Partner serwisu

Milczarski: Sytuacja jest poważna, ale widać nadzieję

Łukasz Malinowski 15.10.2021

Milczarski: Sytuacja jest poważna, ale widać nadzieję
fot. PLL LOT
Od początku pandemii COVID-19 LOT zmaga się z problemami typowymi dla całej branży lotniczej. Choć bliskie wznowienie lotów do USA oraz rozwijająca się współpraca z biurami podróży pozwala na ostrożny optymizm, sytuacja jest wciąż poważna. – Każdego dnia musimy podejmować bardzo trudne decyzje – mówi prezes PLL LOT Rafał Milczarski.
– Od początku pandemii wszelkie, nawet najbardziej pesymistyczne prognozy nie sprawdziły się: rzeczywistość okazała się jeszcze większym wyzwaniem. Pamiętam, jak staraliśmy się zaprojektować nasze przewidywania ekonomiczne i modele finansowe pod pierwszą pomoc publiczną, którą otrzymaliśmy w ubiegłym roku. Po dyskusjach postanowiliśmy oprzeć się na prognozach IATA, jednak i ona okazała się bardziej optymistyczna niż to, co naprawdę się stało – mówi Rafał Milczarski, prezes zarządu Polskich Linii Lotniczych LOT.

Zwraca przy tym uwagę na to, że pomimo sukcesu akcji „LOT na wakacje” w roku 2020 i 2021 r. oraz zaangażowania w rozwój m.in. przewozów cargo, nadal było to jedynie minimalizowanie strat a nie maksymalizacja zysków. – Obawiam się, że również w bieżącym roku przez cały czas tak będzie – i trzeba się z tym pogodzić – przyznaje Milczarski.

Czas niepewności

Pandemia koronawirusa sprawiła, że zmieniły się zachowania podróżnych. W przypadku Polski, co pokazały ostatnie dwa sezony letnie, pomimo licznych obostrzeń i zagrożeń związanych z COVID-19, wiele osób chciało podróżować. Dla wielu z nich istotnym problemem była jednak niestabilność przepisów oraz obawy o odwołanie lotów czy wycieczek organizowanych przez biura podróży.

– Bilet na dany rejs jest wprowadzany do systemu rezerwacyjnego na 365 dni przed datą odlotu. Krzywa bookingowa zwykle zaczynała rosnąć już od dnia 365 aż do dnia 0, czyli dnia wylotu, i miała kształt świadczący o równomiernym wzroście. Dziś przez długi czas jest ona praktycznie płaska, dopiero od ok. 30 dni wznosi się dość stromo – ale i tak nie osiąga poziomów sprzed pandemii – tłumaczy prezes LOT. Z punktu widzenia linii lotniczych oznacza to mniejsze wypełnienie oraz ogromne problemy w przewidzeniu ruchu i konstruowania siatki połączeń – dane, jakimi dysponuje przewoźnik są szczątkowe.

Kiedy ruszy Azja?

Wielu przewoźników europejskich z nadzieją oczekiwało zmiany podejścia rządu amerykańskiego do regulacji związanych z podróżowaniem. Pod koniec września administracja Bidena podjęła decyzję o dopuszczeniu do USA osób zaszczepionych w UE oraz Wielkiej Brytanii. To może poprawić wyniki m.in. LOT-u, który liczy na powrót ruchu etnicznego w sezonie świątecznym. Wielkim wyzwaniem pozostaje za to Azja.

– Przed pandemią staraliśmy się rozwijać w sposób zrównoważony, nie stawiając wszystkiego na „nodze atlantyckiej”, ale budować też tę azjatycką. Dziś realizujemy szczątkowe rejsy specjalne do Korei, zapewniając w specyficzny sposób łączność dla potrzeb naszych gospodarek, mocno ze sobą powiązanych. Dla większości obywateli możliwość podróżowania jest jednak zamknięta. Podobnie jest w przypadku Singapuru i Japonii. Mamy też kłopoty, jeśli chodzi o rejsy do Chin: staraliśmy się utrzymywać z nimi łączność jak najdłużej, ale sytuacja pandemiczna nie pozwala jeszcze na powrót do normalności. Upłynie jeszcze wiele czasu, zanim będziemy mogli wrócić do Azji – zaznacza prezes LOT.

2021 – czy przybędzie pasażerów?

Prezes LOT-u nie chce podawać konkretnych przewidywań spółki jeśli chodzi o liczbę pasażerów w tym roku. Jak twierdzi, sytuacja jest ciągle na tyle niejasna, że prognozowanie jest bardzo trudne. – Mam nadzieję, że w tym roku przewieziemy co najmniej tylu pasażerów, ilu w ubiegłym roku – co będzie jednak trudne, bo w 2020 r. dobry był przynajmniej pierwszy kwartał. Jakie będą ostatecznie wyniki, również finansowe – czas pokaże. Wiele będzie zależało od ostatniego kwartału i od ruchu przedświątecznego. Mam nadzieję, że dzięki otwarciu możliwości podróży do USA skala tego ruchu okaże się istotna, a grudzień będzie dla nas lepszy od października i listopada – mówi Milczarski.

Koniec roku 2021 będzie dla przewoźnika niezwykle istotny także ze względów finansowych. Jak przyznaje szef LOT-u, przez ostatnie miesiące „spalić jak najmniej pieniędzy”, a prowadzone działania, w tym elastyczne zarządzanie podażą (za tym pojęciem kryje się m.in. przebookowywanie pasażerów na inne loty) pozwalały przynajmniej na pokrycie kosztów zmiennych. – Samo w sobie jest to trudnym zadaniem, tym bardziej odkąd koszty paliwa wzrosły w zasadzie do poziomów sprzed pandemii, podobnie jak obciążenia opłatami za emisję dwutlenku węgla. Otwierają się więc nożyce kosztowe – mówi prezes LOT.

Pojawia się nadzieja

– Wszystko, o czym powiedziałem tworzy obraz, w którym pojawia się nadzieja. Jesteśmy jednak wciąż w trudnej sytuacji, każdego dnia musimy podejmować bardzo trudne decyzje – przyznaje Milczarski. Zdaniem prezesa spółka robi wszystko, co tylko możliwe, by przetrwać kryzys. – Polacy chcą latać i mieć łączność ze światem. Chcemy pozostać na tym rynku i nadal się na nim rozwijać – dodaje.

Niedawno informowaliśmy o tym, że spółka zapewne będzie występowała o kolejną transzę pomocy publicznej. Formalny wniosek nie został jeszcze złożony, ale wiele wskazuje na to, że to jedynie kwestia czasu. O skali pomocy będzie decydowała sytuacja na rynku, ale pojawia się kwota rzędu 700-800 mln zł. W roku 2020 przewoźnik pozyskał łącznie 2,9 mld zł wsparcia.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
PLL LOT
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony