Partner serwisu

Kontrola PIP w LOT. Trzecia w tym roku

Aleksander Domański 25.10.2018

Kontrola PIP w LOT. Trzecia w tym roku
fot. Marcin Chmielewski/ LOTAMS
Zwoleniem dyscyplinarnie 67 osób pracowników w PLL LOT w ostatni poniedziałek spotkało się z reakcją Państwowej Inspekcji Pracy. Organ powołany do nadzoru i kontroli nad przestrzeganiem prawa pracy sprawdzi legalność działań przewoźnika.
To nie jest pierwsza w tym roku kontrola inspekcji pracy w spółce. Dwie poprzednie – w sprawie zwolnienia Moniki Żelazik i działalności LOT Crew – zakończyły się niekorzystnie dla państwowej firmy.

LOT deklaruje współpracę

Rzeczniczka Głównego Inspektora Pracy Danuta Rutkowska poinformowała w środę PAP, że w LOT trwa kontrola prowadzona przez inspektorów Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie. 
– Trwają czynności kontrolne. Inspektorzy pracy sprawdzają, czy pracodawca zrealizował wcześniejsze zalecenia Państwowej Inspekcji Pracy. W związku jednak z obecną sytuacją rozszerzono zakres kontroli. Prowadzone czynności mają na celu sprawdzenie zasadności zwolnień pracowników. Inspektorzy sprawdzą ponadto każdy sygnał, mogący wskazywać na naruszenie prawa – powiedziała.

– Po podaniu do publicznej wiadomości informacji, że zarząd spółki zwolnił w poniedziałek 67 osób dyscyplinarnie z powodu nieprzystąpienia ich do pracy, gdyż uczestniczą w nielegalnym strajku w LOT, spółka otrzymała od PIP zawiadomienie o wszczęciu przez nią kontroli. Ona trwa. Z naszej strony deklarujemy pełną współpracę z kontrolerami – powiedział PAP Konrad Majszyk z biura prasowego LOT-u.

Kontrola w sprawie Żelazik

W połowie sierpnia media obiegła wiadomość o wynikach kontroli w sprawie dyscyplinarnego zwolnienia Moniki Żelazik. Podstawą wyrzucenia z pracy przewodniczącej związku zawodowego Polskich Linii Lotniczych LOT miał być art. 52 Kodeksu Pracy, który mówi o „ciężkim naruszeniu przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych”. 

Przewodnicząca wysłała e-mail, który członkowie związku otrzymali przed strajkiem planowanym na 1 maja. Szefowa związku miała wówczas napisać do swoich współpracowników: „My zakupiliśmy kilka rac, dwa wozy opancerzone, starą wyrzutnię rakiet, kilka granatów ręcznych i niech każdy weźmie z domu, co po dziadach zostało oraz butlę z benzyną! Ostatecznie powstańcy warszawscy byli gorzej przygotowani, byli rozproszeni, a trzymali się tyle dni… Czy naprawdę ktoś jeszcze wątpi, że jesteśmy prawdziwą siłą, zresztą zawsze byliśmy, ale duch w nas jakoś podupadł”.

Jak czytamy w oświadczeniu przesłanym do nas przez rzeczniczkę GIP Danuty Rutkowskiej: – W ocenie inspektorów pracy z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie przeprowadzających w PLL LOT kontrolę doszło do naruszenia przepisów dotyczących rozwiązania z nią stosunku pracy, w związku z czym zostało wszczęte postępowanie wykroczeniowe (członkowie zarządu PLL LOT SA odmówili przyjęcia mandatu karnego) i skierowano (w sierpniu br.) do sądu wniosek o ukaranie. Teraz to sąd rozstrzygnie o racjach stron (nie wyznaczono jeszcze terminu rozprawy).

Adrian Kubicki rzecznik LOT-u w rozmowie z nami nie zgadzał się ze stwierdzeniem, że PIP uznał zwolnienie Żelazik za nielegalne.

– To nieprawda. PIP uznał, że nieprawidłowością było zwalnianie Moniki Żelazik, pomimo sprzeciwu związków zawodowych, i tylko co do tego elementu miał PIP wątpliwość – stwierdził i dodał, że urząd uznał to za „stosunkowo niewielkiej wagi przewinę”. – To w żaden sposób nie określa legalności lub nielegalności tego zwolnienia – tłumaczy Kubicki.

Kontrola w sprawie LOT Crew

Trzy dni po ogłoszeniu wyników kontroli w sprawie przewodniczącej Żelazik PIP skierowała wniosek do sądu o ukaranie spółki LOT Crew za prowadzenie pośrednictwa pracy bez wymaganego wpisu do rejestru agencji zatrudnienia.

PIP stwierdziła w trakcie kontroli, że nie ma różnicy między stewardesami i członkami personelu lotniczego zatrudnionymi przez PPL LOT, a tymi mającymi umowy z LOT Crew. Inspekcja pracy zaleciła przewoźnikowi zamianę zwykłych umów cywilnoprawnych na umowy o pracę. Jest to jednak tylko zalecenie, bo przymus takiego ruchu może wynikać tylko z wyroku sądu. 

Do sprawy odniósł się w sierpniu w rozmowie z PAP prezes LOT Rafał Milczarski – PIP skierowała do rozpoznania spór prawny dotyczący tego, jaką rolę odgrywa spółka LOT Crew, tzn. czy jest agencją zatrudnienia. Naszym zdaniem ta spółka takiej funkcji nie pełni. Zgodnie z definicją agencja zatrudnienia rekomenduje swojemu klientowi pracowników do współpracy. W przypadku LOT Crew ta definicja nie jest spełniona, ponieważ to LOT Crew podejmuje współpracę. Naszym zdaniem PIP bazuje na przesłankach, które są nieprawdziwe. W tej sprawie zostało już skierowane pismo, żeby sąd rozstrzygnął ten spór – mówił.

–  Ostatnią, trzecią sprawą badaną przez PIP była kwestia umów cywilnoprawnych. PIP stwierdziła, że są przesłanki do stosowania w LOT umów o pracę. PIP nie zaingerowała w system, nie zastosowała żadnego środka przymusu, mimo że ma takie narzędzia, tylko wydała wniosek pokontrolny, który jest rodzajem rekomendacji. Będziemy starali się przedstawić PIP argumenty za tym, że umowy cywilnoprawne powinny mieć nadal zastosowanie w LOT – dodał prezes.

Warto dodać, że PIP, wbrew słowom prezesa, nie ma możliwości przymuszenia pracodawcy do zmiany umów B2B na umowy o pracę, co potwierdziła nam rzecznik Rutkowska.

– W momencie, w którym inspektor stwierdza, że osoba zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej powinna mieć umowę o pracę, może skierować wniosek o zawarcie takiej umowy. To nie jest decyzja, nie jest więc wiążąca. Choć chcę zauważyć, że wielu pracodawców przychyla się do wniosku. W zeszłym roku w ten sposób na umowę o prace przeszło około 10 tysięcy osób – tłumaczy rzecznik. – Od dłuższego czasu apelujemy o przyznanie Państwowej Inspekcji Pracy uprawnień wymuszania na pracodawcach zmian umów, by ograniczyć tego typu nieprawidłowości – dodaje.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Strajk w PLL LOT
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony