Partner serwisu

Ludzie chcą znów latać. Czy miasta nadal będą chciały ich gościć?

Kasper Fiszer 04.10.2020

Ludzie chcą znów latać. Czy miasta nadal będą chciały ich gościć?
Samolot linii Ryanair w Cuneofot. Kasper Fiszer
Nie trzeba w żaden sposób stymulować ruchu lotniczego, wystarczy, że znikną restrykcje – twierdzi Eryk Kłopotowski. Wskazuje on jednak na możliwość zmiany polityki popularnych miast europejskich wobec turystów. Mieszkańcy części z tych ośrodków mogą bowiem nie chcieć powrotu do sytuacji boomu turystycznego.
– Jeżeli skończą się restrykcje, a politycy odczepią się od nas wszystkich i pozwolą nam funkcjonować, to myślę, że ruch turystyczny wróci bardzo szybko – mówił podczas Kongresu Rynku Lotniczego Eryk Kłopotowski, ekspert ds. rynku lotniczego. Przekonywał, że ludzie bardzo chcieliby znów latać. – W Australii w 10 minut wyprzedano siedmiogodzinny lot z tym samym miejscem startu i lądowania – argumentował.

Nie trzeba przekonywać ludzi do samolotów – sami chcą znów latać

– 4,5 mld sprzedanych w zeszłym roku biletów lotniczych oznacza, że są miliardy chętnych do tego, by wsiąść w samolot i gdziekolwiek polecieć – przekonywał prelegent. Stwierdził, że chęć powrotu do latania dotyczy nie tylko typowych wyjazdów wakacyjnych, ale też tzw. city-breaków i innych form wyrwania się z domu na kilka dni – z rodziną, ale i samemu. – W bardzo bliskim kręgu wszyscy mamy siebie wzajemnie dosyć i chcemy z niego po prostu uciec – ocenił.

Eryk Kłopotowski powiedział także, że nie ma potrzeby, by branża lotnicza w jakikolwiek sposób stymulowała ludzi do powrotu do latania. – To, z czym musimy walczyć, to restrykcje i idiotyzmy typu zakaz wylotu samolotu z Hiszpanii, podczas gdy ambasada w Madrycie ogłasza na swojej stronie internetowej, że jeśli ktoś chce przedostać się do Polski, może kupić bilet lotniczy do Niemiec i stamtąd pojechać do kraju – stwierdził.

Czy europejskie miasta nadal będą otwarte na turystów?

Ekspert zwracał przy tym uwagę, że na przyszłość rynku lotniczego wpłynąć mogą kwestie polityczne. – Patrzę np. na Amsterdam, który bardzo zmienił się w ciągu ostatnich 15 lat. Mieszkańcy tego miasta zostali zmuszeni do tego, by przenieść się na przedmieścia, bo mieszkania zaczęły masowo wykupywać firmy, które wynajmowały je poprzez platformy najmu krótkoterminowego – wskazywał. – Teraz oczywiście te firmy tracą pieniądze. Pytanie, jak presja z tego rynku wpłynie na zarządzanie miastem i turystami – zastanawiał się uczestnik debaty o przyszłosci lotniczego ruchu turystycznego.

Zauważył jednak, że choć mieszkańcy Amsterdamu jeszcze rok temu mieli dość bardzo licznej obecności turystów, dziś mogą, przynajmniej w pewnej mierze, za nią tęsknić. Trudne chwile przeżywają bowiem ich biznesy, które częściowo opierały się na obsłudze przyjezdnych. – Może jednak stwierdzą, że wreszcie wróciła normalność i można żyć w mieście tak, jak można było żyć przed boomem turystycznym – spekulował.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo