Partner serwisu

#LOTdoDomu. PLL LOT spisał się celująco, gorzej było na warszawskim lotnisku (aktualizacja)

simetrArtur Bogdanowicz/ współpraca Simetra 09.04.2020

#LOTdoDomu. PLL LOT spisał się celująco, gorzej było na warszawskim lotnisku (aktualizacja)
fot. PLL LOT
Operacja #LOTdoDomu dobiegła końca. Do kraju wróciło ponad 54 tys. Polaków. Udało się pomóc także wielu cudzoziemcom. PLL LOT podołały wyznaczonemu linii zadaniu i sprawnie zorganizowały loty nawet do państw dotąd nieodwiedzanych. Na akcji cieniem kładzie się jednak tłum na lotnisku im. F. Chopina oraz brak zorganizowanych połączeń krajowych w pierwszych okresie operacji.
Narodowy przewoźnik podkreśla, że #LOTdoDomu była największym przedsięwzięciem operacyjnym w historii linii. Od 15 marca do 5 kwietnia do kraju powróciło 54 tysiące Polaków. LOT wykonał 388 rejsów z sześciu kontynentów, zabierając pasażerów m.in. z Peru, Meksyku, Argentyny, Japonii i Korei Południowej. W ciągu 22 dni zostały zorganizowane loty do 71 miast w 53 państwach. Działania te były prowadzone na zlecenie rządu i przy wsparciu służb dyplomatycznych i konsularnych RP.

LOT celująco

– Operację #LOTdoDomu trzeba ocenić bardzo pozytywnie. Pozwoliła wielu tysiącom Polaków rzeczywiście wrócić do domów. I to jest główna sprawa. Ale nie bez znaczenia jest też niewielki, ale zawsze wpływ do kasy LOT-u. Nie tylko z biletów, ale też z dopłat państwa. Czy to mogła być pomoc (publiczna?) dla przewoźnika w potrzebie? Mogła i pewnie była. Owszem, gdzieś na marginesie pojawiają się pytania o to, czy można to było lepiej zorganizować, czy rzeczywiście pasażerowie powinni byli płacić, dlaczego w operacji nie brał udziału Enter Air. Ale dalej nie zmieniają one mojego pozytywnego odbioru tej akcji. Brawo LOT! Brawo załogi LOT-u! – mówi Sebastian Gościniarek, ekspert rynku lotniczego z firmy BBSG.

– Sama akcja zaś jak najbardziej potrzebna i dobrze przeprowadzona. Znajdą się oczywiście wpadki i narzekający, ale jak na działania ad hoc, niemal z dnia na dzień, przy tak wielu różnych ograniczeniach wynikających z setek rozmaitych restrykcji w każdym z docelowych krajów, przy konieczności ścisłej współpracy ze służbami dyplomatycznymi akcja udała się. Rzadko dziękujemy załogom, które pracowały na pokładach samolotów, a to nie mniej ważne – podkreśla Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Tłumy na lotnisku im. F. Chopina

Furgalski zwraca przy tym dodatkowo uwagę na to, że akcja #LOTdoDomu nie była prowadzona w ramach unijnego mechanizmu ochrony cywilnej, co oznaczało konieczność zakupu biletów. Jednak najpoważniejsze zarzuty nie dotyczą samego LOT-u a zarządcy stołecznego lotniska.

– Absolutnie negatywnie oceniam stopień przygotowania lotniska do odbioru pasażerów. Na Okęciu wszystko działo się bez ładu i składu – zaznacza Furgalski. Warto pamiętać, że w pierwszym tygodniu operacji media nie raz obiegały zdjęcia i filmy powracających do kraju Polaków, którzy musieli tłoczyć się na lotnisku. Na rozwiązanie tego problemu i rozłożenie ruchu trzeba było czekać kilka dni. Do tego zwracano także uwagę na to, że nie zapewniono dalszej podróży. Dopiero po tych uwagach do operacji włączony został Polonus i PKP Intercity, które zapewniły połączenia autobusowe i kolejowe na terenie kraju.

Osobną kwestią pozostaje ocena zasadności prowadzenia samej operacji, ale pamiętajmy, że wiele osób chciało w okresie zagrożenia wrócić do swoich bliskich, a podobne działania prowadził niemal wszystkie państwa dotknięte pandemią.

PPL nie zgadza się z oceną (aktualizacja z 9 kwietnia)

Z taką oceną sytuacji nie zgadza się zarządca stołecznego lotniska. Poniżej prezentujemy przesłane do naszej redakcji stanowisko portu w tej sprawie.

Z przykrością przeczytaliśmy wypowiedź pana Adriana Furgalskiego, której udzielił dla Rynku Lotniczego, a w której zarzuca brak organizacji na Lotnisku Chopina podczas operacji #LOTdoDomu. Pan Furgalski sugeruje, że na rozwiązanie problemu tłoku należało czekać kilka dni, a prawda jest taka, że to spiętrzenie, o którym jest mowa trwało krótko – lotnisko wspólnie z PLL LOT, PAŻP i agentami handlingowymi zareagowało od razu, m.in., wyznaczając strefy kolejkowania z odpowiednią separacją i zmienioną koordynacją procesu wysiadania pasażerów. Spiętrzenie pasażerów wynikało z przylotu w tym samym czasie kilku samolotów szerokokadłubowych i wydłużeniem procedury kontroli granicznej, mimo pełnego obsadzenia wszystkich stanowisk Straży Granicznej. W kolejnych dniach, dzięki doskonałej współpracy wszystkich zaangażowanych, do takich zdarzeń nie dochodziło.

Z ogromnym zdziwieniem przeczytaliśmy również, że pan Furgalski zarzucił Lotnisku Chopina brak organizacji dalszego transportu autobusami i koleją, choć powinien zdawać sobie sprawę, że port lotniczy nie ma takich fizycznych możliwości.

Uważamy, że wypowiedź pana Furgalskiego jest bardzo krzywdząca, ponieważ całkowicie zdyskredytował wysiłek i zaangażowanie wszystkich pracowników działających na Lotnisku Chopina, którzy codziennie z ogromnym poświęceniem, bezpośrednio obsługiwali przylatujących pasażerów. Lotniskowi medycy, dyżurni portu, koordynacja, Straż Ochrony Lotniska, pracownicy sortowni, agenci obsługi naziemnej, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, a także inni pracownicy – wszyscy oni dokładali wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo pasażerów i pracowników na lotnisku.



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo