Partner serwisu

Łatwiej odbudować wakacyjne czartery niż niskokosztowe city-breaki

Kasper Fiszer 01.10.2020

Łatwiej odbudować wakacyjne czartery niż niskokosztowe city-breaki
Samolot linii Tailwind Airlines w Antalyi po zakończeniu rejsu z Warszawyfot. Kasper Fiszer
Przyszłoroczny sezon letni może być dla przewoźników lotniczych całkiem normalny. Dłużej trwać będzie odbudowa segmentu turystyki weekendowej czy związanej z odwiedzinami u znajomych lub rodziny – przewiduje Sebastian Gościniarek. Zachowuje on przy tym optymizm co do przyszłości branży.
– Jeśli chodzi o lotniczy ruch turystyczny, jestem optymistą – mówił podczas Kongresu Rynku Lotniczego Sebastian Gościniarek, partner w BBSG. – Jeśli uporządkujemy chaos, z którym mieliśmy do czynienia do tej pory, to przyszły sezon będzie już właściwie normalny – przewidywał, odnosząc się do dużej niepewności związanej z wieloma korektami rozporządzeń regulujących możliwość przylotu do Polski. Według jego oceny zbliżony do poziomu z poprzednich lat będzie ruch typowo wakacyjny: realizowany najczęściej rejsami czarterowymi.

Najpierw wrócą długie urlopy, dopiero potem odwiedziny i krótkie wypady

Według prelegenta w drugiej kolejności odbudowywać się będzie segment tzw. VFR (visiting friends and relatives; odwiedzanie znajomych i krewnych). Dopiero w trzeciej fazie odtworzony mógłby zostać ruch związany z tzw. city-breakami. – Ten segment ciąży w kierunku przewoźników niskokosztowych – zaznaczył przy tym przedstawiciel BBSG.

Tłumaczył on, że krótki, zaledwie kilkudniowy pobyt w innym mieście należy traktować w kategoriach pewnej zachcianki. – Wyjazd z dziećmi na wakacje to natomiast pewnego rodzaju obowiązek, choć raczej z kategorii tych miłych – przekonywał. – Każdy takiego wyjazdu pragnie. Nie wyobrażam sobie wirtualnego plażowania, kąpieli w oceanie itp. Już prędzej mogę sobie wyobrazić wirtualny spacer po muzeum – argumentował.

Wyjazd do ciepłych krajów podstawową potrzebą Polaka?

Sebastian Gościniarek zaznaczył jednocześnie, że nie można zapominać o gospodarczych konsekwencjach pandemii koronawirusa, które mogą istotnie wpłynąć na popularność turystycznych podróży lotniczych. – W naszym kraju nie mówi się zbyt wiele o kryzysie. Jednak, jeśli popatrzymy dookoła siebie, to jego oznaki widać. Pytanie, jak ciężki on będzie – stwierdził.

Jego zdaniem potrzeba wyjechania raz do roku na tydzień czy dwa do ciepłych krajów dotychczas była w Polsce rodzajem potrzeby podstawowej. – Stało się to nową, świecką tradycją, z której bardzo trudno jest ludziom zrezygnować – mówił. W jego opinii, aby ten segment nie został odtworzony, kryzys gospodarczy musiałby mieć wyjątkową skalę.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo