Partner serwisu

Grzegorz Polaniecki (Enter Air): Byliśmy gotowi na akcję repatriacyjną

Emilia Derewienko 11.04.2020

Grzegorz Polaniecki (Enter Air): Byliśmy gotowi na akcję repatriacyjną
fot. Piotr Bożyk
– Pomimo tego, że mamy teraz bardzo dużo pracy jako zarząd, zrezygnowaliśmy z pobierania wynagrodzenia na czas przestoju. Jest to ważny sygnał dla pracowników, że oszczędności zaczynamy od siebie – o biznesie w czasie kryzysu i nie tylko, opowiada nam Grzegorz Polaniecki, prezes Enter Air.
Emilia Derewienko, Rynek Lotniczy: Jak ocenia Pan akcję LOTdoDomu? Czy jako Enter Air, polski przewoźnik, proponowaliście swój udział w tej akcji, byliście gotowi pomóc?

Grzegorz Polaniecki, prezes Enter Air: Byliśmy gotowi do pomocy, mieliśmy samoloty rozlokowane po Europie, ale nie mogliśmy wziąć udziału w tej akcji. Zwieźliśmy tylko klientów swoich biur podróży, choć zapytań było sporo więcej. Ale to już przeszłość.

Czy może Pan potwierdzić, że zarząd zrezygnował ze swoich wynagrodzeń ze względu na te wyjątkowe okoliczności?

Tak, oczywiście. Pomimo tego, że mamy teraz bardzo dużo pracy jako zarząd, to zrezygnowaliśmy z pobierania wynagrodzenia na czas przestoju. Jest to ważny sygnał dla pracowników, że oszczędności zaczynamy od siebie. Firma musiała maksymalnie obciąć koszty stałe i być przygotowaną na najgorsze scenariusze rozwoju wypadków. Jesteśmy też niezmiernie dumni z reakcji naszych pracowników, którzy w 99,99 proc. przypadków poparli nasze działania. Chciałbym w imieniu zarządu, za pani pośrednictwem wszystkim naszym pracownikom serdecznie podziękować za okazane wsparcie.

Jak Enter Air przygotowuje się do wakacji, czy w związku z obecną sytuacją wymaga to wielu modyfikacji? 

Na razie prawie cała flota jest uziemiona, ale trzymamy samoloty w gotowości do szybkiego przywrócenia do latania. Nie wiadomo do końca, ile samolotów będzie potrzebnych do latania w sezonie, ale widząc słabą kondycję naszych konkurentów europejskich, przygotowujemy się na każdy scenariusz.

Odebraliście ostatnio Boeinga 737-800, co z dalszym rozwojem floty?

Nie zmieniamy planów rozwoju firmy. Zaburzenie związane z wirusem jest, mamy nadzieję, chwilowe, więc nie ma sensu wykonywanie panicznych ruchów. Za ten dodatkowy samolot nie płacimy nic, dopóki nie zacznie latać, więc decyzja nie była trudna. Współpracujemy tylko z najlepszymi i największymi firmami leasingowymi na świecie. Mamy z nimi długoletnie relacje partnerskie, co jest przydatne w sytuacjach kryzysowych. Nasze plany dalszego rozwoju floty zależą wyłącznie od zapotrzebowania rynku. Najpierw zbieramy zamówienia, a potem dostarczamy samoloty wraz załogami. Nie realizujemy wizji, tylko usługi transportowe.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo