Partner serwisu

Lot do domu: Polacy z Jersey odlecą w sobotę do Warszawy

Rafał Dybiński 03.04.2020

Lot do domu: Polacy z Jersey odlecą w sobotę do Warszawy
fot. Piotr Bożyk
Blisko 2000 km pokona samolot PLL LOT, który zabierze w sobotę Polaków z Saint Helier na Wyspach Normandzkich do Warszawy. Na pokładzie maszyny narodowego przewoźnika, z nietypowej destynacji, znajdą się rodacy wracający do kraju w ramach operacji #LOTdoDomu" z powodu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. 
Główny ośrodek Jersey, zamieszkuje blisko 35 proc. mieszkańców (33 tysiące) jednej z Wysp Normandzkich, które jest terytorium zależnym Wielkiej Brytanii. Urzędowymi językami są tam nie tylko angielski oraz francuski, ale również portugalski, ze względu na dużą mniejszość narodową z Madery. Silną grupą jest również społeczność polska. Nieoficjalnie żyje tam blisko 5000 rodaków, ale wiosną i latem, jest ich tam znacznie więcej, ze względu na sezonową pracę.

– Lot powrotny z Jersey do Polski pokazuje, jak bardzo troszczymy się i dbamy o naszych obywateli oraz jak szybko reagujemy na  zgłaszane przez nich potrzeby. Dziękujemy wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc naszym obywatelom w powrocie do domu, w tym polskiej Konsul Honorowej Magdalenie Chmielewskiej oraz rządowi Jersey za sprawną i skuteczną współpracę – wyjaśnił Ambasador RP w Wielkiej Brytanii Arkady Rzegocki.

Port lotniczy Jersey, zlokalizowany w Saint Peter w pobliżu Saint Helier, ma jeden pas startowy o długości 1706 metrów. Lotnisko powstało w 1937 roku i przed dwoma laty przyjęło 1 664 175 pasażerów. Regularnie odbywają się z niego rejsy British Airways do Londyn-Gatwick, a także maszynami Blue Islands do Birmingham, Bristolu, Exeter, Guernsey i Southampton. Poza tym w sezonie można z tej nietypowej destynacji odlecieć do Monachium, Norwich, Leeds, Belfastu, Newcastle, Wiednia, Zurychu, Dublina czy Palma de Mallorca.

– Skupiamy się na tym, aby lotnisko i port na naszej wyspie pozostały otwarte dla biznesu. Mamy jednak do odegrania kluczową rolę w reakcji wyspy na wybuch pandemii. Zapewniamy łączność powietrzną dla wyspiarzy, wymagających ewakuacji medycznej i leczenia w nagłych wypadkach w Wielkiej Brytanii, repatriantów z zagranicy oraz przemieszczania się niezbędnych pracowników w celu utrzymania naszych służb ratunkowych – podkreślił w opublikowanym oświadczeniu Matt Thomas, prezes portu lotniczego Jersey.

–  Nasz zespół niestrudzenie współpracuje z operatorami promów, firmami przewozowymi i usługami sztauerskimi, aby mieć pewność, że nasz łańcuch dostaw działa normalnie, a półki w sklepach pozostają pełne. Chciałbym szczególnie podziękować za niesamowity włożony wysiłek i pracę zespołową wszystkich firm działających na lotnisku. Działamy w szybko zmieniającym się i trudnym środowisku, ale robimy to razem. Jestem dumny z ich profesjonalizmu, zaangażowania w nasze krytyczne operacje – dodał Thomas. 

Maszyny PLL LOT w ostatnich tygodniach latają nawet z Sydney, skąd jest do stolicy Polski jest aż 15 585 km, ale rejsy odbywają się z międzylądowaniem w Singapurze. Ponadto Dreamliner narodowego przewoźnika zabrał rodaków z Limy w Peru i meksykańskiego Cancun, skąd bezpośrednio jest 9299 km.

Najdłuższym bezpośrednim rejsem był jednak ten z Buenos Aires. LO8552 wystartował ze stolicy Argentyny w środę o godzinie 17:30 i spodziewany jest w stolicy Polski o godz. 13:30 w czwartek. Dreamliner PLL LOT pokona w ten sposób 12320 km i będzie to najdłuższy w historii rejs bez międzylądowania narodowego przewoźnika.

Operacja "Lot do domu" wystartowała 15 marca. Specjalne rejsy czarterowe w różne regiony świata, umożliwiają powrót do domu polskim obywatelom i uprawnionym do tego cudzoziemcom. Zakończenie akcji planowane jest na 5 kwietnia. Ostatnie rejsy odlecą do Polski z Londynu, Sztokholmu, Bergen i Zurychu.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo