale nie można w ten sposób niszczyć Modlina – apelował w środę podczas konferencji prasowej Marek Misztalski, wiceprzewodniczący rady nadzorczej w porcie Warszawa-Modlin.
Brak porozumienia Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej z kontrolerami ruchu lotniczego sprawił, że nad Mazowszem wisi widmo paraliżu lotniczego. Z opublikowanego rozporządzenia organizacji lotów po 1 maja wynika, że strona rządowa dała pierwszeństwo połączeniom realizowanym przez Lotnisko Chopina i Polskie Linie Lotnicze LOT. Największym poszkodowanym tej decyzji rządowej będzie Port Lotniczy Modlin, na którym liczba operacji z około 50 dziennie ma spaść do zaledwie dwóch! To olbrzymi cios nie tylko dla portu, ale i pasażerów.

Urząd Lotnictwa Cywilnego przedstawił we wtorek szczegółową listę połączeń z Lotniska Chopina i Portu Lotniczego Warszawa-Modlin. Zdominowane zostały one przez PLL LOT, którym przyznano 19 tras. Po dwa połączenia przypadły na Wizz Air, Ryanair oraz Lufthansa zaś po jednym Air France, Austrian Airlines, Emirates , TAP Air Portugal oraz Turkish Airlines. Większość połączeń przypadła na lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Tylko dwa, realizowane przez niskokosztowca z Irlandii do Dublina i Londynu-Stansted, pozostaną w drugim mazowieckim porcie. Dodatkowo w przypadku Lotniska Chopina po wykorzystaniu slotów na priorytetowe operacje określone w rozporządzeniu, powinna istnieć możliwość realizacji do 104 operacji lotniczych dziennie, które będą przydzielane przez koordynatora.

Dyskryminacja i puste deklaracje

– Przez wiele blokowany był rozwój tego lotniska i przez to były problemy. Aktualnie zaczęliśmy się odbijać od dna po pandemii, ruch lotniczy rósł bardziej dynamicznie aniżeli w innych lotniskach. Wydawałoby się że Przedsiębiorstwo "Porty Lotnicze" (PPL) porozumiały się z pozostałymi wspólnikami i przynajmniej deklaratywnie chciały temu lotnisku pomóc i nie przeszkadzać w jego rozwoju. Oprócz jednak deklaracji nie ma żadnego ruchu do przodu – nie krył rozczarowania Marek Misztalski, wiceprzewodniczący rady nadzorczej w porcie Warszawa-Modlin.

Według niego PPL blokuje w dalszym ciągu każdą inicjatywę, która służyłaby nie tylko rozwojowi lotniska, ale również bieżącego utrzymania infrastruktury lotniska na poziomie, który pozwala latać. – Decyzja wynikająca z rozporządzenia to efekt niechęci PLL-u oraz ich właściciela do lotniska w Modlinie. Obsługiwaliśmy w marcu 20 proc. ruchu na rynku warszawskim. To, co proponuje się Modlinowi w tym rozporządzeniu, czyli po dwa odloty i przyloty dziennie, to kolejna dyskryminacja Modlina i nóż w plecy, żeby się nie rozwijało. Planowaliśmy w maju 48 destynacji, więc to jest poniżej 10 proc. To jest sytuacja nie do przyjęcia. Rozumiem problemy wynikające z braku porozumienia w PAŻP, ale nie można w ten sposób niszczyć Modlina. Port lotniczy praktycznie zamiera, a koszty musi ponosić dalej – tłumaczył Misztalski, który nie wykluczył starań o odszkodowanie. – Rok temu kiedy siadaliśmy do rozmów z PPL sytuacja finansowa Modlina była bardzo trudna. Wspólnicy zobowiązali się do dokapitalizowanie, ale działania PPL, który wymyślał nowe dokumenty i opracowania, skończyły się tym, że do dzisiaj nasza spółka nie zobaczyła ani złotówki – dodał Misztalski. 

300 tys. poszkodowanych pasażerów

– Chciałbym, abyśmy wszyscy zdali sobie sprawę z tego co czeka nas w maju. Pasażerowie, którzy mieli wykupione bilety z portu lotniczego w Modlinie z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będą mogli odlecieć. Niestety zostaną z tym problemem sami. Przepisy mówiące o ubezpieczeniach i odpowiedzialności przewoźnika wykluczają sytuacje niezależne od przewoźnika. Oznacza to, że klienci linii lotniczych mogą stracić pieniądze. To wynika z rządowego rozporządzenia – podkreślił Krzysztof Strzałkowski, przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w sejmiku Mazowsza

– Jeśli porównamy same liczby, czyli cztery operacje na dobę z Modlina, czyli pewne tylko dwa odloty i przyloty do jedynie dwóch destynacji, bowiem mówimy o Londynie i Dublinie, spośród planowanych w maju 62 operacji na dobę, to oznacza w rzeczywistości sparaliżowanie tego portu lotniczego. Jeżeli założymy, że dziennie z tego portu korzysta 7000 osób, to widzimy przy założeniu wzrastającego ruchu lotniczego w czasie chociaż weekendu majowego, to problem dotknie blisko 300 tys. pasażerów w ciągu zaledwie jednego miesiąca – wyjaśniał Strzałkowski, który zrzucił winę na bieżącą sytuację na stronę rządową. 

– Wszystko z powodu tego, że trwa irracjonalny spór z kontrolerami ruchu lotniczego, którego rząd nie jest w stanie zamknąć. Nie wynikał z tego, że były jakieś dodatkowe żądania płacowe tej grupy zawodowej, ale z tego powodu, że instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo krajowej żeglugi powietrznej postanowiły obniżyć wynagrodzenia tej grupie zawodowej. Jeśli włączymy niektóre media, to słyszymy falę hejtu, że za dużo zarabiają. Jako pasażer chciałbym, żeby osoba odpowiedzialna w zasadzie jednoosobową za życie podróżnych była wynagradzana godnie, szczególnie z tego powodu, że ten zawód wymaga bardzo specyficznych kompetencji, które nie są w szybkim tempie do pozyskania z rynku – uważa przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w sejmiku Mazowsza.

Strzałkowski zaapelował do rządu, aby postawić na czele PAŻP osobę z większym doświadczeniem w zakresie lotnictwa niż niedawno powołana Anita Oleksiak, która sama przyznała, że ma niewielkie doświadczenie z samym lotnictwem. –  Liczę, że rządowym środowisku jest jednak ktoś, kto wie na czym polega żegluga powietrzna i zna jej zasady. Oczekujemy, że ten spór zostanie szybko zakończony. Trudno sobie wyobrazić, że zamkniemy de facto niebo nad Polską w taki sposób, że wyeliminujemy innych przewoźników niż PLL LOT. Wszystkim zależy nam sercu los naszego narodowego przewoźnika, ale wszyscy wiemy, że mamy rolny rynek lotniczy i podróżujemy w różne miejsca do pracy czy na wypoczynek, korzystając z różnych przewoźników. Jesteśmy krajem Unii Europejskiej i trudno sobie wyobrażać, że wrócimy do roku 1989, kiedy rynek monopolizował wręcz narodowy przewoźnik. Liczymy, że ten żenujący spór zostanie zakończony. Czystą niegodziwością jest obniżanie pensji pracownikom, którzy w pojedynkę odpowiadają za ludzkie życie. Cała sytuacja wymaga pilnych działań, czyli zmiany na stanowisku prezesa PAŻP i szybkiego zakończenia sporu z kontrolerami ruchu lotniczego – podsumował Strzałkowski.

Ryanair składa skargę do KE

Przypomnijmy, że na początku tygodnia linie lotnicze Ryanair złożyły skargę do Komisji Europejskiej na rozporządzenie polskiego rządu z 25 kwietnia, które według taniego przewoźnika z Irlandii stawia Polskie Linie Lotnicze LOT i jej klientów ponad pasażerami niskokosztowca na lotnisku Warszawa-Modlin. Według Ryanaira wymienione w rozporządzeniu 32 kierunki obsługiwane z Mazowsza od 1 maja, w przypadku braku rozwiązania konfliktu w PAŻP, wykluczają w niezrozumiały sposób połączenia z Modlina, takie jak do Sztokholmu i Mediolanu, preferując trasy PLL LOT do Berlina i Wilna, dokąd można łatwo dojechać w kilka godzin pociągiem, autobusem czy własnym samochodem. – Jeśli rozporządzenie faktycznie wejdzie w życie i będzie obowiązywać przez cały maj, to ponad 300 tys. pasażerów Ryanaira straci swoje rejsy, natomiast LOT będzie latał w połowie pustymi odrzutowcami na krajowych trasach – stwierdził Michael O’Leary, szef taniego przewoźnika. Więcej o tym pisaliśmy w TYM TEKŚCIE


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Lotniska regionalne
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony