Partner serwisu

Mikosz: Pomoc publiczna nie reguluje rynku pracy. Jest potrzebna, by linie przetrwały

Emilia Derewienko 04.08.2020

Mikosz: Pomoc publiczna nie reguluje rynku pracy. Jest potrzebna, by linie przetrwały
fot. unsplash
– Pomoc publiczna nie zostaje przyznana po to, aby nie zwalniać pracowników, ale aby linie pozostały przy życiu i mogły opłacić leasingi czy koszty stałe, których jest mnóstwo – mówi w rozmowie z Rynkiem Lotniczym Sebastian Mikosz, wiceprezes IATA, były szef PLL LOT i Kenya Airways.
W II kwartale 2020 roku linie lotnicze spaliły 61 mld dolarów gotówki. Jak wynika z danych Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), linie na całym świecie otrzymały już 123 mld dol. od rządów swoich państw na przetrwanie po kryzysie spowodowanym koronawirusem. Pomoc, poza gotówką, to także różne zwolnienia od podatków. Największą pomoc publiczną na przewoźników swojego kraju przeznaczyły Stany Zjednoczone i Francja – było to około 30 proc. przychodów biletów lotniczych linii w 2019 roku. Nieco mniej, bo od 10 do 30 proc. przeznaczyły Niemcy, kraje Skandynawskie czy Japonia.

Emilia Derewienko, Rynek Lotniczy: Jak przebiega przyznawanie pomocy publicznej?

Sebastian Mikosz, wiceprezes IATA, były prezes PLL LOT i Kenya Airways: Pomoc publiczna to kompensacja przez rządy zakazów administracyjnych, które państwa nakładały przez pandemię na przewoźników. Nie ma tutaj jednak jednolitych zaleceń, nie ma jednej reguły. Każde państwo przyznaje pomoc publiczną wedle uznania i zapotrzebowania danej linii w toku indywidualnych negocjacji między zarządem przewoźnika a władzami państwa. Trzeba pamiętać, że taką pomoc otrzymały przecież także linie prywatne.

Czy pomoc publiczna dla przewoźników powietrznych nie budzi sprzeciwu, gdy w planach linii pozostaje redukcja tysięcy miejsc pracy?

Pomoc publiczna nie jest elementem regulowania rynku pracy. Środki nie zostają dane po to, aby nie zwalniać pracowników, ale aby linie pozostały przy życiu i mogły opłacić leasingi czy koszty stałe, których jest mnóstwo. Pieniądze od państwa nie są przeznaczane na restrukturyzację, ale na ratunek przed upadłością, chodzi o to, aby przewoźnicy przetrwali kryzys.

Czy istnieje niebezpieczeństwo, że linie, chroniąc się przed skutkami koronawirusa, mogą popaść w tzw. spiralę długów?

Obecnie nie znam linii lotniczej, która prowadziłaby wielkie inwestycje. W dobie pandemii pozostają one wstrzymane, nie ma więc miejsca na nowe zadłużanie się. W pomocy publicznej chodzi o obsługę bieżącego długu, rozumianego jako na przykład leasingi. Ta pomoc jest skonstruowana w sposób, który uniemożliwia popadnięcie w klasyczną spiralę zadłużenia. Chodzi o to, aby temu wręcz przeciwdziałać.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo